Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Author Archive for yanoo

Mamy mistrza. I co z tego?

16836364_1064004437037491_4117915473679649258_o Śląsk Wrocław powiększył swoją bogatą kolekcję tytułów o kolejny – pokonując w Gdyni WKK Wrocław Wojskowi zostali Mistrzami Polski do lat 20. Co ciekawe – ostatni taki tytuł Śląsk zdobył 6 lat temu, a niesamowita otoczka tamtej imprezy zapoczątkowała drogę odbudowy, tak gwałtownie przerwaną rok temu. Kto wie, może za 6 lat… znowu będziemy po kolejnym wycofaniu się z ekstraklasy?

Dzisiejszy dzień należy jednak do młodych chłopaków ze złotem na piersi. Zanim na dobre pójdą w tango zataczając się od jednej knajpy do drugiej, zanim pomyślą o sobie jak o Mistrzach Świata, zanim popełnią te i setki innych błędów popełnionych przez poprzedników, przypomnę Wam młodzi Mistrzowie dwa swoje teksty – ten o mistrzach z 2005 roku oraz ten wymieniający mistrzów Anno Domini 2011.

Popatrzcie na te nazwiska. Kogo z nich znacie z parkietów PLK? Z tych dwóch składów, na palcach jednej – i to wybrakowanej – ręki można policzyć zawodników, którzy mają dziś angaż w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju. Żaden nie gra za granicą, kilku ledwie jej liznęło. Żaden z tych zawodników nigdy na poważnie nie był w kadrze – Kamil Chanas w 5 lat nazbierał 10 występów. I to by było tyle.

Niech to Wam da do myślenia. Postawcie sobie dziś pytanie, gdzie chcecie być za 10-15 lat. Czy chcecie koszykówkę wspominać jak fajną przygodę z dzieciństwa, czy jednak odcisnąć na niej znaczne piętno.

Celebrujcie ten medal, ale jeśli myślicie poważnie o karierze koszykarza, to niech on będzie dla was przedsmakiem tego, co może przynieść życie, a nie szczytem z którego przyjdzie już tylko schodzić w dół.

Najlepszy z najlepszych

zelig Każdy zagorzały fan swojego klubu najbardziej żałuje legend, których nie mógł podziwiać. Łopatka, Świątek, Frelkiewicz… najmłodszą z takich legend, której większość z nas nie mogło podziwiać jest Dariusz Zelig. Profesor. Niezwykle inteligenty człowiek, którego podziwiano na parkiecie i poza nim.

Wielka szkoda dla polskiej i wrocławskiej koszykówki, że nie został przy tym sporcie.

To jest przedziwne miasto. Jeśli dzisiaj ktokolwiek chciałby coś robić w koszykówce to zawsze jest przeciwko komuś.

Słowa pana Dariusza, wypowiedziane pięć lat temu, nie tracą na aktualności. Dlatego w dniu Jego urodzin, poza zwyczajowymi życzeniami zdrowia i pomyślności, życzymy sobie i Panu Dariuszowi, by do Wrocławia kiedyś zawitała normalność. I byśmy wszyscy razem ponownie mogli się cieszyć Śląskiem równie silnym jak z czasów gry Profesora.

100 lat!

Zmiana warty

szydercyTrzynastka tym razem okazuje się pechowa – tyle bowiem lat udało nam się wytrwać. Kolejnych rozdziałów już nie napiszemy – 24 kwietnia 2016 roku mecz Śląska z Polpharmą w Hali Orbita był ostatnim w naszym wykonaniu.

Po pierwszych pięciu latach działalności Kosynierów pisałem: “Są tacy, którzy twierdzą, że zrobiliśmy więcej niż się dało”. Po kolejnych, że “Za nami dziesięć lat bogatych w doświadczenia. Czas przekuć je w kolejne lata budowania drogi na krajowy szczyt.” Zamiast nich przeżyliśmy błyskawiczny i bardzo bolesny upadek.

Czy mamy komuś coś do zarzucenia, to pytanie retoryczne. Czy mamy sobie coś do zarzucenia? Bardzo dużo. Doświadczenia już jednak nie wykorzystamy, bo przede wszystkim zestarzeliśmy się i nie widać następców, którzy mogliby iść naszą drogą – dlaczego tak jest można by napisać w osobnym, bardzo długim artykule. Zostaje grupa zapaleńców, którym życzymy powodzenia i w miarę możliwości postaramy się wspierać. Bezpośredniej kontynuacji jednak nie będzie – wyjazdem do Międzychodu zaczęli pisać własną, może nawet dłuższą od naszej, historię.

Miłość do Śląska jednak nie gaśnie, więc do zobaczenia na meczach, nawet jeśli będzie to miało miejsce coraz rzadziej. Albo coraz częściej w sektorze rodzinnym.

Pozostaje nam się rozliczyć – wszystkie datki i składki, które “zalegają” na naszym koncie trafią na jakiś cel charytatywny, jak tylko jakiś wybierzemy. Jeśli macie jakieś sugestie, to można je zostawić w komentarzu.

Na koniec chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy choćby przez chwilę towarzyszyli nam na naszej drodze – na sektorze i na parkiecie. To był genialny czas, który będziemy wspominać do grobowej deski.

Hej Śląsk!

p.s.

Blogaska nie zamykamy. Czasem może jakiś tetryk wykorzysta to miejsce by skomentować bieżące wydarzenia, bądź podzielić się ciekawymi wspomnieniami.

100 lat Zimny!

1940866Okrągłą 30-tkę kończy dziś Paweł Kikowski, w pewnych kręgach znany jako “Zimny”. Zawodnik, z którym żyło nam się… trudno. Każda odpalona głupio trójka, każde pudło, praktycznie każdy błąd był powodem do wyśmiewania. Nie była to jednak bezpośrednio wina obiektu drwin, ale wykreowanego obrazu wokół niego – “gwiazdy” z Euroligi, którego powinniśmy całować po stopach.

Trochę nam zajęło, by zrozumieć, że to nie wina Pawła, że ktoś mu zrobił niedźwiedzią przysługę.

Popularny “Kiko” to jeden z zaledwie dwóch (!!) zawodników, którzy po meczu we Wrocławiu przychodzą pod nasz sektor przywitać się i podziękować za mecz. Za szacunek, za awans, za MVP 1. ligi, za szkocję – jeszcze raz wielkie dziękujemy!

A z okazji rozpoczęcia serii Play Off życzymy Tobie Pawle – oprócz standardowego zdrowia – samych “30-tek” na koncie, a po sezonie zaproszenia na zgrupowanie kadry. 100 lat!

Zielona Góra, 23.01.2016

56a3dffb69d012_31075605Weekendowy wyjazd do Zielonej Góry rozpoczęliśmy od opóźnienia. Kierowca, pan Staszek… zapomniał o wycieczce. Kwitnąc na mrozie mogliśmy wspominać podobne przypadki, na czele z rekordowym wyjazdem do Prudnika, kiedy kierowca zaliczył bodaj półtorej godziny obsuwy. Wówczas zdążyliśmy obejrzeć z pół meczu juniorów w Kosynierce, tym razem drobne opóźnienie pozwoliło jedynie uciąć sobie pogawędkę z nieśmiertelnym panem Antonim, patronem kotów i wszelakiej zwierzyny.

Kiedy w końcu bus zajechał, dziarsko driftując na śniegu, mogliśmy przystąpić do ataku na Mistrza Polski. Początkowo przód pomylił się z tyłem pojazdu, ale szybko dokonana korekta nacisku osi wpłynęła na tyle pozytywnie na jazdę, że zaczęto się obawiać długiego wegetowania pod halą. “Szczęśliwie” na finiszu kierowca pomylił drogę, policja zmieniła strategię obstawy więc – już poprawiona – droga się nieco wydłużyła, a na koniec ochrona, również wyjątkowo, postanowiła dokonać kontroli antydopingowej.

Ostatecznie solidarnie witamy na hali w 19-to osobowym składzie na drugą kwartę, nieco niespodziewanie wygraną przez Śląsk. Nieco, bo już w trakcie podróży wiedzieliśmy, że będzie dobrze – co odważniejsi postanowili nawet zainwestować u buka licząc na jedenastokrotny zysk.

Ostatecznie inwestycja się nie zwróciła, ale nikt z nas nie wychodził z hali niezadowolony. Co prawda powtórzył się scenariusz, kiedy gramy w roli Dawida i jesteśmy bliscy sprawienia niespodzianki, ale czegoś na końcu brakuje. Tak walczący Śląsk chcielibyśmy jednak oglądać od początku sezonu i tylko gdybać można, co by było gdyby zamiast trzech miłośników streetballa mielibyśmy w składzie Ikovleva. Na przykładzie Norberta widać też co dają minuty na parkiecie i zbierane doświadczenie i tylko szkoda, że okazji do powąchania parkietu nie dostał jubilat, Maksym Kulon.

56a3decb3a3a06_08358450Nie dostał też życzeń, bo po meczu ochronie pomyliły się obowiązki i ewakuację trzeba było nieco przyspieszyć. Powrót, pełen wspomnień, szczególnie osób dawno zapomnianych, należy uczciwie ocenić na 3.0.

We Wrocławiu meldujemy się ok 23, podobnie jak zawodnicy.

Kolejny pojedynek we Wrocławiu, w niedzielę o 20. Zapraszamy do Hali Orbita oraz na sektor K.