Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Adam Wójcik'

Przed derbami – Śląsk 1:0 Milicja

Juniorzy Śląska pokonali niedawno WKK Wrocław 68:64. W sobotę za ciosem będą mieli okazję pójść “seniorzy” w derbowym pojedynku w hali Akademii Rolniczej Uniwersytetu Przyrodniczego, na ulicy Chełmońskiego 43. Początek spotkania o godzinie 19:30. WKK za oglądanie swoich batalii żąda ok. 10 zł, więc przed wybraniem się na mecz prosimy o zabraniu ze sobą jakiegoś papierka.

Mamy też nadzieję, że pomimo trwającej kampanii wyborczej, Maciej Zieliński zdoła znaleźć w terminarzu przysłowiowe pięć minut na wizytę w hali, by pokibicować swoim następcom i… pogrozić palcem swojemu niedawnemu koledze z boiska.

Tymczasem jeszcze dziś WKS wybiegnie na parkiet w Pucharze Polski. O 18:00 początek spotkania w Kosynierce, rywalem Sportino Inowrocław.

A jakby kogoś interesował tytuł wpisu… link.

Można? Można!

Piłkarze wyrównali w doliczonym czasie gry, koszykarze pokonali wyżej notowanego rywala, a juniorzy ograli rówieśników w papieskim pucharze. Nie zawiedli zawodnicy, nie zawiedli również kibice – tłumnie wypełniając Kosynierkę:

Dobrze by było taką passę podtrzymać – z obu stron. Tymczasem za trzy tygodnie derby Wrocławia na ul. Chełmońskiego, do których można się powoli przygotowywać… choćby od rozsyłania wici, że taki mecz będzie miał miejsce.

Hej Śląsk!

Medialna walka o…

… właśnie, o co? Media ostatnio próbują wmówić nam, że istnieje we Wrocławiu walka o kibica pomiędzy Śląskiem, a WKK. Niektórym nawet wyobraźnia zagotowała się pod wpływem tych emocji, żeby zacytować: “Adam Wójcik przyciągnął tłumy na mecz WKK, a na Śląsku było się prawie pięć razy mniej kibiców”. Ktoś tu ma wyraźne problemy z liczeniem – bo nawet licząc “na oko” Kosynierka była wypełniona w jakichś 3/4, co daje… z grubsza tyle samo głów, co w pełnej hali, w której swoje mecze rozgrywa WKK. Ciekaw jestem ilu więcej kibiców, wg takich rzetelnych mediów, pojedzie na jakikolwiek wyjazd WKK…

Wróćmy jednak do tematu walki o kibica… a raczej widza. Jak wielokrotnie podkreślałem, dzisiejszy Wrocław jest miastem niezwykle rozpieszczonym, pragnącym “chleba i igrzysk”. Sprawy takie jak poświęcenie, czy honor zeszły na dalszy plan. Jest tu wciąż grupka dziwaków, dla których takie wartości mają znaczenie, jednak należą oni do mniejszości. A mniejszości są zwykle pogardzane, wyśmiewane, a w najlepszym razie traktowane jak ciekawostka, najlepiej oglądana z bezpiecznej odległości, zza krat, niczym w zoo.

Walki o kibica, ani widza we Wrocławiu nie ma. Wygrał pieniądz, już dawno, w poprzedniej dekadzie, albo i wcześniej. Pieniądz ma w dupie, czy przejdzie z ręki do ręki w imię ponad 60-letniego klubu z wielkimi tradycjami, czy jakiejkolwiek innej. Widzowie natomiast chcą chleba i igrzysk, i za to zapłacą.

Takim jak my, pozostaje: modlić się o ekonomiczny cud, edukować młodych (bo na starych już za późno), oraz robić swoje. Z wiarą, że jeszcze kiedyś będzie pięknie, że jeszcze kiedyś wzejdzie słońce nad wrocławskim Śląskiem.

WKK? Polska koszykówka, potrzebuje takich projektów – szkolenia młodych – i na tym polu piekielnie im zazdroszczę i gratuluję. Zazdroszczę im pomysłu na sposób działania i wściekam się zarazem, bo o to samo walczyliśmy, kiedy jeszcze było u kogo o takie rzeczy walczyć.

WKK pozostaje jednak dla nas wrogiem, w dodatku – jak to śmiesznie brzmi – śmiertelnie groźnym. Tak naprawdę, te dwa kluby, Śląsk i WKK, nie walczą o widza. To jest walka o przetrwanie… Śląska. Silny rywal, to gwóźdź do trumny dla WKSu, silny WKS, to jedynie status quo dla WKK. Widz wybierze igrzyska… kto mu je zaoferuje?

Kolejny sezon czas zacząć!

Niecałe 48 godzin dzieli nas od rozpoczęcia przez WKS Śląsk Wrocław, kolejnego sezonu zmagań II ligi. Jakie cele stawiane są przed nowym trenerem? Kto został w drużynie? Kto opuścił Śląsk? Jakich ciekawych aspektów możemy się spodziewać?

Wojskowi, według opinii zarządu WKS powinni grać sobie ‘tak o’ i nabierać cennego doświadczenia. Trochę do dla mnie niezrozumiałe. Skoro nikt niczego nie wymaga od drużyny to o co się mają się starać? Dlatego właśnie, jak nie zarząd to trener, powinien postawić sprawę jasno. Trener Grzegorz Krzak, który zastąpił na tym stanowisku Łukasza Grudniewskiego, znany jest z dość specyficznego przygotowania zawodników. Kilka razy usłyszeć można było opinie, że na treningu zawodnicy biegają od jednego końca boiska na jego drugi kraniec przez prawie cały czas, dlatego też o kondycje zawodników możemy być spokojni, chyba, że zbytnio zmęczą się treningiem… Trener Krzak lubi gdy ma do dyspozycji wysokich graczy. Tu może mieć problem, gdyż najwyższy Wojciech Suprun (nowy nabytek z Pogoni Prudnik) ma zaledwie 201cm. Cóż, ‘kołczu’ będzie miał wyzwanie.  Patrząc na skład naszej grupy, może być po prostu ciężko o zajęcie miejsca w połowie stawki. Bardzo młody wiek i małe doświadczenie większości spośród graczy Wojskowych, może odegrać kluczową rolę. Nie spisujmy jednak drużyny na same przegrane. Już nie raz okazało się, że do wygrania ‘przegranego’ meczu, wystarczy wielka wola walki do ostatnich sekund. Może już w sobotę będziemy świadkami pierwszej niespodzianki?

Dokładny wykaz zawodników WKS-u znajduje się tutaj. Przede wszystkim warto podkreślić odejście z zespołu Jakuba Parzeńskiego, który zakosztuje w nadchodzącym sezonie włoskiej koszykówki, grając w Virtusie Bolonia. Nie zobaczymy także m.in. Jacka Waszaka, Marcina Strzeleckiego czy ulubieńca kolegi Z., Piotrka Warawko. Pojawią się jednak nowi zawodnicy, którzy założą trykot z herbem Śląska na sercu. Będzie to m.in. wspomniany wcześniej Wojciech Suprun, a także Wojciech Leszczyński, którego karierę obserwuję od paru lat i uważam, że jest to dość mocne wzmocnienie wrocławskiej drużyny.

Oczywiście trzeba też opisać aspekt kibicowski. Dane nam będzie ponownie spotkać się z kibicami Stali Ostrów Wlkp. Oby w nadchodzącym sezonie, mecze obu drużyn wywoływały chociaż takie same emocje jak w roku minionym. Czekają nas również wielkie derby z WKK Wrocław. Klub ten ma duże aspiracje (celem na najbliższy sezon jest awans do 1 ligi), zatrudnił także m. in. Adama Wójcika, który obiecywał zakończenie kariery w Śląsku Wrocław. Czyżby ‘Oławie’ trochę się poprzewracało w głowie na stare lata? Będzie okazja, to się dowiemy… My, Kosynierzy, niezmiennie będziemy próbowali pomóc dopingiem, młodym graczom naszego ukochanego klubu w odniesieniu ważnych zwycięstw zarówno grając w Kosynierce, jak również w halach rywali.

Tak więc, możemy spodziewać się bardzo interesującego sezonu 2010/11. Nowy trener, zmiany kadrowe wśród zawodników, nowe przepisy koszykarskie, interesujący przeciwnicy. To wszystko gwarantuje niezapomniane emocje! Dlatego serdecznie zapraszam na mecze WKS Śląsk Wrocław. Najbliższa okazja, aby pomóc Wojskowym, to mecz z AZS-em Politechniką Poznań, który odbędzie się w sobotę 25.09.2010r, o godzinie 17:00 w Kosynierce mieszczącej się przy ul. Mieszczańskiej 11. Dlatego ubierz zieloną koszulkę, poświęć dwie godziny sobotniego popołudnia i wspomóż Śląsk swoim dopingiem.

Hej Śląsk!

Czarna dekada

Czy 10 lat dużo? 10 lat temu, jeszcze jako zwykły gówniarz, myślałem zapewne, że tak. Dzisiaj patrząc wstecz mam wrażenie, że ten czas śmignął mi jedynie przed oczyma. Kiedy jednak zagłębić się w wydarzenia tego okresu, trzeba przyznać, że działo się bardzo, bardzo dużo – żeby tylko wspomnieć kilka wojen na świecie (i jedną o krzyż pod pałacem prezydenckim), 11.09, 10. kwietnia, nowego papieża, czarnego prezydenta USA, euro przeganiające dolara, czy choćby taka drobnostka jak niezwykle dynamiczny rozwój internetu.

Kiedyś było pięknie...

Zejdźmy jednak do naszego, przyziemnego tematu Śląska i koszykówki. 10 lat temu wydano “Złotą dekadę” Śląska Wrocław – w końcu osiem mistrzowskich tytułów w dziesięć lat to bezprecedensowy wynik. Początek kolejnego dziesięciolecia zapowiadał kontynuację rozwoju potęgi – następne dwa mistrzostwa, awans do Euroligi… wydawało się, że nic nie może zachwiać hegemonem polskiego podwórka. Do czasu.

Ostatnie mistrzowskie lata (2000/01, 2001/02) to było zmiękczanie kolosa stojącego na glinianych nogach. Na początku były dziwne rotacje na stołku trenerskim – niechcianego przez Grzegorza “byłem przez chwilę prezydentem” Schetynę Andreja Urlepa próbowano nieudolnie zastąpić Zvi Sherfem 1, Jasminem “chora matka” Repesą, czy Pierro Bucchim, który zawinił głównie tym, że ograł Maccabi trójkami w debiucie Śląska w Eurolidze. Dodajmy do tego nietrafione, ale niezwykle kosztowne decyzje – zatrudnienie Einikisa, Fietisowa, zerwanie umowy z Zepterem oraz szereg innych, które ciągnęły się później za wrocławskim klubem aż do śmierci spółki, a otrzymamy genezę Czarnej Dekady Śląska Wrocław.

A co dokładnie przyniosło nam ostatnie dziesięciolecie? Niemal wszystkie złe skojarzenia z naszym klubem, żeby tylko wymienić:

  • – Seana “koledzy wyskoczyliby za mną przez okno” Colsona (2002/03),
  • – Michaela “a se jebnę” Watsona (2004/05),
  • – Tomo “jesteście do niczego” Mahoricia (2004/05),
  • – Srdjana “chcę, ale nie mogę” Lalicia (2005/06),
  • – zespół oparty na Antosiu “kocham publiczność, dlatego podaję w trybuny” Kapovie i Dżanisie “za 3 tylko o deskę” Korshuku (2005/06),
  • parkiet tak napaćkany reklamami, że już na kolejną nie znalazłoby się miejsca2,
  • – dodawanie co sezon nowego sponsora przed nazwę,
  • – przegranie dwóch ćwierćfinałów pod rząd – z Anwilem oraz Czarnymi Słupsk,
  • – i w ogóle paniczną walkę o sam awans do tychże,
  • – czy w końcu samą postać Siemińskiego oraz Bałuszyńskiego i ich dokonania: konflikty z kim się dało, wygnanie Śląska z Wrocławia do Brzegu Dolnego, a w końcu sam upadek spółki i profesjonalnej koszykówki we Wrocławiu,
  • – at last, but not least: to jak w końcu wygląda koszykarski WKS Śląsk dziś, jakie wzbudza zainteresowanie i jak żenująco słabe jest zainteresowanie osób, które faktycznie mogłyby ten klub udźwignąć z kolan.

Najważniejsze jednak zasługuje na osoby akapit. To w końcu też w tym czasie, na samym początku dekady, bez żalu przybrano czarną wronę za herb, co do dziś – kiedy już nie ma Zeptera, Idei, Schetyny, ani nawet nieszczęsnej wrony, odbija się głośną czkawką od pustych trybun w hali Kosynierka na meczach Wojskowego Klubu Sportowego.

Żeby dobić konającego, to paradoksalnie w ostatnim dziesięcioleciu los zesłał nam za grosze jednego z najlepszych zawodników, jacy grali na polskich parkietach, jednak nawet taki prezent potrafiliśmy zmarnować ostatecznie przegrywając finał z Prokomem 1:4. Dodajmy do tego, że zostaliśmy podbici w naszej świątyni – Hali Ludowej/Stulecia.

To też dekada, kiedy nastąpił zmierzch “wielkiej trójki” – Adam Wójcik rozbija(ł) się w obcych klubach, odcinając kupony u najbogatszych w lidze, zamiast dokończyć karierę – jak rzekomo obiecywał – tam gdzie powinien; Dominik Tomczyk ciągnął grę dłużej niż powinien, ale ostatecznie zrezygnował widząc jak niepoważnie jest zorganizowany klub Siemińskiego3; i w końcu Maciej Zieliński – ikona klubu, pod koniec sportowej kariery gwiazda mocno wyblakła, ale jednak sportowy Bóg, który nigdy nie doczekał się godnego swojej kariery pożegnania. Wstyd i hańba, a zarazem idealne dopełnienie obrazu minionej dekady koszykarskiego Śląska Wrocław.

Czarnej dekady.

  1. krąży anegdota o tym jak Ray Miglinieks próbował mu kiedyś wyjaśnić jakieś koszykarskie zawiłości, ale ostatecznie poddał się wykrzykując “on niczego nie zrozumie!” []
  2. aż dziw, że Larry jeszcze nie opatentował pomysłu malowania reklam na murawie stadionu… []
  3. choć i tak, pomimo gry bez kolan, był wyróżniającym się zawodnikiem – co nieźle świadczy o pozostałych []