Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Monthly Archive for March, 2012

Ostatni pierwszymi

Alba wygrała w Jaworznie, co oznacza – przy naszym ewentualnym zwycięstwie w sobotę – że w pierwszej rundzie play off zagramy przeciwko GTK Gliwice. Tak się złożyło, że sobotnim rywalem trójkolorowych będą właśnie gliwiczanie.

W sobotę do Kosynierki wpaść jednak warto nie tylko po to, żeby poobserwować prawdopodobnego rywala w ćwierćfinale. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadają, że będzie to najbardziej “młodzieżowy” mecz w wykonaniu Śląska w tym sezonie – swoje szanse powinni dostać Aleksander Raczek, Maks Kulon, Wojciech Leszczyński, Tomasz Bodziński, a może nawet Kacper Kowalski – czyli piątka ubiegłorocznych Mistrzów Polski do lat 20, którzy na co dzień grają mało albo wcale. Stęsknieni za oglądaniem młodszej części naszego składu powinni być usatysfakcjonowani.

Na kolejny mecz będziemy musieli czekać półtorej tygodnia – początek ćwierćfinałów w środę, 11. kwietnia.

Przypominamy o zielonych koszulkach i możliwości wspierania Wojskowych razem z nami – bilety niezmiennie po 5 PLN.

Droga (prawie) idealna

Ćwierćfinał rozgrywek tuż, tuż. Po wczorajszym zwycięstwie pozostaje przed nami jedynie zamknięcie fazy zasadniczej, za tydzień przeciwko GTK Gliwice, a potem już tylko… półtorej tygodnia przerwy. Play-Off Time wystartuje 11. kwietnia.

Skierniewice, źródło: http://photo.bikestats.eu/zdjecie,128311,skierniewice-stary-rynek.html

Teoretycznie na pierwszy ogień możemy dostać Albę Chorzów, rywala dość niewygodnego i… szkodzącego zdrowiu. Żeby jednak na nich trafić, chorzowianie musieli by przegrać oba najbliższe pojedynki – zległy z Jaworznem i w ostatniej kolejce z przedostatnim w tabeli Mickiewiczem Katowice.

Jeżeli nie Alba, to odległe o 270 km MKS Skierniewice. Tak źle i tak niedobrze.

edit:

Pisanie z rana szkodzi zdrowiu. Powyższe rozważania były skalkulowane jakby Alba i MKS zajmowały kolejno 8 i 7 miejsce, a zajmują 9 i 8. Wobec tego trafimy na kogoś z listy: Alba Chorzów, MKS Skierniewice (mało prawdopodobne) albo GTK Gliwce (dość prawdopodobne) bądź Alstom Kraków. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce.

Półfinał

Nie będziemy chyba specjalnymi bufonami, jeżeli już teraz zaczniemy wyglądać w przyszłość do 21. kwietnia, kiedy planowo mają się rozpocząć półfinały rozgrywek. A w nich czekać będziemy na zwycięzcę pary Pogoń PrudnikWKK Wrocław. Osobiście chętnie rozegrałbym derby na tym poziomie rozgrywek, ale nikt z nas nie będzie specjalnie smutny, jeżeli przyjdzie ponownie odwiedzić Prudnik. Specyficzna hala i niezwykle żywiołowa publika z pewnością dodadzą uroku rozgrywkom.

Piąty maja

Czekamy na Ostrów. I choć szczerze się nienawidzimy, to mam nadzieję, że obie ekipy wywalczą awans.

Najbliższy możliwy termin, by strzeliły korki od szampanów – 12. maja. Zanim jednak wystrzelą korki, czeka nas intensywny miesiąc, podczas którego nie będzie miejsca na wpadki.

Drodzy juniorzy

WKK Wrocław ma rzekomo szpital i zamiast fajnych derbów, byliśmy świadkami meczu kadetów z juniorami. Za 20 zł od łebka (10 PLN dla ulgowych). Drogą mamy tę młodzież.

Trudno emocjonować się meczem, kiedy jedni bez wysiłku leją drugich, zatem na parkiecie wiało nudą. Nie licząc paru efektownych zagrań Grzelińskiego, próby atomowego wsadu Bochenkiewicza i rekordowej ilości odgwizdanych trzech sekund. Trzeba było sobie radzić poza parkietem.

Co prawda rac w tym roku nie było – wbrew oczekiwaniom mądrali, którzy wysoką cenę biletów próbowali tłumaczyć “finansowym zabezpieczeniem się przed karami”. Może więc trzeba było odpalić? Z drugiej strony, w dzisiejszych czasach na komendę potrafią zaprosić za byle zapałkę, to i gra nie warta, nomen omen, świeczki. Zamiast tego na naszym sektorze było głośno i gęsto. Gęsto od ludzi i od flag.

Coraz lepiej wychodzi “nakręcanie się”, które zapowiada się prawdziwym przebojem na play offy – a w tych mamy już gwarancję przewagi parkietu.

Pękła żyłka

Nie zabrakło też kąśliwych haseł i trudnych pytań. Adresat w odpowiedzi potrafił jedynie machnąć ręką, a po końcowym gwizdku ulżyć sobie stosując filozofię Kalego. Mój Kuba sprzedaje łokcie? Dobrze. Wasi sprzedają łokcie? Źle. Moja Robotnicza pisze tylko o nas? Dobrze. Wasza Wybiórcza pisze tylko o was? Źle.

Przypomniał mi się też program telewizyjny “Wrocław Kocha Koszykówkę”. Cel szczytny, bo promocja koszykówki dolnośląskiej, w każdym jej wydaniu. Skończyło się na propagowaniu WKK Wrocław, a kiedy Śląsk zdobył MPJS doczekaliśmy się jedynie telegraficznej wzmianki. Dzisiaj wielkie oburzenie, że ktoś nie wychwala trofeum WKK.

Panu z Wąsem najwyraźniej puszczają nerwy i zaczyna brnąć drogą pewnego Grabarza. Ale, ale… nie nasz cyrk, nie nasze małpy. I na szczęście, nie nasz problem.

Krótka przerwa

Kolejny mecz już w niedzielę. Do Wrocławia przyjedzie KKS Mickiewicz Katowice, przedostatnia ekipa w tabeli. Zapowiada się kolejne spotkanie wypełnione wesołą koszykówką.

Chętni, by razem z nami pokibicować, mogą tradycyjnie zgłaszać się po bilety w cenie 5 PLN.

Pogadali

Trener Łukasz Grudniewski otrzymał szansę, by przez tydzień podpatrywać Phoenix Suns i “najlepszą koszykarską ligę świata” od środka. O wrażeniach i wnioskach można było posłuchać w Polskim Radiu Wrocław.

Najciekawsze wnioski dotyczą podejścia indywidualnego wśród zawodników. Na naszym krajowym podwórku notorycznie można się spotkać z problemem, że ci co zdolniejsi wierzą, że samym talentem zdobędą góry… pieniędzy. A tu się okazuje, że nawet ci najlepsi, nawet u schyłku kariery, muszą po prostu – zapierdalać.

Inna sprawa dotyczy warunków, jakie daje się polskim szkoleniowcom młodzieży. Lubimy narzekać (w tym ja tutaj) na poziom polskiego szkolenia, ale często zapominamy, że zachodni trener nie zajmuje się niczym innym, jak… trenowaniem. A polski lata od szkoły do szkoły i jest dobrze, jak nie pomyli nazwisk swoich podopiecznych.

Może jest to jakiś pomysł na rejon działań Maćka w Sejmie? Sam cudów nie zdziała, ale kropla drąży skałę i od czegoś trzeba zacząć. Żeby ta radiowa dyskusja nie przeminęła jak wiele podobnych wcześniej, ale okazała się kołem zamachowym dla zmian. Na lepsze.

Cenią się

Tak było na Chełmońskiego w poprzednim sezonie

Po 5 i 10 zł – tyle kosztują bilety na “normalne” mecze WKK Wrocław. Niewiele, zupełnie jak kibiców tego klubu. Na okazję derbów WKK postanowiło jednak podreperować budżet – i bilety będą po dwie dyszki. A żeby nie było za łatwo, to mecz gramy w czwartek 22. marca, o godzinie 17:30. Na swoich się nie zarobi, to trzeba obcych golić.

Trudno. Ważne, że będzie kolejna okazja obejrzeć Śląsk… bo ten jak rollercoaster. Albo spokój, i meczów brakuje, albo pędzimy tak, że jeszcze chrypa z jednego spotkania nie minie, a tu już kolejny mecz. W sobotę do Wrocławia przyjeżdża MCKiS Jaworzno, w czwartek wspomniane derby na Chełmońskiego, a już trzy dni później, w niedzielę, podejmiemy KKS Mickiewicz Katowice.

Na oba spotkania w Kosynierce, tradycyjnie, można się do nas zgłaszać z chęcią dołączenia do dopingu i po bilety w cenie 5 zł. Zbieramy też chętnych do wsparcia Wojskowego Klubu Sportowego podczas derbów. Zapotrzebowanie należy zgłaszać na adres bilety[małpka]kosynierzy.info. Przy odbiorze obowiązuje zielona koszulka i stosowny szaliczek.

Na derby potrzebujemy znać konkretną liczbę jeszcze w tym tygodniu, prosimy zatem o szybkie deklaracje.

Update:

Bilety na derby dzielą się na normalne (20 zł) i ulgowe (10 zł). Przy zamówieniu proszę określić, czy ma być ze zniżką czy bez.