Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Monthly Archive for April, 2011

Kapiszon

Miała być bomba. Wyczekiwana deklaracja – czy w ekstraklasie zagra Śląsk, albo WKK. Zamiast tego, przybyli do Ratusza trafili na konferencję poświęconą… zbliżającym się Mistrzostwom Europy do lat 18.

Między wierszami można jednak było wyczytać, że coś się nie układa, coś jest nie po myśli, albo… że wciąż nic nie wiadomo. P. Koelner nie ograniczał się w określeniach typu “zbliżające się wydarzenia”, “to co nas czeka po ME”, “wielkie wydarzenia we wrocławskiej koszykówce” itd itp. Dowiedzieliśmy się zatem ile mistrzostwa będą kosztować, kto i jakim udziałem je sfinansuje, że młodzieżowcy WKK są najlepsi, a synek Adama Wójcika śliczny. I w zasadzie tyle.

A, i że prezydentowi podobają się cycate nastolatki (co akurat jest normalne).

Tu się też uwidacznia różnica między WKS-em, a WKK: Śląsk konferencje urządza po cichu, z rozmachem godnym późnego PRL-u, a WKK pod batutą Wojciecha Majerana nie szczędziło na efekty specjalne, bogatą ilość informacji i dobre przygotowanie przemówień.

Część wspólna? Z obu konferencji nic konkretnego dla nas nie wynikło. Zamiast bomby był jedynie huczący kapiszon.

Będzie bomba

Na godzinę 12 zaproszono media do wrocławskiego Ratusza – Przemysław Koelner wraz z prezydentem miasta, Rafałem Dutkiewiczem, zrobią nam dobrze zaprezentują kolejny rozdział reaktywacji/odbudowy/zakupów miejsca w ekstraklasie.

Tymczasem spod Katedry wyławiano pokaźny niewybuch. Zła wróżba?

Niecierpliwie oczekujemy eksplozji informacji.

Czekając na show

Wszystkie koszykarskie oczy skierowane są dziś na to co się dzieje przy Kasprowicza. W oczekiwaniu na zapowiadaną na czwartek konferencję, gdzie ponoć usłyszymy czy, i na jakich warunkach Przemysław Koelner będzie kontynuował swoją zabawę w koszykówkę w ekstraklasie. Zamiast jednak gdybać i wróżyć z fusów, skupmy się może na tym co przy Mieszczańskiej.

Wojskowy narybek zdobył parę tygodni temu złoty medal Mistrzostw Polski. Pytanie – no i co z tego? Czy rację ma Maciej Szlachtowicz, nota bene też juniorski MP, pisząc że perspektywy przed naszymi młodzieżowcami raczej marne? Bo, że rację ma, skupiając się na indywidualnościach, to chyba nikt nie zaprzeczy. Prawdziwą wartość tych chłopaków zweryfikuje dopiero życie.

Gdzie ci mężczyźni?

Że koszykarscy eksperci z nas marni, to wstrzymamy się z oceną potencjałów orłów trenerów Krzaka i Maciejewskiego. Zamiast nich weźmiemy pod lupę ostatnich Mistrzów Polski Juniorów Starszych w barwach trójkolorowych: 31 marca 2005 roku wrocławianie pokonali w finałowym starciu gospodarzy turnieju, Basket Kwidzyn 94:77. Ciekawostką jest fakt, że w sztabie trenerskim był wówczas… Maciej Maciejewski. Trzeba również pamiętać, że w 2005 roku wrocławianie jechali na MP jako obrońcy tytułu, faworyci, z liderem zespołu grającym już średnio 10.5 minuty w 25 meczach PLK. W składzie tegorocznych mistrzów jedyne znane nazwisko to Jarosław Zyskowski, znane jednak nie ze względu na samego zawodnika…

MVP turnieju został Kamil Chanas i na dobrą sprawę, tylko on przebił się do szerszej świadomości przeciętnego kibica koszykówki w naszym kraju. Pozostali albo skupili się na czymś innym niż granie w koszykówkę, albo próbują swoich sił w którejś z polskich lig – głównie na przedsionku PLK. Kilku zawodników skorzystało w obecnym sezonie na zatrudnieniu przez Polpharmę Starogard Gdański ówczesnego trenera mistrzowskiej drużyny, Pawła Turkiewicza (w trakcie sezonu podziękowano mu za współpracę… tak jak i niektórym zawodnikom). Poniżej zestawienie składu 2005, wraz z krótkim opisem późniejszych losów.

Mistrzowie Polski do lat 20, Anno Domini 2005

Kamil Chanas, ur. 20.04.1985

MVP turnieju. Kolejny sezon był dla niego przełomowy, w wyniku zawirowań wokół składu Śląska, skorzystał na braku… w funduszach. Trener Jankowski trochę z konieczności postawił na Kamila, a ten odpłacił się przebojową grą w PLK i ULEB Cup i szturmem podbił serca kibiców oraz dziennikarzy. Dynamiczny rozwój przerwała pamiętna kontuzja na parkiecie w Starogardzie Gdańskim, liczne komplikacje, długotrwała rehabilitacja.

Po kapitulacji Siemińskiego Chanas grał w Wałbrzychu, Zgorzelcu, Włocławku, a obecny sezon Kamil zakończył w barwach… Polpharmy Starogard Gdański jako trzeci strzelec zespołu ze średnią 10.3 punkta na mecz. Polpharma zdobyła Puchar Polski, a w walce o MP odpadła w ćwierćfinale przeciwko Czarnym Słupsk.

Patryk Dębowicz, ur. 14.01.1985

Niestety, ale nie udało mi się zdobyć zbyt wiele informacji o losach Patryka. W kolejnym sezonie zagrał jeszcze kilka spotkań w barwach drugoligowego zespołu rezerw i prawdopodobnie zakończył karierę.

Marek Pawlak, ur. 05.07.1985

Według danych polskikosz Marek przeniósł się do trzecioligowego zespołu z Siechnic i tam kontynuował swoją grę.

Krzysztof Jakóbczyk, ur. 03.12.1986

W sezonie 2005/06 grał w rezerwach i w składzie wicemistrzów juniorów starszych. Później było dużo minut w 1 i 2 lidze w barwach zespołów: Rawia Rawicz, Doral Nysa Kłodzko, Tarnovia Tarnowo Podgórne, Górnik Wałbrzych. Obecny sezon zakończył na 5. miejscu 1. ligi w barwach Sportino Inowrocław.

Adrian Mroczek, ur. 30.03.1985

Drugi, po Chanasie, najbardziej znany ze składu Mistrzów Polski 2005. Od tamtego czasu zaliczył parę minut w ekstraklasie, dorobił się drugiego członu w nazwisku i… wrócił do Śląska. Adrian Mroczek-Truskowski zaliczył również epizod w czeskim BK Kondori Liberec w sezonie 2006/07. Oprócz tego grał dla: Sokół Łańcut, MOSiR Krosno oraz Polpharma Starogard Gdański, z którego w trakcie tego sezonu powrócił do Śląska.

Paweł Prostak, ur. 21.09.1985

Dla tego podstawowego zawodnika mistrzowskiego składu sezon 2005/06 był ostatnim w karierze. Kiedy przyszło wybierać sport, czy nauka wybrał naukę. I chyba nie żałuje – dziś cieszy się tytułem magistra na wydziale Fizjoterapii wrocławskiego AWF-u oraz finiszuje na wydziale Lekarskim Akademii Medycznej. Rzadki przykład na to, że sportowo uzdolniony osiąga również sukcesy w sferze naukowej.

Miłość do koszykówki jednak pozostała i Paweł wciąż gra – w lidze amatorskiej oraz uczelnianej.

Sebastian Jabłoński, ur. 23.01.1986

W kolejnym sezonie zaliczył zaledwie dwa występy w rezerwach Śląska i prawdopodobnie zakończył karierę.

Tomasz Stępień, ur. 03.07.1986

Tomek zdążył spróbować swoich sił w PLK w sezonie 2009/10 w barwach AZS Koszalin, miejsca w ekstraklasie jednak na dłużej nie zagrzał. W międzyczasie była Rawia Rawicz, VB Leasing Siechnice, Open Basket Pleszew, a obecny sezon zakończył w środku tabeli 1. ligi w barwach Spójni Stargard Szczeciński.

Mateusz Płatek, ur. 13.08.1986

Mateusz okazał się wierny barwom… Doralu Nysy Kłodzko, gdzie gra nieprzerwanie od sezonu 2006/07.

Piotr Hałas, ur. 17.02.1987

Chociaż był najmłodszy w składzie, Piotr był również jednym z najlepszych strzelców. Po grze w Śląsku trafił do AZS AWF Katowice (najpierw na wypożyczeniu, a potem ponownie – po rejteradzie Grabarza). Obecny sezon był kiepski – dopiero trzecie od końca miejsce w 1. lidze w barwach GKS Tychy.

Karol Szpyrka, ur. 29.03.1987

Kolejny z zawodników, którego do Stargardu ściągnął trener Turkiewicz. Bezpośrednio ze Śląska trafił do 1. ligi, w której grał do obecnego sezonu w barwach: Resovia Rzeszów, Stal Stalowa Wola, Siarka Tarnobrzeg. Warto odnotować, że w ostatnim spotkaniu przegranego ćwierćfinału długo zastępował kontuzjowanego Roberta Skibniewskiego, zdobywając 12 punktów i, przynajmniej w moim odczuciu, pozostawił niezłe wrażenie. Ciekaw jestem przyszłych losów Karola i czy uda mu się na dłużej zadomowić w ekstraklasie.

Tomasz Prostak, ur. 03.12.1986

Młodszy brat Pawła, syn Ryszarda Prostaka. Próbuje swoich sił w 1. lidze w barwach: ŁKS Łódź, Sudety Jelenia Góra, a ostatnio Start Lublin z którym zakończył sezon na 12. miejscu. Jeden z zawodników z którym wiązano nadzieje w Śląsku Wrocław, był również w składzie w sezonie 2007/08.

Piotr Bawolski, ur. 30.04.1987

Co prawda Piotr nie brał udziału w finałowym turnieju, ale był w składzie w półfinałach rozgrywanych we Wrocławiu. Zdobył też ze Śląskiem Mistrzostwo Polski Juniorów 2005. Później trafił do VB Leasing Siechnice, Doralu Nysy Kłodzko, by w obecnym sezonie grać dla… WKK Wrocław.

Trenerzy

Warto też na koniec wspomnieć o losach sztabu trenerskiego. Paweł Turkiewicz, jak już wyżej wspomniałem, rozpoczął obecny sezon na stanowisku pierwszego trenera Polpharmy Starogard Gdański. Wcześniej przez kilka sezonów asystował u boku Saso Filipovskiego w Turowie Zgorzelec, by przejąć po nim drużynę, gdy Słoweniec został zawieszony. Podobną drogę wybrał Marcin Grygowicz, który dziś jest asystentem Jacka Winnickiego w Zgorzelcu i pomaga mu pokonać w półfinale Trefl Sopot. Ostatni z bohaterów, Maciej Maciejewski kontynuował w obecnym sezonie pracę w Śląsku, z którym powtórzył sukces 2005 zdobywając pamiętny tytuł.

Koncert życzeń

Pozostaje życzyć tegorocznym złotym medalistom, żeby ich przygoda z koszykówką nie skończyła się na tym jednorazowym sukcesiku, ale wyewoluowała do sukcesów poważniejszych, w poważniejszych rozgrywkach. Nie w 2., czy 1. lidze, ale w PLK (i nie na ławce), albo i lepiej. Tym, dla których przeskok z juniora do seniora okaże się nieosiągalny, życzymy by szara codzienność nie okazała się zbyt przygnębiająca.

A kapitanowi złotego zespołu życzymy, by kiedyś odebrał ten prawdziwy Mistrzowski Puchar. Najlepiej z rąk Kapitana.

Śpiąca królewna

Stało się to, o czym ćwierkały wróble od paru dni – należąca do skarbu państwa firma Dialog związała się umową sponsorską ze stowarzyszeniem WKS Śląsk Wrocław. Współpraca ma trwać trzy lata (nowy lepszy plan trzyletni?).

Ponoć czynnikiem, który na ten sukces organizacyjny zapracował, była świetna frekwencja w “Kosynierce” oraz zdobyty w niej mistrzowski tytuł Juniorów Starszych przy nadkomplecie publiczności. Jeżeli to prawda, to możemy być z siebie dumni.

Oficjalnie pieniądze mają pójść na rozwój utalentowanej młodzieży, co podkreślają na każdym kroku wszyscy w klubie, zaczynając od pułkownika Janusza Pilcha, a na nowym prezesie sekcji koszykarskiej kończąc. Zatrzymać najlepszych kończących wiek juniora, zapewnić pozostałym jak najlepsze warunki do rozwoju, a na deser – z tego co zostanie – wzmocnić nieco II-ligową drużynę tak, by – cytując pułkownika – “nie była przegrana na starcie, tylko walczyła o najwyższe cele”. Czyli o awans.

Każdy jednak przyzna, że aby faktycznie bić się o awans, to ten zespół potrzebuje czegoś więcej niż drobna kosmetyka.

Naturalne pytanie, które stawiali sobie wszyscy wybierający się na dzisiejszą konferencję – co z WKK, Przemysławem Koelnerem i jego planem “odbudowy Wielkiego Śląska“? Dyplomatyczna odpowiedź Janusza Pilcha sugeruje, że w tej kwestii nic się nie zmieniło – “my chcemy mieć silną bazę do wychowywania młodzieży, a pan Koelner ma wolną rękę”. Tyle w wolnym tłumaczeniu. Pytanie jednak skąd w Kosynierce tłum dobrze znanych szarych eminencji, gwałtowna reakcja właściciela WKK, a także – niby przypadkowo – wypowiedź Macieja Zielińskiego bliżej nieokreślonej osoby:

Na razie nie myśli jednak o awansie do ekstraklasy. – Ten pomysł, że będą dwa Śląski rozdmuchały nieco media. Wiem, że osoby, które wpadły na pomysł, aby wzmocnić drugoligowy Śląsk przygotowują koncepcję na wypadek niepowodzenia stworzenia silnego klubu przez WKK i Przemysława Koelnera. To osoby od lat związane z koszykówką, między innymi z promocją Euro 2009 – mówi nam jedna z osób z magistratu. To tyle odnośnie dwóch Śląsków.

Krótko mówiąc – kabaretu ciąg dalszy. Szykuje się wesołe lato.

Wrocławski kabaret

Stało się. Ptaszki ćwierkały, ale większość słuchała z przymrużeniem oka. Jednak rozpoczęło się. Co? Wrocławski kabaret.

Wiosna nadeszła, humor po zimie trzeba poprawić, więc kabaret jak najbardziej wskazany. Czemu jednak głównym bohaterem spektaklu jest WKS Śląsk Wrocław? Początek może i jest ciekawy, śmieszny również, ale zakończenia nie znamy, a to ono jest w tym przedstawieniu najważniejsze. Przejdźmy do rzeczy, bo sprawa jest dość zagmatwana…

Prawa do herbu, barw, pucharów itp. ma sekcja koszykówki WKS Śląsk Wrocław, pod rządami płk. Janusza Pilcha. WKS Śląsk Wrocław gra w grupie B ligi II (czyli de facto III), lecz biznesmen z Wrocławia, czyli Przemysław Koelner, pomyślał: “Hmmm, moje WKK nie awansuje do I ligi. Ludzie podczas derbów rozgrywanych czy to w Kosynierce, czy hali przy ul. Chełmońskiego, byli znacząco ‘za Śląskiem’, więc STWORZĘ sobie twór który nazwę WKK/WKS (ostatecznie nie wiadomo) Śląsk Wrocław i kupię miejsce w Tauron Basket Lidze”. Jak to człowiek biznesu – pomyślał, więc zaczął działać. Zgłosił się do płk. Pilcha o użyczenie praw do posługiwania się herbem etc. Wspomógł go również prezydent Rafał Dutkiewicz, bo jak wiadomo, wybory były za pasem, to trzeba jeszcze podgrzać atmosferę. I tak trwają czynności prowadzące do spełnienia się wizji wrocławskiego biznesmena.
Nagle, dość niespodziewanie, pojawił się drugi aktor w tym całym przedstawieniu – marszałek Grzegorz Schetyna, który wymyślił coś następującego: “Kurde, za pół roku wybory! Dutkiewicz z Koelnerem chcą stworzyć jakiś twór, to zagram im na nosie i dogadam się z Pilchem, aby awansować do I ligi”. Najpierw trzeba było o sobie przypomnieć wrocławskim kibicom, więc $chetyna pojawił się na Mistrzostwach Polski U-20, porozmawiał z płk. Pilchem i podjął decyzję o ODBUDOWIE Śląska Wrocław.

Tak o to klub Koelnera, będzie (bo chyba nic już temu nie przeszkodzi) grać w przyszłym sezonie w TBL, a zespół WKSu Śląska Wrocław, nadal będzie grać w II lidze, jednak ze sponsorem jakim oficjalnie wiadomo jest firma Dialog i wizjami G. Schetyny, będzie walczył o awans do I ligi, a następnie do TBL o ile ta nie zostanie zamknięta. W taki sposób we Wrocławiu będą dwa ‘Śląski’: jeden  to budowany twór w TBL pod banderą P.Koelnera, drugi grający w II lidze chcący sportowo awansować szczebelek po szczebelku.

Opcja $chetyny wydaje się być lepsza, jeśli jednak, marszałek będzie próbował zmieniać herb itp., tak jak kilkanaście lat temu, to we Wrocławiu, może tak naprawdę zabraknąć prawdziwego zespołu reprezentującego WKS Śląsk Wrocław, bo ani dziwny ekstraligowy twór, ani klub z innym herbem, nie będzie miał nic wspólnego z tym co mamy teraz.

Jak zakończy się ten kabaret? Tego nie wie chyba jeszcze nikt. Póki co możemy tylko śmiać się z całego spektaklu, jednak pojawia się myśl, która nie pozwala spać spokojnie – nieufność wobec obu głównych aktorów tego kabaretu…