Rok temu w lutym temperatura była na tyle wiosenna, że do Siechnic wybraliśmy się 3-4 godziny przed rozpoczęciem meczu z zamiarem piknikowo – biesiadnym. Po znalezieniu odpowiedniej miejscówki, pięknie położonej notabene i zaznajomieniu się z kierownikiem obiektu, swoje zastosowanie po raz kolejny znalazła czarna walizeczka. Ekipa grillowa przygotowała podkład dla drugiej większej grupy która przybyła później, a impreza trwała również po meczu i większość zgodnie przyznała że takie wyjazdy to jest to!
W tym roku było nas mniej niestety (23). Zresztą jak i ludzi na samej hali – w zeszłym sezonie pękała w szwach, teraz było niestety troszkę łyso i szkoda. Panujące mrozy zniweczyły plany ponownego grilla, a takowe założenia były poczynione. Niestety po raz kolejny nie wypaliło dosłownie i w przenośni. Mimo tego niezwykle przykrego faktu udało się odnaleźć wielki pozytyw tej wyprawy do jakże dalekich Siechnic. Zupełnie przypadkiem w gruncie rzeczy odkryta została pijalnia piwa „Oaza” w której to urzędowaliśmy przed i po meczu.
Sam mecz zakończył się pewnym zwycięstwem gości którzy jednak w 1 połowie mieli spore problemy z graczami gospodarzy i przegrywali dwoma punktami.
„Powrót do korzenia” – tak został wyjazd podsumowany w „Oazie” i wypada się tylko zgodzić. Niepotrzebna jest euroliga, wielkie hale i ‘wielcy kibice’ na trybunach. Zaangażowanie na boisku w każdej lidze cieszy tak samo tych którzy przez cały mecz zdzierają gardła– i o to w tym chodzi.
Widząc walkę na parkiecie jak na naszą skromną, jak to już jest ostatnimi czasy, liczbę udało się zrobić naprawdę porządny doping, a że hala w Siechnicach dość wysoka z dobrą akustyką to i słychać nas było znakomicie. Odkurzone piosenki „We Wrocławiu We Wrocławiu”, ciągnięte „Zielono-Biało-Czerwoni” na melodie For He’s A Jolly Good Fellow przez parę minut jak nigdy, czy śpiewane „Śląsk Wrocław to jest potęga”, czy też na zakończenie „Che sera sera” sprawiły, że niektórzy w końcu byli usatysfakcjonowani repertuarem… : ) i tym razem Yeden kolega nie umoczył i się pojawił na wyjeździe.


0 Responses to “23.01.2010 r. Siechnice – czyli powrót do korzenia.”
Leave a Reply