Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Monthly Archive for October, 2012

Utrzymać dobre tempo

Nietypowo, bo w niedzielę, przyjdzie nam stoczyć kolejny pojedynek w ramach rozgrywek o mistrzostwo 1. ligi mężczyzn. Rywalem Trójkolorowych będzie SKK Siedlce, klub… zupełnie nam nieznany, podobnie jak i większość zawodników naszego najbliższego rywala. Nie znaczy to jednak, że w niedzielne popołudnie w Kosynierce będzie wiało nudą.

Rywalizacja Zastalowców

Największym podtekstem tego meczu będzie bezpośrednia rywalizacja zawodników, którzy razem wywalczyli awans do ekstraklasy z Zastalem Zielona Góra w 2010 roku – Marcina Fliegera i Marcina Chodkiewicza, bohatera naszego ulubionego wywiadu. Do znanych nazwisk należy dołożyć przede wszystkim Adriana Czerwonkę, który świetnie wykorzystuje na pierwszoligowych parkietach doświadczenie zebrane przez lata w ekstraklasie. Co mniej zorientowanych mylić może obecność na parkiecie K. Sulimy. Tyle, że nie Krzysztofa, a Kamila.

SKK Siedlce to młody zespół, ze wsparciem kilku doświadczonych zawodników, można się zatem spodziewać zażartej walki do samego końca. O 14:30 derby Dolnego Śląska na Pilczycach, o 18:00 deser w Kosynierce. Zapowiada się zatem znakomita niedziela ze Śląskiem.

Przerwa

Po bardzo intensywnym początku sezonu – pięciu spotkaniach w 19 dni – czeka nas weekend bez Śląska na żywo. Pierwszoligowcy grają dziś w Lublinie, a pokonanie ponad 400 km w dniu roboczym, to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. III liga gra w niedzielę, ale również na wyjeździe – wojskowe rezerwy zwiedzą Zieloną Górę. Kolejny pojedynek przed własną publicznością zobaczymy dopiero w niedzielę, 28. października – rywalem Trójkolorowych będzie SKK Siedlce.

Czas na jakieś lepsze wieści. Dzisiejszy pojedynek ze Startem (19:00) będzie można obejrzeć dzięki internetowej transmisji w serwisie sport.itvl.pl oraz w Piwiarni Warka (Świdnicka 8), w której chętni będą mogli podziwiać naszych milusińskich na kilkunastu ekranach.

edit

W Warce transmisji z przyczyn technicznych jednak dzisiaj nie będzie. Piwiarnia zapewnia jednak, że kolejny wyjazdowy pojedynek – z Sokołem Łańcut – będzie już można obejrzeć.

Kwadruplet

Jaki jest nasz cel na ten sezon? Oczywiście awans do ekstraklasy. To jednak “tylko” cel główny – obok niego figuruje kilka mniejszych, o które również warto powalczyć.

Awans

O awans w tym roku walczą nie tylko nasi pierwszoligowcy, ale również zespół rezerw grający w rozgrywkach “o wejście do II ligi mężczyzn”. Najgroźniejszy, wydawałoby się, rywal, czyli Górnik Wałbrzych, póki co ma problem – na inaugurację przegrał ze Śląskiem, a tydzień później poniósł srogą porażkę w Kątach Wrocławskich.

Jeżeli nasza młodzież utrzyma dotychczasowe tempo, to jest spora szansa, by cel osiągnąć – łatwo jednak nie będzie i każda pomoc z trybun mile widziana.

Puchar PZKosz

W tym sezonie zdecydowano się podzielić krajowy puchar na dwa etapy – etap pierwszy to znany sprzed roku Puchar PZKosz, dla zespołów spoza PLK. Wojskowi zmierzą się w nim dziś… z Wojskowymi, ale z Warszawy w hali przy Obrońców Tobruku; w tym samym czasie, w Kosynierce, o 18:00 rezerwy podejmują Doral Nysę Kłodzko. Warto przyjść, pomóc młodym i obejrzeć nasz narybek w akcji.

Puchar Polski

W PP zagrają trzy najlepsze zespoły PPZKosz oraz ekipy z PLK. O ile zdobycie tegoż trofeum jest raczej z kategorii niemożliwych (choć nie mamy nic przeciwko, żeby było inaczej), to już awans do turnieju z udziałem drużyn z ligi wyżej jest jak najbardziej pożądany. Taki mecz z Anwilem byłby prawdziwym prezentem Gwiazdkowym i kto wie, czy nie wydarzeniem sezonu dla obu lig.

Dupy nie urwało

Zacznę w sumie od końca – od kibiców ostrowskiej Stali. I będzie bez tradycyjnej uszczypliwości. Wczorajszy mecz był zupełnie inny niż kilkanaście ostatnich naszych pojedynków – po raz pierwszy od… dawna bez zorganizowanych kibiców gości. Stalówka ma bowiem problem trochę podobny do naszego rok temu, czyli dziką kartę. Tym razem postanowili ją zbojkotować, a przynajmniej bojkotuje ją grupa USO, która dotychczas nakręcała ostrowski młyn. Walka z chorymi praktykami jest nam bliska, zatem po ostatnim gwizdku odśpiewaliśmy coś na pocieszenie dla pani prezes Drozd. Nie zabrakło też małego akcentu w kierunku (chyba nieobecnego wczoraj we Wrocławiu) ostrowskiego łamistrajka.

K jak Kosynierzy

Nasza skromna grupa usadowiła się w sektorze K, co czyni 4-ty z kolei sektor w tej hali – po H, O i B – który przyszło nam okupować. Po czterech latach w Kosynierce nowocześniejszy obiekt mocno stracił w oczach – fatalna akustyka, daleko do parkietu i brak tego niepowtarzalnego klimatu z Mieszczańskiej sprawił, że pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo niemrawa. Jedyny plus, to oczywiście “płot”, który w końcu pozwolił flagom nacieszyć się światłem. Wykorzystaliśmy też okazję, by “przymierzyć” literki do Orbity oraz odkurzyć giganta. W drugiej odsłonie gardła najwyraźniej się dostosowały do kubatury obiektu, bo było już znacznie lepiej, chociaż wciąż daleko od standardu, który by nas zadowolił.

Hali daleko było do kompletu. Co najmniej pół tysiąca biletów trafiło do Zgorzelca, więc nie ma się co dziwić pustym krzesełkom. Czy w normalnej sprzedaży udałoby się te bilety rozprowadzić? Nie dowiemy się, póki nie zorganizujemy spotkania w pojedynkę. Póki co, wiemy jedynie tyle, że niepełna Orbita zupełnie pozbawiona jest magii, której doświadczaliśmy pięć lat temu i wcześniej. Chociaż i nie brak było sygnałów o wzruszonych starych wygach, kiedy na ostatnią minutę cała hala wstała z miejsc.

Kolejki przed kasami były co najmniej do rozpoczęcia spotkania, więc na przyszłość warto zaopatrzyć się w wejściówkę wcześniej, by uniknąć niepotrzebnych nerwów.

Żurawski nie poszalał

Do wczoraj największe wrażenie w lidze w statystykach sprawiał Wojciech Żurawski. 36-letni center po serii trzech efektownych double-double został jednak kompletnie wyłączony z gry i zatrzymany na czterech skromnych punktach, do których dołożył raptem trzy zbiórki. Widać, że nasi podkoszowi, co do których było dotychczas najwięcej uwag, wzięli się ostro do roboty.

Mecz wygrany dość pewnie, nawet zaskakująco pewnie biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki Stalówki. Ulubiony trener ostrowian ma dziś pewnie spory ból głowy, ale to już nie nasz problem.

Wszyscy do Kosynierki

Najbliższe spotkanie Śląsk rozegra w środę, w stolicy, w ramach Pucharu PZKosz. W tym samym czasie, o 18:00 rezerwy podejmą Doral Nysa Kłodzko w Kosynierce. W barwach kłodzczan zagrają m.in. Marcin Kowalski oraz Piotr Magdziarz, więc dobrze nam znani zawodnicy, których miło będzie ponownie zobaczyć na wrocławskim parkiecie. Serdecznie wszystkich zapraszamy, by wesprzeć nasz młody zespół (celujący w tym roku w awans do II ligi).

Kolejne ligowe starcie wrocławianie rozegrają ze Startem w Lublinie. Początkowo spotkanie planowane było na sobotę, na co miłośnicy długich wojaży zacierali ręce, niestety termin przesunięto na piątek. Biorąc pod uwagę odległość z Wrocławia do Lublina – może być kłopot z dotarciem kogokolwiek. A szkoda.

Zdarzyło się 73 lata temu w Drachowie

Jeżeli zapytać przeciętnego wrocławianina o największą koszykarską legendę Śląska Wrocław, to najczęściej padałoby jedno z dwóch nazwisk – Maciej Zieliński, który zakończył karierę stosunkowo niedawno i Jego potężne wsady wciąż są żywo odciśnięte w pamięci kibiców, oraz Mieczysław Łopatka.

Pan Mieczysław na parkiecie wywalczył dla Wojskowych dziewięć krążków, dorzucając kolejne dziesięć w roli trenera. Spędził aż 22 lata kariery sportowo-szkoleniowej w barwach Trójkolorowych. To też chyba najbardziej utytułowany reprezentant naszego kraju. Inaczej niż per Legenda do seniora domu Łopatków zwracać się po prostu nie wypada.

Dzisiaj jedna z największych – jak nie największa – Legend Polskiej koszykówki kończy 73. lata. Czego można z tej okazji życzyć komuś, kto osiągnął w zasadzie wszystko? Co najwyżej mnóstwo zdrowia i żeby wciąż – już jako kibic – mógł świętować sukcesy swojego klubu.

Panie Mieczysławie – sto lat!