Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Podsumowanie roku 2011

2011 to rok buntów w Afryce, gospodarczego załamania w Grecji, Hiszpanii i Włoszech oraz początek "ery dwóch Śląsków"

Koniec roku to czas podsumowań. Za nami niezwykle intensywny rok, jest więc co wspominać i przypominać. Poniżej skrót najważniejszych wydarzeń mijającego 2011 roku.

2010

Trudno mówić o styczniu bez przypomnienia, tytułem wstępu, roku wcześniejszego. Rok 2010 Śląsk kończył z bilansem 3 zwycięstw i 12 porażek na koncie. Pomimo fatalnego bilansu, na mecze chodziła przyzwoita liczba widzów, w czym pomogły efektowne derby na Chełmońskiego oraz ogłoszenie wszem i wobec planów reaktywacji.

Styczeń

Nowy Rok wrocławianie rozpoczęli z impetem – wygrywając cztery spotkania z rzędu. Świetną serię przerwali dopiero w Prudniku, ale w tym czasie zdążyli odbić się od dna i z sukcesem włączyli w walkę o utrzymanie w lidze… a Norbert Kulon powtórzył wyczyn Jacka Krzykały rzucając na zwycięstwo przez całe boisko.

Luty

Na początku miesiąca niektórzy żyli jeszcze marzeniami, że Śląsk powalczy o Play-Off. Zanim jednak zostaliśmy sprowadzeni na ziemię… wywołałem Radka z lasu składając mu na naszej stronie urodzinowe życzenia. Z perspektywy czasu takie słowa można odebrać jak jasnowidzenie.

Później były głośne derby w Kosynierce, które – rozegrane dziś – skończyły by się zapewne cięższymi karami, niż parę złotych na głowę. I nie mam tu na myśli złamanej obręczy, nadkompletu i zamkniętych bram – by nikt więcej nie mógł wejść.

Tydzień po derbach odwiedziliśmy Ostrów dość liczną reprezentacją, a i wspomnień nie brakuje. Po tych dwóch spotkaniach wydawało się już jednak, że do końca sezonu będziemy się na meczach nudzić…

Marzec

… na szczęście taki stan nie trwał długo. Już na początku marca zespół juniorów starszych awansował do finałowego turnieju Mistrzostw Polski, których organizację szczęśliwie PZKOSZ przyznał nam. Co więcej, frekwencja na meczach wciąż dopisywała, każde ze spotkań do końca sezonu oglądał niemal komplet publiczności.

W połowie miesiąca Wrocław gościł najlepsze polskie talenty U20. Na drodze do złotego medalu pokonaliśmy Zastal, Polonię, Znicz Jarosław (punktem!) oraz ponownie Polonię Warszawa, już w finale. Kosynierka po raz drugi w tym roku przeżyła prawdziwe oblężenie, chyba jeszcze większe niż na derbach. I co najważniejsze – na sam koniec Kosynierzy, po raz pierwszy w swojej historii, mogli z koszykarzami świętować złoty medal. Szampan lał się strumieniami…

Na koniec świetnego miesiąca pożegnaliśmy sezon tak jak należy – wyjazdem. W Pleszewie, aspirującym do awansu, wygrać się nie udało, ale nikt jakoś z tego powodu nie płakał. Powrót do domu był jednym z ciekawszych w historii.

Puentą miesiąca było hasło – “za rok chcemy walki o 1. ligę!”

Kwiecień

Kwiecień to miesiąc tradycyjnie kojarzony z żartami na Prima aprilis. Żarty na dobre rozpoczęły się jednak parę dni później, kiedy okazało się, że Przemysław Koelner ma konkurencję w planach odbudowy siły Śląska Wrocław.

Później, na długi okres czasu, oba obozy postanowiły pochować się za barierą niedomówień, domysłów i szykowały plan działania. W internecie prześcigano się w obelgach pod adresem jednych, bądź drugich. I tak miało już pozostać do końca roku.

Maj

Im bliżej lata, tym goręcej. W Polsce wybuchła kampania anty-kibolska, a w naszych szeregach dojrzewało przekonanie, że pan P. Koelner zreaktywuje Śląsk na zasadach dla nas nie do przyjęcia.

27. maja koszykarski świat opuściła największa – dosłownie i w przenośni – polska sportsmenka naszych czasów, Małgosia Dydek. Miała zaledwie 37 lat.

Czerwiec

Najstarszy aktywny Kosynier założył na palec GPS-a, za co za karę musiał pokonać zielono-biało-czerwoną bramę. Później było kolejne moje jasnowidzenie – o kłamliwych mediach (i nie tylko). Do końca roku zdążymy naczytać się wesołej twórczości w stopniu przekraczającym wyobrażenia, na nowo odkrywając znaczenie hasła “kreatywne dziennikarstwo”. Przez trzy lata posuchy zdążyliśmy się odzwyczaić.

W końcu, w połowie miesiąca, okazało się, że reaktywacja przybierze formę, której zaakceptować żadną miarą nie możemy. Ogłoszenie tego światu spowodowało istne tsunami komentarzy i wzburzenia. Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy klakierami, farbowanymi lisami, pionkami Schetyny oraz, a może przede wszystkim – debilami. Żeby było weselej, mogliśmy się również dowiedzieć, że popieraliśmy dziką kartę, reaktywację od PLK, a obecna przeszkadza nam ze względów personalnych – rzekoma nienawiść do pana Koelnera musi wypływać z nas potokiem wrzącej lawy.

Lipiec

Śląsk rozpoczął zbrojenia, tym samym pokazując prawdziwy cel II-ligowego zespołu. Przez długi czas nie było pewne, czy będziemy walczyć o awans, czy o utrzymanie. Pojawienie się Radka Hyżego i Mirosława Łopatki dało odpowiedź jaki cel przyświecać będzie wojskowym w sezonie 2011/12.

Sierpień

Jatka w internecie trwała w najlepsze, ale poza nią nie działo się w sierpniu nic ciekawego. Kto mógł, wykorzystał ten okres na zasłużone wakacje. Pod koniec miesiąca koszykarze rozpoczęli przygotowania do sezonu. Kosynierka doczekała się remontu, więc sparingi trzeba było rozegrać poza Wrocławiem.

Wrzesień

To był kiepski miesiąc… dla WKK. Wewnątrz organizacji doszło do konfliktu interesów i parę osób, które kładły fundamenty, pożegnano. Odbiło się to na kondycji marketingowej i organizacyjnej. Co gorsza, terminarz ułożył się bardzo nieszczęśliwie – Wrocławski Klub Koszykówki u siebie miał grać głównie w środy.

W tym samym czasie PLK prześcigało się z samym sobą w serwowaniu absurdów – Prokom dopiął swego zdobywając zwolnienie z pierwszej fazy rozgrywek. Ta liga jest śmieszna do tego stopnia, że niektórzy z nas chcieliby awansować do 1. ligi… i w niej pozostać.

W końcu, nadeszła inauguracja sezonu 2011/12. Nadkomplet na trybunach, na środku parkietu herb zamiast reklam, no i najważniejsze – zwycięstwo ze Stalą.

Październik

Wspomniany już Jacek Krzykała doczekał się skromnej uroczystości na cześć pamiętnego rzutu. Najlepiej uhonorował go Tomasz Bodziński trafiając na koniec spotkania przez całe boisko (niestety, tuż po końcowej syrenie).

Śląsk zaliczył wpadkę w Katowicach, poza tym szedł w lidze jak burza odprawiając każdego z kwitkiem, niekiedy już po pierwszej połowie spotkań. Docenili to wrocławianie, których ceny wejściówek nie odstraszyły, a na każdym spotkaniu można było zobaczyć niemal komplet widzów.

Listopad

Chyba najgorętszy z miesięcy w mijającym roku. Wyjazd do Kłodza, potem do Prudnika, na koniec derby w Kosynierce. Do tego puchar PZKOSZ, ciekawe mecze juniorów, wygrzebane wspomnienia z piwnic Kosynierki… Działo się dużo, wspomnienia jednak wciąż bardzo żywe, więc nie ma co przytaczać. Derby rozpętały też kolejne tsunami w internecie. Na długo przed pierwszym gwizdkiem i na długo po ostatnim, tempo nabijania nowych komentarzy przekroczyło wszelkie normy.

Grudzień

Śląsk rozpoczął serię spotkań wyjazdowych, więc we Wrocławiu działo się niewiele. Koszykarze odwiedzili szkołę, zorganizowali też mikołajkowy turniej dla najmłodszych. Młodzież wygrała turniej Basket 1996 Cup… i w zasadzie tyle.

Dzisiaj Śląsk zmierzy się z liderem grupy A, Open Basket Pleszew, co będzie dobrym przetarciem przed rewanżem ze Stalą Ostrów. O tym jednak będziemy mówić dopiero w 2012 roku.

0 Responses to “Podsumowanie roku 2011”


  1. No Comments

Leave a Reply