Nie wiem czy jacyś kibice Śląska wybierają się 8. stycznia do Poznania na mecz rozgrywany z AZS-em Politechniką (a nie z Lechem ani Amicą – jakoś mi się zrymowało). Zakładając, że tak, to do 5 lutego będą mogli obejrzeć “Wojskowych” w 6 spotkaniach 3. ligi (zwanej drugą).
Życzę więc na nowy rok dużo zdrówka i wytrwałości. No i szczęścia.
Author Archive for b.s.
…i przez pewien czas było.
Ale w tym roku nawet urodzony pesymista (vide H.) musi zauważyć, że nie jest gorzej, a realista i optymista muszą stwierdzić – “jest lepiej”. Stosując znany i lubiany (przeze mnie) cytat – niewiele lepiej… ale lepiej.
Dlaczego?
Ci co zostali – już zostaną. No chyba, że dorwie ich “zła starość” (marudne żony, upierdliwe dzieci, nisko płatne prace…).
No, ale w takim razie powinien być constans. A że jestem realistą, pewnego postępu niezauwazyć nie jestem w stanie.
Czemu to zawdzięczamy?
Raczej komu. Osobom, które wprowadzają zarówno mocną wewnętrzną “kontrolę ilości”, jak i “świeżaków” w nasze szeregi. Osobą, która robi, moim zdaniem, najwięcej jest kolega K. – i chwała Ci za to (a na meczu mi przypomnij – to oprócz chwały będzie piwo).
Nawet jeśli dla 80% “świeżych” okaże się to zajawka sezonowa, to, po pierwsze, tu i teraz jest lepiej, a po drugie, zostaje te 20%, które poczują coś więcej niż sympatię do naszego Wojskowego Klubu Sportowego.
Jaki z tego morał?
Aktywizujmy znajomych! Pamiętaj – jak przyprowadzisz tylko 1 nową osobę, to będzie o 1 osobę więcej. Ale jak każdy zrobi to samo – będzie nas 2 razy więcej!
Zieliński, Wójcik, Tomczyk, Kościuk kontra “chłopak M.” i reszta ekipy, którą oglądaliśmy w tym roku. Na parkiecie może być ciekawie. Co poza tym? Czy zostanie ogłoszona wielka reaktywacja? A jeśli tak, to na jakich zasadach? Zobaczymy.
A jeśli dojdzie do skutku… Ciekawe ilu kibiców wróci na sektory. Ciekawe ilu odejdzie.
W tytule nie precyzuję o kogo mi chodzi – o kibiców, czy o koszykarzy? Chodzi mi o jednych i o drugich.
Zacznijmy od pierwszych. Było nas wczoraj w hali przy ulicy Maratońskiej 35 osób. Ani jednej więcej, ani jednej mniej. A mecz wcale nie był w Nowosybirsku. Choć byłoby nas pewnie wtedy… 36.
Ale żarty na bok. Dlaczego było nas tak mało? Jakby spytać indywidualnie ludzi, którzy byli na dwóch pierwszych wyjazdach, a nie było ich wczoraj, to pewnie każdy miałby jakąś wymówkę. Jednak nie zmienia to faktu, że było nas mało. Mniej niż na meczach numer 1 i 2.
Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie stawiał na Śląsk przy 3-1 dla przeciwników. Jednak kibic nie jest od zdroworozsądkowego podejścia. Kibic ma wierzyć w swoją drużynę, a ci, którzy uwierzyli, dostali swoistą nagrodę – obejrzeli Śląsk walczący. Może lepiej byłoby ujrzeć Śląsk zwyciężający, ale to zawsze coś.
Nie piszę osobiście do nikogo, bo wierzę, że niektórzy naprawdę mieli ważne powody, żeby nie jechać. Ale cała reszta niech się zastanowi. Daję sobie głowę uciąć, że gdyby było 2-2 wyjazd byłby liczniejszy.
Teraz przejdźmy do koszykarzy. Wczoraj po meczu czekaliśmy na koszykarzy pod halą, żeby podziękować im za walkę. Wychodzili oni z reguły pojedynczo, dlatego dobrze można się było przyjrzeć, kto jak reaguje na tę porażkę. Czyli, de facto, kto wierzył w możliwość odwrócenia losów rywalizacji z Turowem, a kto nie. Wiadomo, że różni ludzie, różnie reagują na daną sytuację. Możliwe, że któregoś z nich źle oceniam, ale to raczej wyjątek, potwierdzający regułę. Nazwiska zachowam dla siebie. Kto był, to widział. Kto nie był, to go to nie interesuje. A jeśli interesuje, to i tak się dowie.
Pewnie domyślacie się o co chodzi.
Jeszcze przed piątym pojedynkiem półfinałów pomiędzy Śląskiem, a Turowem szperałem trochę po internecie. Najczęściej zauważanym faktem była analogia do zeszłego sezonu. W sumie, na papierze, się wszystko zgadza. Rozstrzygnięcie każdego meczu było takie samo, jak przed rokiem.
Byłem naocznym świadkiem czterech meczów serii rok temu oraz wszystkich w tym roku i postaram się udowodnić tezę, że nie było tak samo.
Rok temu, po czterech spotkaniach, wynikiem, który najlepiej oddawałby to, jak to wyglądało byłby wynik 4-0. Nie oszukujmy się. To jedno zwycięstwo rok temu było fartowne i na więcej nie mogliśmy liczyć.
W tym roku, po czterech spotkaniach, stan 2-2 byłby bardziej sprawiedliwy, niż ten, który był. Pierwszy mecz w Zgorzelcu i pierwszy mecz we Wrocławiu były do wygrania. Zakładając realistycznie – jeden z nich. Byłoby 2-2. Może i przegralibyśmy 4-2, a może było by 4-2, ale dla nas?
Jaki sens udowadniania tego, że nasz tegoroczny półfinał różnił się od zeszłorocznego?
Ano po to, żeby ludzie nie mówili w kółko, że wszystko było tak samo. Bo to znaczyłoby, że od zeszłorocznych półfinałów nic się nie poprawiło w naszej grze. Ja uważam, że jednak było lepiej.
Byle za rok było znowu lepiej, a może w końcu przyjdzie upragniona osiemnastka. Jedna z osób zauważyła, że z prawa serii miejsc, jakie zajmuje Śląsk w ostatnich latach wynika, iż w sezonie 08/09 i 09/10 mistrzem będzie Śląsk. Oby, oby…

ostatnie komentarze