Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'derby'

Sprawdzian z dojrzałości

Są kluby mające wiele lat tradycji i kluby młode, które albo skupiają się na jakiejś niszy, albo próbują wedrzeć się w towarzystwo wielkich. Ambicja to rzecz dobra, przynajmniej dopóki nie staje się motorem do ruchów mających ze sportem niewiele wspólnego – jak kupowanie awansu, czy próba przypięcia sobie cudzej nazwy dla przyciągnięcia kibiców.

W całym cywilizowanym świecie kibiców istnieje niepisana zasada, że kibicom gości należy ułatwiać dostanie się na mecz. Bo bez rywala święto sportowe traci połowę ze swojej wartości. Żeby daleko nie szukać – znienawidzona Stal Ostrów oferowała nam niegdyś pomoc w zdobyciu dodatkowych wejściówek, kiedy w ćwierćfinale PO wybuchło nagłe zapotrzebowanie.

Kibice Śląska test z dojrzałości już zdali – pomimo sprzecznych uczuć wiele osób udzieliło głosu poparcia i dołączają do bojkotu derbów. Organizacja Wrocławskiego Klubu Koszykówki test oblała – na wieść o naszej akcji zamiast się kajać, postanowili wykorzystać okazję, by zdobyć zwolenników i ogłosili bilety po śmiesznie niskiej cenie dla chętnych do wspierania WKK.

Akcja zmodyfikowana

Skoro akcja nie przyniesie skutku, to będzie poddana modyfikacji. Kierownictwo Wojskowych uznało, że bez swoich kibiców grać nie zamierza i całą swoją pulę biletów przekazali nam. Zatem na meczu będziemy, a komuś przybędzie siwych wąsów z zazdrości.

Doping rozpocznie się jednak z poślizgiem – żeby pokazać niektórym różnicę, jak mogą wyglądać mecze, kiedy kibiców traktuje się jak bydło, a jak wyglądać powinny.

Mam marzenie

Z postanowieniem ufundowania marzenia się nie wycofujemy. Pieniążki, które trafiłyby z naszych kieszeni do WKK powędrują tam, gdzie obiecaliśmy. A na Kasprowicza od jutra zaczną marzyć, żeby ponownie zagrać derby, bo od czwartku czekać ich będą tylko takie mecze, gdzie w hali słychać jedynie pisk butów, gwizdek sędziego i odbijającą się piłkę.

Dziękujemy wszystkim za głosy poparcia i chęć dołączenia się do naszej akcji i jednocześnie przepraszamy, za zamieszanie wokół tego spotkania.

Drodzy juniorzy

WKK Wrocław ma rzekomo szpital i zamiast fajnych derbów, byliśmy świadkami meczu kadetów z juniorami. Za 20 zł od łebka (10 PLN dla ulgowych). Drogą mamy tę młodzież.

Trudno emocjonować się meczem, kiedy jedni bez wysiłku leją drugich, zatem na parkiecie wiało nudą. Nie licząc paru efektownych zagrań Grzelińskiego, próby atomowego wsadu Bochenkiewicza i rekordowej ilości odgwizdanych trzech sekund. Trzeba było sobie radzić poza parkietem.

Co prawda rac w tym roku nie było – wbrew oczekiwaniom mądrali, którzy wysoką cenę biletów próbowali tłumaczyć “finansowym zabezpieczeniem się przed karami”. Może więc trzeba było odpalić? Z drugiej strony, w dzisiejszych czasach na komendę potrafią zaprosić za byle zapałkę, to i gra nie warta, nomen omen, świeczki. Zamiast tego na naszym sektorze było głośno i gęsto. Gęsto od ludzi i od flag.

Coraz lepiej wychodzi “nakręcanie się”, które zapowiada się prawdziwym przebojem na play offy – a w tych mamy już gwarancję przewagi parkietu.

Pękła żyłka

Nie zabrakło też kąśliwych haseł i trudnych pytań. Adresat w odpowiedzi potrafił jedynie machnąć ręką, a po końcowym gwizdku ulżyć sobie stosując filozofię Kalego. Mój Kuba sprzedaje łokcie? Dobrze. Wasi sprzedają łokcie? Źle. Moja Robotnicza pisze tylko o nas? Dobrze. Wasza Wybiórcza pisze tylko o was? Źle.

Przypomniał mi się też program telewizyjny “Wrocław Kocha Koszykówkę”. Cel szczytny, bo promocja koszykówki dolnośląskiej, w każdym jej wydaniu. Skończyło się na propagowaniu WKK Wrocław, a kiedy Śląsk zdobył MPJS doczekaliśmy się jedynie telegraficznej wzmianki. Dzisiaj wielkie oburzenie, że ktoś nie wychwala trofeum WKK.

Panu z Wąsem najwyraźniej puszczają nerwy i zaczyna brnąć drogą pewnego Grabarza. Ale, ale… nie nasz cyrk, nie nasze małpy. I na szczęście, nie nasz problem.

Krótka przerwa

Kolejny mecz już w niedzielę. Do Wrocławia przyjedzie KKS Mickiewicz Katowice, przedostatnia ekipa w tabeli. Zapowiada się kolejne spotkanie wypełnione wesołą koszykówką.

Chętni, by razem z nami pokibicować, mogą tradycyjnie zgłaszać się po bilety w cenie 5 PLN.

Cenią się

Tak było na Chełmońskiego w poprzednim sezonie

Po 5 i 10 zł – tyle kosztują bilety na “normalne” mecze WKK Wrocław. Niewiele, zupełnie jak kibiców tego klubu. Na okazję derbów WKK postanowiło jednak podreperować budżet – i bilety będą po dwie dyszki. A żeby nie było za łatwo, to mecz gramy w czwartek 22. marca, o godzinie 17:30. Na swoich się nie zarobi, to trzeba obcych golić.

Trudno. Ważne, że będzie kolejna okazja obejrzeć Śląsk… bo ten jak rollercoaster. Albo spokój, i meczów brakuje, albo pędzimy tak, że jeszcze chrypa z jednego spotkania nie minie, a tu już kolejny mecz. W sobotę do Wrocławia przyjeżdża MCKiS Jaworzno, w czwartek wspomniane derby na Chełmońskiego, a już trzy dni później, w niedzielę, podejmiemy KKS Mickiewicz Katowice.

Na oba spotkania w Kosynierce, tradycyjnie, można się do nas zgłaszać z chęcią dołączenia do dopingu i po bilety w cenie 5 zł. Zbieramy też chętnych do wsparcia Wojskowego Klubu Sportowego podczas derbów. Zapotrzebowanie należy zgłaszać na adres bilety[małpka]kosynierzy.info. Przy odbiorze obowiązuje zielona koszulka i stosowny szaliczek.

Na derby potrzebujemy znać konkretną liczbę jeszcze w tym tygodniu, prosimy zatem o szybkie deklaracje.

Update:

Bilety na derby dzielą się na normalne (20 zł) i ulgowe (10 zł). Przy zamówieniu proszę określić, czy ma być ze zniżką czy bez.

Aureola

Gorączka niedzielna

Dla wielu derby zaczęły się na długo przed otwarciem bram wejściowych. Jedni stali przed halą w oczekiwaniu na szansę zdobycia biletu, inni pracowali w środku, żeby wszystko było jak należy. A długo nie było. Brakowało tylko powtórki z poprzedniego sezonu i złamania obręczy. Większość problemów udało się jednak ogarnąć na czas, niektóre dopiero w trakcie spotkania. Nie wypaliło jedno – oprawa, która miała mieć miejsce na prezentacji nie doszła do skutku. No cóż, lekcja na przyszłość.

Zielony sektor

Moje oczy najbardziej cieszył nasz gęsto wypełniony zielonym kolorem sektor. Oby tak częściej. Szkoda, że reszta hali nie podłapała apelu, ale od czegoś trzeba zacząć. I nie każdy czyta nasz skromny internetowy kącik. Do następnego spotkania we Wrocławiu dość daleko, jest czas, by nadrobić braki w garderobie.

Głośny doping przez całe spotkanie, przeplatany jedynie hasłem “WKK!” w chwili na wzięcie oddechu, był tym czego należało oczekiwać. Trochę mi zabrakło mocniejszego uderzenia, ale wszyscy, włącznie z oglądającymi powtórki, twierdzą że marudzę. Całe spotkanie przebiegało w spokojnej atmosferze – brakowało spięć na parkiecie, brakowało spięć poza nim. Nudy.

Koszykarzom WKK pary starczyło na półtorej kwarty. Po słabym początku, gdzie zaliczali jedynie straty i faule ofensywne, udało im się pozbierać i zbliżyć na jeden punkt różnicy w drugiej kwarcie. Potem grał już tylko Śląsk, rywal z “gorszej strony Odry” jedynie statystował.

Efekt motyla

Najciekawiej w zasadzie… jest po meczu. Niesmaczny incydent, który miał miejsce po końcowym gwizdku, wywołał istne tsunami w internecie. W ogóle napływ komentarzy – nie o meczu, ale o wojnie wrocławsko-wrocławskiej w ogóle – osiągnął zawrotne tempo przez minione dwa dni. Padło sporo zabawnych gaf, wypłynęło kilka ciekawych informacji, a nawet poczyniono interesujące zakłady. Pewnikiem szybko wszystko się wyciszy i będzie względny spokój – jak nie do wyjazdu do Ostrowa, to do rewanżu z WKK. Chyba, że znowu wybuchnie jakaś bomba.

Problem z młodzieżą

Standardowo wypłynęła fala krytyki pod adresem Śląska, że nie spełnia działalności statutowej, czyli szkolenia młodzieży. Zaniepokojonych tym faktem zapraszamy już teraz na turniej Basket Wrocław 1996 Cup, który zostanie rozegrany w Kosynierce w dniach 2-4 grudnia. Będzie można poobserwować z bliska jak to z tym szkoleniem jest.

Nie zmienia to faktu, że mała liczba minut Kulona, czy ich brak dla Bodzińskiego (szczególnie przy bardzo wysokim prowadzeniu), to czynniki niepokojące. 19-latków można jednak poobserwować w barwach rezerw Śląska, w III lidze, na którą również serdecznie zapraszamy.

Gigantyczna radość

Na sam koniec element, który w niedzielę przyniósł najwięcej radości. Wszystkim ręce same zebrały się do oklasków, niektórzy nawet wstali z miejsc.

Czyli było warto.


A ten mały chuligan, którego dostrzegliśmy w zasadzie dopiero na zdjęciu, będzie niedzielne derby pamiętał pewnie lepiej, niż my.

Została doba

fot. foto.ziolo.eu

W

24 godziny do meczu. Ostatnie przymiarki, testy i próby. Nie wszystkie nasze pomysły zostaną zrealizowane, ale nikt kto przyjdzie jutro do Kosynierki nie powinien żałować spędzonego czasu. Gorąca atmosfera gwarantowana.

K

Przypominamy, by ubrać się na zielono. To nasz kolor, kolor Śląska Wrocław. Kosynierka chyba nigdy nie przeżyła prawdziwego “zazielenienia”, czas najwyższy to naprawić. Jeżeli chcesz pasować do otoczenia, nie wychodź na mecz bez zielonego ubioru!

S

Jak było w dotychczasowych starciach przypominają 3sekundy. Balon oczekiwań został już napompowany do tego stopnia, że… już zastanawiam się jak będzie wyglądał rewanż w hali WKK.

Wcześniej jednak czekać nas będzie równie gorący wyjazd do Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie 6 stycznia zagramy pierwszy mecz rundy rewanżowej. Tak się dziwnie składa, że w międzyczasie we Wrocławiu Śląsk nie zagra już żadnego pojedynku. Wobec tego, chętni na wyjazd będą mogli zapisać się u nas już jutro.