Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Monthly Archive for August, 2012

Dobry kierunek

Pamiętać i inwestować

Polacy, wśród niewątpliwie wielu zalet, mają też sporo wad. Jedną z nich jest skłonność do zapominania o własnej historii. Bardzo szybko powtarzamy te same błędy, a zarazem bardzo szybko zapominamy o wczorajszych bohaterach.

Inną narodową przypadłością jest myślenie wyłącznie o tu i teraz – rzadko kiedy o przyszłości (z tego też się biorą wszelkie dzikie karty, fuzje i inne chore wynalazki).

Problemy te nie omijały Śląska Wrocław. Byli wybitni zawodnicy zostawali co najwyżej trenerami (jeżeli wcześniej sami o tym wcześniej pomyśleli), inaczej popadali w zapomnienie. O gablocie w korytarzu, honorowym miejscu na trybunach i wynoszeniu na piedestał przy byle okazji najbardziej zasłużonych w historii 65-latka nikt praktycznie nigdy nie myślał. Ba, 60-te urodziny były jakieś jakby ich nie było, a jednego z największych do dziś nie pożegnano tak jak trzeba – na boisku.

Młodzież zawsze seriami zdobywała juniorskie medale, tylko niewiele z nich wynikało. Pozostawieni samym sobie, z nastawieniem na wyniki, produkowali graczy bez historii. Juniorskimi sekcjami interesowali się wyłącznie zapaleńcy, rodzice i od święta (finałowe turnieje) przyjaciele młodych adeptów koszykówki, którzy wypełniali na moment trybuny hali przy ul. Mieszczańskiej.

Zasada małych kroków

Tony archiwów i pełna historia na facebookowej  “osi czasu”, oraz stronie głównej klubu, konkurs na drużynę marzeń i plan uhonorowania tych najwybitniejszych, czy w końcu wielki herb na środku parkietu i równie wielka dziewiątka na ścianie Kosynierki. Stowarzyszenie Basket 96, podstrona poświęcona sekcjom juniorskim, wspólne treningi dla perspektywicznych młodych z pierwszą drużyną, czy indywidualne z Hyżym i innymi doświadczonymi zawodnikami “po godzinach”.

Mam nadzieję, że to dopiero pierwsze kroki w dobrym kierunku i na nich się nie skończy. Pielęgnujmy naszą historię, inwestujmy w naszą przyszłość. Tylko wtedy WKS Śląsk Wrocław będzie klubem wielkim.

Siebie warci

Miasto Wrocław wystosowało kuriozalne sprostowanie. I kuriozalne nie tylko ze względu na format pliku, w jakim je opublikowano. Prezydent Dutkiewicz absolutnie zaprzecza, jakoby w jakikolwiek sposób firmował przedsięwzięcie pana Koelnera, które miało miejsce w minionym sezonie. To ciekawe co robił Piotr Mazur na konferencjach ekstraklasowej drużyny? Miasto widać lubi opalać się w blaskach chwały… i nie przyznawać do tonących okrętów. A na załączonym zdjęciu obok widzimy jak pan Prezydent ustępuje miejsca, żeby panowie Pilch i Koelner mogli razem usiąść do rozmów. Całość miała miejsce tuż przed wyborami – oczywiście przypadkiem – co nie ma znaczenia, bo przecież – jak widzimy – prezydent Dutkiewicz nie jest autorem reaktywacji.

Jedna myśl mi tylko nie daje spokoju… dlaczego u licha, nie mogę znaleźć sprostowań artykułów które – tuż przed wyborami! – głośno obwieszczały “Dutkiewicz i Koelner wskrzeszą Śląsk“?

Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego klubu

Pan Przemysław Koelner długo nie mógł się zdecydować, co chce tworzyć w ekstraklasie. Czasem opowiadał, że marzy mu się syn grający w wielkim Śląsku przeciwko Barcelonie, czasem przekręcał nazwę na “WKK Śląsk Wrocław”, albo stwierdzał wprost – to nie musi się nazywać Śląsk Wrocław. W końcu jednak przyznał to, o czym pisaliśmy od początku tej szopki – “jego Śląsk” to tylko nakładka na WKK:

Kiedy decydowałem się na ten krok, brałem pod uwagę dwa aspekty. Po pierwsze – zespół w ekstralidze miał być wierzchołkiem piramidy szkoleniowej WKK. Aby ci najbardziej uzdolnieni mogli się dalej rozwijać, muszą grać na najwyższym poziomie. Po drugie – chcieliśmy wskrzesić wielkie koszykarskie tradycje Wrocławia.

Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki.

Trochę żali wylało się w kierunku byłych pracowników WKK Obiekty. Trochę zabawnie brzmią… szkoda, że nie można ich skonfrontować ze zdaniem zwolnionych, bądź tych co odeszli sami. No chyba, że pan redaktor Kucharski spełni swój dziennikarski obowiązek i dla obiektywnego obrazu pofatyguje się również i do nich.

Wojna dopiero się zaczyna

Z najnowszego komunikatu WKK Wrocław – podpisanego, a jakże, przez Dominika Tomczyka – można wysnuć wniosek, że pan Przemysław Koelner wraca do planu pierwotnego. Tego, który zakładał, że co nagle to po diable i ekstraklasę należy wywalczyć na boisku.

Co prawda plan zakładał (a przynajmniej w mediach), że cel uda się osiągnąć wychowanymi u siebie zawodnikami, a nie zaciągiem… ale przecież nikt nie wypomni, że zamiast ogrywać młodzież, ściągamy “dziadki” w postaci Artura Grygiela i Mateusza Płatka – obok pozostałych, jak Diduszko, czy Bochno. A plotki mówią, że to nie koniec wzmocnień…

… ale to przecież nie nasz problem. Za tydzień, we wtorek będzie pierwsza okazja, żeby zobaczyć nasz odświeżony skład w akcji. Śląsk zagra z Turowem Zgorzelec w Kątach Wrocławskich. Początek tego spotkania o godzinie 18:00.

Money, money, money.

O profesjonalizmie, powadze itp. Polskiej Ligi Koszykówki trzeba będzie przy okazji napisać poemat, natomiast dzisiaj tylko jeden cytat zaczerpnięty z odwołania (dostępnego na stronie głównej klubu) od decyzji tejże szacownej instytucji, o nieprzyznaniu licencji dla klubu występującego w niej jako “Śląsk Wrocław“.

“Nie wydaje się, by w interesie  – także finansowym –  PLK było niedopuszczenie klubów do gry.”

Podpisane przez Pana Leszka Kiliana.

Pomijając całą szopkę z tym: kto kiedy wysłał, a kto kiedy nie odebrał listu oraz czy wysłana została gołębiem pocztowym, czy pocztą lotniczą, bo zgubiłem w tym rachubę, to ten cytat pokazuje o co tak naprawdę chodzi :)))

Money

Uczmy się na błędach (najlepiej cudzych)

Klub WKK Wrocław ma niemały kłopot. Na starcie przygotowań, w środku przekształcenia w spółkę, w wyniku zaniedbania odpada z rywalizacji w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nawet jeżeli uda się sprawę odkręcić, to jeden fakt rzuca się w oczy – nikt nie wychodzi na ulicę, nie słychać protestów kibiców, nawet lamenty jakieś ciche, niespecjalnie widoczne. A smród będzie się ciągnął jeszcze bardzo długo.

Z el. do Ligi Mistrzów Śląsk prawdopodobnie odpadnie z kretesem. Ważniejsze jest jednak co innego – tak samo jak słabe wyniki, tak samo słaba frekwencja na stadionie. Kiedy aż prosi się, żeby z ceną biletów zejść w dół, skoro nie ma wzięcia, to ceny poszły jeszcze bardziej w górę. Jak piłkarze rozgrywali swe mecze przy Oporowskiej też narzekano na ceny biletów. Wielu mówiło – “teraz przychodzi 7-8 tys i to z trudem, musimy przyciągnąć do siebie ludzi, żeby zapychali stadion teraz, i przyciągnęli znajomych na Pilczyce”. Nie słuchano i teraz są tego efekty. Bo nie sztuką jest zapełniać trybuny, kiedy jest dobrze. Sztuką jest je zapełniać kiedy jest źle. Niestety, we Wrocławiu chyba żaden decydent tego nie rozumie… a za przykład niech wezmą Borussię Dortmund, dziś mistrza Niemiec, a do niedawna niemal bankruta, którego ratowała przed absolutnym upadkiem… jedynie frekwencja.

W Łańcucie za odpalenie… świeczek tortowych (!!) na meczu, kilku kibiców czeka na uprawomocnienie wyroku: 1800 zł grzywny oraz zakaz stadionowy. Odpalenie prawdziwej racy prawdopodobnie oznaczałoby interwencję antyterrorki, postrzały z broni gładkolufowej albo i sąd polowy.

Żyjemy w kraju absurdów i myślenia o tu i teraz, a jutro jakoś to będzie. Gdzie wyciągnie wniosków jest sztuką absolutnie niespotykaną. Gdzie nawet wyłożenie prawd oczywistych bywa niekiedy karkołomnym zadaniem.

U progu przygotowań do nowego sezonu, skromny apel – nie pozwólmy, by te grzechy zagościły w naszych szeregach. W naszym klubie.

Hej Śląsk!