Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Zgorzelec, 8. grudnia 2014

10700705_918637031482549_8945146435848792230_oNie mamy szczęścia do Zgorzelca. To już szósty z kolei wyjazd do przygranicznego miasta, który odbywa się w tygodniu. Żeby jeszcze bardziej utrudnić życie mecz ustawiono na dość wczesną godzinę, więc aby dotrzeć na czas większość musiała liczyć na wyrozumiałość szefostwa przy wczesnej ewakuacji, ewentualnie brać wolne. Jeszcze w poniedziałek rano kilkoro osób walczyło (często z pozytywnym skutkiem) o możliwość wyjazdu i w trasę wybraliśmy się w sumie w 46-osobowym składzie.

W Zgorzelcu dołączyła do nas jeszcze 9-cio osobowa grupa miejscowych fanów Nysy Zgorzelec, co ostatecznie zamknęło naszą liczbę na sektorze na 55-ciu gardłach.

Oprócz naszej grupy na meczu była grupa bodaj 10-ciu osób z KKN-u za jednym z koszy.

Jaka ładna Biedronka

20141208_002Hala przy ulicy Maratońskiej przeszła do historii – w Zgorzelcu po latach oczekiwań (i teorii spiskowych) udało się w końcu zbudować obiekt, który pozwoli miejscowym grać puchary u siebie. Czy warto było czekać?

Zacznijmy od plusów. Niedobór kamer przemysłowych, idealna do oflagowania barierka na balkonie gości (na marginesie – zauważyliście brak oflagowania u gospodarzy?) oraz słaba słyszalność spazmów spikera. Serio – na naszym sektorze mogliśmy zapomnieć, że on w ogóle istnieje. Ten plus wynika jednak z największej słabości nowej hali, czyli fatalnej akustyki. W naszym narożniku młyn gospodarzy, jeśli już było słychać, to jakby śpiewał zza hali. Podejrzewam, że ich odczucia co do naszego dopingu były podobne – chociaż głośne Cała Polska W Cieniu Śląska! wyraźnie doszło do ich uszu.

Poza tym – wielkoformatowa powierzchnia reklamowa za jednym z koszy, wykorzystanie telebimów w roli tablic wyników, bo architekt nie pomyślał, że potrzebne będzie miejsce na takową (a takich baboli ponoć więcej), kilometr przerwy między parkietem, a trybunami, a z zewnątrz kształt dyskontowej bryły. Tylko zamiast uroczego owada mamy logo z turem i wielki neon PGE Turów Arena.

Nie ten poziom

10859891_836634426387611_1362074021_nNie będziemy się znęcać indywidualnie nad zawodnikami, bo trzeba by wymienić większość składu. Jednym należałyby się lekcje korekcyjne, inni wyraźnie zaprezentowali poziom niżej niż nałożone przez gospodarzy wymagania. Najsmutniejsze było jednak widzieć, jak część składu, sfrustrowana nieporadnością reszty zespołu, przestała zauważać kolegów na parkiecie. Efekt mógł być tylko jeden.

Oczywiście nie ma nad czym panikować – osiągnięty wynik póki co i tak przekracza nasze przedsezonowe wyobrażenia i pomimo zebrania w ryj w Radomiu i Zgorzelcu, ciągle możemy wierzyć w półfinał Mistrzostw Polski. Dwa wymienione spotkania pokazały jednak na jakim poziomie mamy sufit i że wcale nie jest tak wysoko, jak to się jeszcze parę tygodni temu wydawało.

Powrót

Po meczu nasz autokar okazał się ofiarą sabotażu i potrzebował małej reanimacji. Droga powrotna to już początek kampanii prezydenckiej przed wyborami samorządowymi za kolejne cztery lata, zacieśnianie nowych i starych przyjaźni, a wszystko w rytmach reaktywowanego greckiego hitu.

Wrocław powitał nas przymrozkiem ok godziny 23.

Co teraz?

Już dziś (tj. 14. grudnia) o godzinie 19 podejmiemy Start Lublin. Za tydzień ostatni wyjazd w tym roku kalendarzowym – do Dąbrowy Górniczej. 28. grudnia rewanż za ubiegłoroczne upokorzenie na parkiecie – do Wrocławia przyjeżdża Anwil Włocławek.

Zainteresowanych wspólnym dopingiem zapraszamy na nasz sektor oraz wyjazdy – zapisy pod adresem kontakt@kosynierzy.info

3 Responses to “Zgorzelec, 8. grudnia 2014”


  1. 1 kzk

    28 grudnia także kolejne upokorzenie was na trybunach ;) pozdrAWiam

  2. 2 M.C.

    Zaczyna się napinka :)

  3. 3 Tomi

    Do zobaczenia następnym razem i pozdro ze Zgorzelca :D

Leave a Reply