Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Cieszyć się czy płakać?

Śląsk podpisuje kontrakty z trzema młodymi zawodnikami: Kacprem Sękiem (17 lat), Kubą Parzeńskim (17 lat) oraz Dawidem Mieczkowskim (19 lat). Dwaj młodsi to wychowankowie klubu ze stolicy Dolnego Śląska, natomiast ostatni z trójki nowych graczy jest wychowankiem Czarnych Słupsk (swoją drogą, ciekawą drużynę tworzą na ten sezon). W takiej sytuacji Śląsk składa się z… 10 zawodników?! Ośmiu z nich to Polacy, jest też jeden Serb oraz Amerykanin. Hmmm… Prawie: “Śląsk Wrocław polska drużyna, Śląsk Wrocław polska drużyna…” :) Z jednej strony uzupełnienie drużyny młodymi Polakami do 10, a nie 12 graczy, jest dziwne i chyba, każdy logicznie myślący człowiek powie – “No to koniec z tym Śląskiem…” Jednak dla co niektórych znajdują się i pozytywy. Graczami są Polacy, którzy mają jeszcze wiele lat gry przed sobą, a każda minuta na parkiecie podczas meczów ekstraligi doda im sporo cennego doświadczenia. Koszta zatrudnienia młodych koszykarzy są znikome, a budżet Śląska nie zwiększy się bardzo, nawet jeżeli sponsorem zostanie browar Piast. Dlatego takie posunięcie wydaje się rozsądne. Ja patrzę na całą tę sytuację optymistycznie – każdy znajdzie dla siebie parę minut na parkiecie, młodzi Polacy będą rozwijać się i zdobywać doświadczenie na parkietach ekstraligi, a nasza drużyna będzie przypominać drużynę grającą w Polsce, a nie w NBA gdzie z podstawowej piątki, czterech zawodników to czarnoskórzy Amerykanie (nie, nie jestem rasistą).

Na koniec krótka i subiektywna opinia na temat każdego z graczy Wojskowych.

Gracze:

Stefan nie grał żadnego meczu w żadnej lidze, a tego treningi nie zastąpią, jednak swoim zaangażowaniem i sercem wkładanym w każdym meczu nie powinno być źle.

Hasan w poprzednim sezonie nie był w swojej formie jak sprzed paru lat, może ten sezon będzie przełomowy?

Piotrek Hałas wraca z wypożyczenia (grał w Katowicach, gdzie wiódł prym w szeregach AZS-u), jednak nie można porównywać gry w drugiej lidze do meczów ekstraligi, dlatego nie wiadomo, czego można się spodziewać po Piotrku.

Weeden niby gra dobrze, dla niektórych osób nawet bardzo dobrze, ale z naszym “szczęściem” do Amerykanów, gdzie na dziesięciu tylko jeden jest zdyscyplinowany i dobrze gra, wolałbym poczekać z miesiąc po rozpoczęciu sezonu.

Oliver Stević = zaangażowanie + walka + umiejętności. Oby było jak w poprzednim sezonie.

Mróz wyróżniał się grając w kadrze B, oby odnalazł się na dobre w Śląsku, a trener nie trzymał go pod samym koszem, ale dał mu też trochę porzucać z półdystansu jak i dystansu.

Didi dnia 24.05.2008 o godzinie 00:15 obiecał znanemu większości “H.”, że za rok (po najbliższym sezonie) spotkają się na tym samym murku tyle, że ze złotem. Chyba Bartek wziął to sobie do serca, bo wieści niosą, że stał się najlepszym strzelcem drużyny rzucając bardzo skutecznie za 3pkt.

Mieczkowski jest dla mnie wielką zagadką, nie wiem nawet jak wygląda, a co dopiero jak gra. Jednak trochę osób uważa go za zawodnika z dużymi perspektywami.

Kacpra Sęka mogliśmy spotkać podczas spotkań rozgrywanych w “Kosynierce”. Dla mnie nie wyróżniał się jakoś bardzo szczególnie, ale może tkwi w nim jakiś potencjał którego nie było widać?

Kuba Parzeński ze swoim wzrostem i wzrostem centrów w polskiej lidze mógłby grać na podobnej pozycji pod jednym warunkiem – musiałby przytyć. Chudszego zawodnika dawno nie widziałem, dlatego wróżę mu grę bardziej na pozycji numer 4, choć i tak tam też masa się przydaje…

Podsumowując – WROCŁAW OD ZAWSZE PODDAJE SIĘ OSTATNI !

1 Response to “Cieszyć się czy płakać?”


  1. 1 yanoo

    Parzeński na dzień dzisiejszy nie ma warunków fizycznych do gry w PLK. I chyba nie jest wychowankiem Śląska, ale to trzeba by sprawdzić.

Leave a Reply