Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Monthly Archive for January, 2013

WKS Śląsk Wrocław – WTK Anwil Włocławek

Powyższe słowa (autorstwa Michała Lizaka) pochodzą z wydania specjalnego Słowa Sportowego, które można było dostać w Hali Ludowej przed/podczas/po pierwszym meczu finałów play off PLK w sezonie 1999/2000 pomiędzy Śląskiem i Anwilem. Czy teraz, po 13. latach od tamtych wydarzeń, jest to najtrafniejsza zapowiedź jutrzejszego meczu? Dla nas niestety nie, bo dwa razy Anwil nam zabrał “coś”. W sezonie 2002/2003 naszym kosztem włocławianie awansowali do finałów zdobywając w nich upragnione (jedyne) złoto w historii. Następnie, w sezonie 2004/2005, Joe Crispin postanowił pozbawić nas marzeń o medalu już w ćwierćfinale. Po dwóch latach nadeszła pora rewanżu czyli – brązowy medal w roku 2007. W kolejnym mieliśmy powtórkę z rozrywki pokonując Polpak Świecie, a następnie nadeszły chude lata…

W zeszłym roku, jako 2-go ligowcy, wygraliśmy w Ostrowie Puchar PZKosz (drużyny z PLK miały swoją imprezę, swój puchar, co jak wiele innych decyzji/pomysłów włodarzy polskiej koszykówki zasługuje na Nagrodę Darwina). W sezonie obecnym Pucharu PZKosz już nie zgarnęliśmy, ale 3. miejsce w turnieju Final Four rozgrywanym w Krośnie pozwoliło nam awansować do tzw. fazy centralnej Pucharu Polski.

Radek Hyży aprobuje decyzje sędziowskie – Gazeta Wrocławska

Od początku tego sezonu losowania kolejnych par ww. pucharze budziło zainteresowanie do tego stopnia, że niektórzy już 30. grudnia wiedzieli, że wpadniemy na Anwil. No i wpadliśmy/wylosowaliśmy/ustaliliśmy… Jak zwał, tak zwał. Jutro w Pucharze Polski zmierzy się drużyna ekstraklasowa, mierząca w medale, z drużyną 1-ligową z aspiracjami do awansu. W dalszym ciągu wiele nam do PLK brakuje, chociaż czy aby na pewno…?

Radek Hyży narzekał w materiale filmowym stacji TeDe, że pojedynki wrocławsko – włocławskie powinny zostać spisane, najlepiej w formie książki. Bezapelacyjnie zgadzam się bez zbędnych wyjaśnień. Na dzień dzisiejszy (o dziwo) z rzetelną pomocą nadchodzi wikipedia. Rzecz w tym, że mecze Śląska z Anwilem to nie tylko statystki punktowe. Ogromna ilość emocji, wspomnień, łez szczęścia i smutku, wielki kawał historii, której nie da się ująć ot tak, w kilku słowach chociaż w powyższy fragment przytoczony ze Słowa Sportowego z tytułem włącznie oddaje to najlepiej…

A jutro? Jutro otworzymy zapomnianą księgę i dopiszemy nowy rozdział. Tak na parkiecie jak i na trybunach będzie coś do udowodnienia – czy to już powrót króla, czy jedynie jego namiastka.

Uprzejmie donoszę

kolejkaPatrząc na serwis kupbilet, to bilety na mecz z Anwilem schodzą póki co powoli. Podejrzewam, że to wina samego serwisu, a nie braku zainteresowania spotkaniem – ilość zapomnianych mord, które się nagle ożywiły na wieść o wyniku losowania w Pucharze Polski przekroczyła nasze wyobrażenia.

Wejściówkę na to spotkanie można nabyć na jeden z trzech sposobów: poprzez w.w. serwis, w siedzibie klubu na Mieszczańskiej, bądź w kasach przed meczem.

Tę ostatnią opcję zdecydowanie odradzam. Na załączonym zdjęciu kolejka przed spotkaniem z AZS Szczecin tuż po pierwszym gwizdku sędziego… a tamto spotkanie specjalnie wielkim zainteresowaniem się nie cieszyło.

Zakup przez internet wydaje się opcją idealną. Klik, klik i gotowe. Problem się pojawia przy płatności – gdzie użytkownik trafia na dodane koszty do wydrukowania biletu. Dziwna praktyka, z którą najpóźniej na przyszły sezon należałoby coś zrobić. Tymczasem mimo wszystko zachęcam dopłacić – wyjdzie i tak taniej niż bilety + paliwo + czas żeby dojechać na Mieszczańską.

No, chyba, że ktoś planuje wejść na ostatnie 2 minuty spotkania. Jak F. i V. w Toruniu.

Halo, czy to… Bydgoszcz?

slask-astoriaWszyscy zdają się obecnie żyć meczem z Anwilem, albo wyjazdem do Ostrowa. Autokar mamy już niemal pełny, więc jak ktoś preferuje na ten środek transportu, to lepiej niech się pospieszy… Na Pucharowy mecz nasz sektor w Orbicie też ma szansę w końcu się wypełnić.

Tymczasem zupełna cisza o inauguracji tegorocznych rozgrywek we Wrocławiu. Już jutro podejmiemy Astorię Bydgoszcz, która podobnie jak my wywalczyła awans do 1. ligi w poprzednim sezonie. I podobnie jak my, marzy o nawiązaniu do swojego złotego okresu… jakikolwiek by on nie był.

Początek tego spotkania o godzinie 19, mecz oczywiście w Kosynierce. Tradycyjnie zapraszamy do wspólnego dopingu – chętni, by z nami stanąć w młynie mogą zamawiać bilety pod adresem kontakt[małpa]kosynierzy.info

2 w 1

Stargard Szczeciński zdobyty. Łatwo nie było, dość powiedzieć, że na niespełna dwie minuty przed końcem Śląsk prowadził zaledwie jednym punktem. Dłuższa relacja, jak dziesięcioosobowa ekipa wyjazdowa wróci do domu i spisze zeznania.

Zwycięstwo ze Spójnią było również podwójnym prezentem urodzinowym – dopiero 23. lata skończył nasz środkowy Krzysztof Sulima. Młodemu centrowi życzymy, by jego talent mógł się dalej rozwijać w ekstraklasie. Nieco starszy jest już El Capitano, Jego Powietrzna Wysokość, Prezes koszykarskiej sekcji Śląska Wrocław – Maciej Zieliński. Dla najmłodszych (i do powspominania dla tych starszych) specjalny filmik od Anny Radomskiej:

Obu solenizantom życzymy sto lat i mnóstwo zdrowia!

Cudowne dwanaście miesięcy

Rok 2012 za nami. Na wieki wieków zostanie zapamiętany jako rok, kiedy Śląsk wywalczył awans szczebel wyżej, a nam – Kosynierom – po raz pierwszy dane było coś świętować (od powstania KK w 2003 roku Śląsk zdobył “jedynie” Puchar Polski). Sprowadzenie tego roku do jednego wydarzenia było jednak nieuczciwe. Prześledźmy zatem, co będziemy wspominać z tych dwunastu miesięcy.

Styczeń

_MG_4276Ubiegły rok zaczął się fatalnie, od porażki w Ostrowie Wielkopolskim. To był dziwny mecz, przegrany na własne życzenie i pozostawiający mnóstwo smrodu.

Po powrocie otrzymaliśmy jeszcze silniejszy cios – była nią wiadomość o śmierci “Tomzika“.

Kiedy do paskudnych humorów dołączyła słabnąca frekwencja w Kosynierce, to na ratunek przybył… Puchar PZKosz. Emocje w starciu z pierwszoligowcem z Dąbrowy Górniczej sprawiły, że wszyscy niecierpliwie wyczekiwali naszpikowanej “gwiazdami” Rosy Radom. W efekcie obejrzeliśmy chyba najlepszy mecz Śląska w sezonie. Wychodziło nam wszystko, łącznie z fantastycznym dopingiem i trójką Radka zza połowy.

Styczeń zakończył się odpadnięciem obrońców tytułu Mistrzostw Polski Juniorów Starszych na szczeblu wojewódzkim. Decydujący o braku awansu mecz rozwiał wszelkie wątpliwości na temat miłości rodu Koelnerów do wojskowego klubu – nikt o zdrowych zmysłach nie dostaje spazmatycznego ataku radości po wygraniu meczu o pietruszkę (WKK awans miało zapewniony już wcześniej). Chyba, że wygrywa ze znienawidzonym rywalem.

Luty

Miesiąc luty przebiegł dość leniwie. Gdyby nie finałowy turniej wspomnianego już pucharu, to raczej niczego byśmy z tego miesiąca nie zapamiętali. Z półfinału ze Startem Gdynia najmocniej pamiętam dwie genialne trójki Glapińskiego z 9-10 metrów, Szpyrkę, którego kompletnie wyłączył z gry Kulon i pesymizm “Szlachty” w przerwie.

A dzień później był finał ze Stalą. Mecz, po którym zrodziła się więź sympatii między nami, a zawodnikami. I po którym mnóstwo ludzi może sobie pluć w brodę, że nie pojechało.

Marzec

W czwartek, 22. marca obejrzeliśmy derby kadetów z juniorami. Miało być święto, a był wyzysk i kpina w żywe oczy. Śląsk kontynuował zwycięską passę, a my wyczekiwaliśmy fazy Play Off. W ćwierćfinale czekać mieliśmy na GTK Gliwice.

Kwiecień

IMG_7103-maleJak można się było spodziewać, górnośląski rywal specjalnie wysoko poprzeczki nie zawiesił. Nawet sam spiker w Gliwicach ogłaszał mecz, jako ostatni w sezonie dla miejscowych… Potem było coś, co wielu z nas określa mianem najpiękniejszego przeżycia w historii. Gong od Pogoni Prudnik w Kosynierce.

Postawienie pod ścianą wywołało w narodzie mobilizację, której nigdy dotąd nie dane nam było oglądać. Niezwykle liczny wyjazd – jak na nasze standardy i środek tygodnia – był przeżyciem, którego nie da się opisać. To trzeba było zobaczyć. Autentyczny strach… jeśli nie przerażenie, genialna końcówka wychowanka, bodaj najlepszy doping w naszej historii, przy którym niewiele brakowało, a bez koszulek skakałyby i dziewczyny. W końcu wielka ulga i wspólna radość na parkiecie, jakby to już nawet nie awans, a co najmniej Mistrz Polski został wywalczony. Mecz numer trzy okazał się już formalnością.

Maj

Nadspodziewanie gładkie 2:0, a do tego piłkarski Mistrz Polski. Wydawało się, że tydzień później czeka nas długa balanga z soboty na niedzielę. Z wyjątkowo długą listą gości. Okazało się jednak, że nasi zawodnicy to chodzące wraki, a po meczu numer trzy niektórzy już nawet nie kalkulowali wyniku dzień później, ale bali się o wynik ewentualnego decydującego spotkania w Kosynierce.

miiiiirekNa szczęście Mirek Łopatka zagrał mecz życia i Śląsk wygrał po dogrywce. Jak awansować, to po emocjach. A później można balować.

Plan zakładał, że chwilę po nas do 1. ligi awansuje również Stal w turnieju barażowym. Niespodziewanie szyki pokrzyżowała Astoria Bydgoszcz.

Wakacje

W przerwie między sezonami bardzo szybko pożegnano duet Kalwasiński – Krzak, zastępując aktualnym Jankowski – Chudeusz. Pociągnęło to za sobą głębokie zmiany w składzie. Na pierwszą ligę pozostali jedynie bracia Kulonowie, Radek Hyży, kapitan Mroczek-Truskowski oraz Bochen.

Po drodze było wesele i plebiscyt na drużynę marzeń. A pod koniec wakacji otrzymaliśmy skromny prezent od władz Polskiej Ligi Koszykówki.

Wrzesień

nazwiskaPo uhonorowaniu legend trójkolorowych nadeszła pora by rozpocząć sezon. Pierwszy mecz przyszło zainaugurować minutą ciszy dla innej legendy – trenera Jerzego Olejniczaka. Po meczu też było cicho – Śląsk niespodziewanie przegrał na otwarcie rozgrywek.

Październik

Po falstarcie wrocławianie zafundowali sobie prawdziwe strzelanie i rozbili w Bydgoszczy drugiego beniaminka 92:61. Jak się miało okazać, to ten mecz pokazał prawdziwą siłę zespołu zbudowanego z myślą o awansie do ekstraklasy.

Z myślą o ekstraklasie odkurzyliśmy również Halę Orbita. Mecz okazał się jednak smętny – Śląsk był wyraźnie lepszy od rywali z Ostrowa, a na trybunach zabrakło – zwykle bardzo licznych – kibiców gości, którzy tymczasowo bojkotowali… w sumie sami nie wiemy co – i zamiast święta, było jakoś… dziwnie.

Listopad

wks-slask-wroclaw-umks-kielce-66Po przejściu Legii Warszawa w Pucharze “wylosowaliśmy” rywala zza miedzy. Śląsk wygrał, a nasze pieniążki pozwoliły zrealizować marzenie Krzysia.

Później był znacznie ciekawszy wyjazd do Pruszkowa. Ostatnio tyle nienawiści smakowaliśmy w prehistorii, w ekstraklasie, jeżdżąc do Włocławka, więc doświadczenie było bardzo pouczające.

Na koniec miesiąca Stal wycofała się ze swojego bojkotu, a drughi nie byłby sobą, jakby tego faktu zgrabnie nie podsumował.

Grudzień

Na koniec roku zaliczyliśmy prawdziwe tournée po Polsce. Kutno, Toruń, Prudnik i dwukrotnie Krosno. A na Mikołajki Dziadkiem Mrozem został Radek.