Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Miałem 10 lat…

Będzie sentymentalnie i bufoniasto oraz filmowo, więc jeśli ktoś jest uczulony ostrzegam zawczasu, żeby poszedł sobie w dowolnym kierunku. Końcowe odliczanie właśnie się rozpoczęło, ponieważ od powrotu do ekstraklasy dzielą nas już tylko godziny. Minęło 5 cholernie długich lat, które patrząc wstecz minęły jeszcze bardziej cholernie szybko. Wiele się przez ten czas wydarzyło i pozmieniało, a pewne rzeczy pozostały bez zmian.

IMG_7103-male Kiedy w 2008 roku Śląsk decyzją ówczesnego właściciela Waldemara Siemińskiego został wycofany z rozgrywek nikt nie wiedział co będzie dalej. Wielką szkodą było to, że tak niewielu zdecydowało się na 2-ligową Kosynierkę. Miałem wówczas nadzieje na nowe otwarcie, reinkarnację i odrodzenie. Nie do końca poszło to po mojej myśli, aczkolwiek nie ma już po co rozdzierać szat. W 2011 wg niektórych szkodę, a wg innych przysługę zrobiła drużyna P. Koelnera, ponieważ gdyby nie ta jednosezonowa inicjatywa dalej byśmy gnili w niższych ligach. Być może to prawda, natomiast za całą pewnością niektórych by to ucieszyło. Dlaczego?

“Powrót do korzenia”, jak określiliśmy mecze w salach gimnastycznych, dostarczyły wielu pozytywnych wrażeń, które będziemy wspominać z łezką w oku i uśmiechem na ustach. Yanoo pisał jeszcze w czerwcu czego nam będzie brakować i za czym tęskniliśmy.

krosno-zielony Myśląc o tych 5 latach mam przed oczami Piotrka Warawkę na barierkach w Ostrowie, P. na Dworcu Głównym we Wrocławiu, który spóźniając się na pociąg dotarł z Kłodzka szybciej niż reszta, miny zawodników kiedy wracaliśmy razem z Pleszewa. Mgłę w Kosynierce. Palpitacje serca w Prudniku! Kres niekończących się sekund niepewności w Ostrowie po rzucie Marcina Kowalskiego i łzy prezesa w Krośnie.

A teraz z powrotem mamy ekstraklasę. Sam fakt bycia w niej może i cieszy, ale to co na prawdę uszczęśliwi to medale. Oczywiście z najcenniejszego kruszcu, choć do tego droga daleka. Niemożliwe? Tak samo jak wylądowanie w 2 lidze i wygrzebanie się z niej. Co się działo kiedy nas nie było? Asseco/Prokom/Trefl Sopot/Gdynia wygrywał, Turów chyba zechciał odebrac palmę pierwszeństwa Anwilowi w przegrywaniu finałów, ale w sumie gówno mnie to obchodzi, bo najważniejszy jest Śląsk.

Na dzień dobry, na inaugurację ligi spotkamy się z Anwilem właśnie. W minionym sezonie mieliśmy świętą wojnę, jak to wiele osób lubi określać rywalizację Śląsk – Anwil, w Pucharze Polski. Pamiętam radość jaka zapanowała po “losowaniu” par pucharowych. Na myśl wówczas przyszło jedno filmowe skojarzenie

Orbita się zapełniła, co przypomniało dni chwały. Wg wszelkich znaków na niebie jutro będzie podobnie. Zabrakło wówczas gości, ale obiecali się poprawić. Podobnież uczynią to z nawiązką.

Obserwując poczynania sparingowe wiele osób komentowało obecną sytuację, że “środek tabeli i zobaczymy za rok”, że “słabi”, że “powalczymy o play off”, że “bieda”, że “skład słaby” itp. To wszystko jest nieistotne, bo liczy się tylko TEN najbliższy mecz. Bo z Nobilesem trzeba wygrywać. Tak dla zasady…

Wracamy na swoje miejsce. Niektórzy tęsknili, inni nie. Jedni się cieszyli kiedy wycofano Śląsk, a drudzy nie. Teraz kiedy Anwilowi ubył konkurent do złota w postaci Prokomu pojawiamy się my. Złośliwość losu. Przekaz jest prosty.

0 Responses to “Miałem 10 lat…”


  1. No Comments

Leave a Reply