Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Daily Archive for February 15th, 2011

Jaka to melodia ? (2)

Licznik odwiedzin bloga rośnie jak mi przekazał yanoo, a szczególną aktywność wykazują mieszkańcy Wielkopolski. Nie dziwne, skoro w ciągu tygodnia dwa bardzo ciekawe spotkania zaliczą nasi koszykarze. Wykorzystam to trochę i najzwyczajniej w świecie “wtrynię się” w gorący okres.

Kiedy pisałem poprzednią notkę miałem przygotowaną listę utworów muzycznych, na których wzorowane są pieśni stadionowe. Lista była całkiem znośnych rozmiarów. Pisana powiedzmy ze słuchu, czyli np. usłyszałem fanów FC. St Pauli śpiewających “coś”, a po jakimś bliżej nieokreślonym czasie oglądając film „Zakonnica w przebraniu” skojarzyłem, że tę melodie chyba gdzieś już poznałem. Zapisywałem sobie takie rzeczy na jakiejś kartce albo w telefonie, aby nie zapomnieć. Parę dni temu stwierdziłem, że nie ma chyba większego sensu bardziej rozbudowywać skromnej listy „Jaka to melodia”(2), z powodu o którym napiszę dalej. A więc podzielę się z mniej i bardziej oczywistymi pozycjami.

Zacznę od najbardziej oczywistej, znanej i powszechnie stosowanej, o czym zresztą informuje nas nawet wikipedia. Mowa o : „Guantanamera”. Tutaj wykonanie Julio Iglesiasa. Cytując notkę z Wikipedii : “Melodia refrenu “Guantanamery” bardzo często wykorzystywana jest ponadto w rymowanych przyśpiewkach piłkarskich kibiców”. Mam wrażenie, może i mylne, że nie ma kibiców którzy by nie wykorzystali tej melodii. Przykład wykonania –  Śląsk Wrocław albo też Wisła Kraków. Zresztą kto nie zna “Zawsze i wszędzie…” :)

Swego czasu jednym z hitowych filmów zamieszczonych w internecie, był ten na którym kibice Eintrachtu Frankfurt, dosłownie rzecz ujmując sprawili, że stadion ruszył się z ziemi. Chyba podobna sytuacja miała miejsce z kibicami Borussi Dortmund, z tym że pod nimi uginał się balkon. A teraz do rzeczy – frankfurtczycy podskakiwali rytmicznie do melodii pochodzącej z bajki – Pippi Langstrumpf. Tutaj oryginalna melodia. W Polsce wykorzystali to kibice np. Ruch Chorzów.

W poprzedniej notce udało mi się opisać wszystkie utwory wg nazwijmy to kategorii stylu muzycznego. W tej nie ma aż tylu przykładów, nie mniej jednak teraz skok jakościowy, bo kolejny utwór to „Hey Jude”, zespołu The Beatles, a właściwie jego refren. Nie mogę znaleźć wykonania wrocławskiego, ale udało się fanów australijskiego Sydney FC.

Kolejny przykład ponadczasowej muzyki zespołu The Beatles, tym razem z utworem “Ob-La-Di, Ob-La-Da”. Osobiście zawsze go będę kojarzył z serialem nadawanym przez Telewizje Polską na początku lat 90tych, który zaczynał sie oto w tem sposób.  Tutaj wykonanie oryginalne słynnej czwórki z Liverpoolu.  A tutajwersja tifosich AC Milan i jeszcze jedno z Włoch.

Szybki skok z Włoch do Warszawy i Krakowa, aby odsłuchać znanej i wykonywanej na wielu stadionach i halach pieśni zaczynającej się od słów „Moja jedyna miłość”. Legia Warszawa i Wisła Kraków. Długo się zastanawiałem, jaka to melodia. Na odpowiedź wpadłem przeglądając forum Wisły Kraków. Tak, tak, to “Amazing Grace”polecam się wsłuchać bo nie jest może to oczywiste, więc będę wdzięczny za poprawienie mnie. Chociaż do mnie to przemawia.

Obiecałem sobie ostatnio, że znajdę stadionowe wykonanie mojej ulubionej “For he’s a jolly good fellow”, o której pisałem ostatnio i udało się, a z pomocą “przyszyli” Wiślacy.

Podobnie jak z „Moją jedyną miłością”, bardzo zainteresowany byłem pierwowzorem pieśni “Wczoraj obiecałaś mi na pewno”, wykonywaną np. przez Stal Rzeszów czy też Wisłę Kraków. Dzięki wymienionemu wyżej forum Wisły poznałem ten oto link i wszystko stało się jasne.

Jednym z ostatnich kierunków, jakiego bym się spodziewał w czerpaniu wzorców melodii stadionowych były… kolędy. A jednak! I od razu mamy międzynarodowe grono. Bo któż nie zna “Jingle Bells”? Tutaj jakaś wersja, jedna z wielu. Kibice Panathinaikosu znani raczej ze słynnego “Horto magico” zaśpiewali to w ten sposób. Kolejną kolędą wykorzystaną na stadionach jest “Wśród nocnej ciszy”. Użyli jej np. kibice gdańskiej Lechii. To ja już teraz podpowiadam, że czeka na wykorzystanie melodia „Last Christmas”.

Ładnych parę lat temu przed meczami wrocławskiego Śląska z głośników leciał utwór „Kwiaty dla Śląska” nagrany przez “ParaWino”.  Było to również śpiewane przez wrocławian jeszcze w 2 albo 3 lidze, co sam pamiętam, niestety po raz kolejny nie mam nagrania. Nie mniej jednak, proszę się wsłuchać w : to – jak dla mnie sprawa oczywista. “Bella Ciao” to pieśń włoska,a więc i wykonawca włoski musi się znaleźć – AS Livorono oraz AS Livorno po raz drugi.

Jakiś czas temu w serwisie joemonster.org ukazało się oto takie wykonanie kibiców Ajaxu Amsterdam znanej piosenki Boba Marleya, którą to śpiewa w ten sposób. W sumie to Holendrzy bardziej towarzyszą śpiewem dźwiękom dochodzącym z głośników, aczkolwiek robi to dość dużo ludzi więc na mnie zrobiło to wrażenie.

Jeszcze raz podeprę się forum krakowskiej Wisły. „Tylko jeden klub” w wykonaniu Wiślaków to nic innego jak piosenka „Big big Word” znanej Emilli Rydberg. Natomiast pieśń nazwana przez kibiców Wisły „Parma” ma swój wzór w „Aquarela do Brasil”.

Całkowicie mi z głowy wyleciało coś o czym pisał drughi w swojej notce. Zacytuję kolegę “Na swoją modłę przerobiliśmy melodie piosenki Glorii GaynorI will Survive”, inaczej niż Hiszpanie z Malagi – rzecz jasna lepiej ;), a że jeden nasz kolega na meczu Śląska w Maladze (wygranym) był to może to potwierdzić ;).” Mogę się mylić ale chyba z tej melodii skorzystano w Ostrowie.

Kto pierwszy skorzystał z utworu Bonnie Tyler –” It’s A Heartache” niestety nie wiem. Nie mniej jednak, mamy w serwisie youtube bardzo ładne wykonenie kibiców Wisły Kraków i warszawskiej Legii.

Kończąc temat Wiślacki jeszcze jeden przykład wykorzystania pieśni patriotycznej. Na melodię 1 kadrowe taka oto piosenka wiślacka.

Jeśli po wykonaniu “Ob-La-Di, Ob-La-Da” fanów AC Milan klaskałem z uznaniem to po tym filmie oniemiałem z wrażenia. Może nie samego wykonania choć przyznać muszę iż świetne ale samego pomysłu aby wykorzystać Lambade.

Przedostatnia pozycja to znana powszechnie i kojarzona z Hiszpanią “Que viva espana” Manolo Escobara. Wykonanie np. Juventusu Turyn chociaż głowę dam sobie uciąć że słyszałem to w relacjach telewizyjnych, ze spotkań Realu Madryt.

Na koniec prośba. Jeśli ktoś zna oryginał albo może to jest oryginał specjalnie na cześć Diego to po proszę o informacje, aczkolwiek tę samą melodię słyszałem gdy jedna z włoskich florecistek odbierała złoty medal podczas Igrzysk w Atenach. Podobne wykonanie słyszałem z ust fanów AC Milan, oraz piłkarzy Juventusu cieszących się z któregoś mistrzostwa.

Tym sposobem moja lista się skończyła i mogę przejść do powodu, z którego raczej nie powstanie 3 część jakiej to melodii. Powodem jest zawartość tej oto strony. Znajduje się tam wiele oczywistości, ale można wyłuskać nie lada ciekawostki. Strona poświęcona głownie klubom angielskim, ale to już samemu polecam zobaczyć.

Kujcie, póki gorące

Nie opadła jeszcze mgła w Kosynierce, kiedy do boju ruszyły zastępy fighterów klawiaturowych – ci do bani, tamci beznadziejni, a w ogóle to o kant dupy rozbić ten cały cyrk, pseudo-grajków i śmiesznych kibiców. Tak z jednej, jak i drugiej strony. Czasy się zmieniają, kluby powstają i upadają, a poziom “dyskusji” się nie zmienia.

Jest głośno, spod klawiszy sypią się okruszki, nawet vulcanowa magma dostojnie się poruszyła, choć oczywiście bez przesady. Starych odleżyn nie należy wystawiać na zbyt trudne warunki.

Poruszenie zauważyli również nasi przyjaciele z Ostrowa Wielkopolskiego. I chyba zapraszają nas na pomeczową kiełbaskę (a może w trakcie spotkania obsługa będzie przynosić na halę?). Z gastronomią, czy bez – plakat wyszedł im całkiem przedni, grafik zadbał nawet o napis w klubowych barwach. Chwali się to, bez jakiejkolwiek ironii biję ukłony.

Na kiełbaskę ma również chyba ochotę założyciel naszego niedzielnego rywala – wszak mecz na Lodowej bez giętej spod parasola, to mecz stracony. A właśnie w Hali Stulecia zapowiada początek reaktywacji/odbudowy/reanimacji Przemysław Koelner. Widać, że on najlepiej wie, że kuć trzeba, póki gorące. Mówią źle, czy dobrze – ważne, że mówią. Jest hype!

To jednak melodia przyszłości, kto wie co się do tego czasu stanie. Może któryś z kolegów nie wytrzyma nerwowo i zajdzie prezesowi za skórę na tyle, że ten się rozmyśli…? A może założą dach na Maślicach, na murawie wyłożą parkiet i zagramy na nowym stadionie? Kto to wie, kto to wie…

Tymczasem Stalówka spodziewa się nas w sobotę w liczbie 80-ciu głów. Byłby to chyba drugi wynik w naszej historii wyjazdów do Ostrowa, po ćwierćfinałowej batalii w 2008 roku (~115 osób)… ale nie wiem, czy nie za bardzo odważne te szacunki. Sam jestem ciekaw ilu nas w końcu będzie. Przekonam się pewnie dopiero w sobotę… bo któż z nas umie przepowiadać przyszłość?