Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Doral Zetkama Nysa Kłodzko'

Awansowali

Za nami koniec rozgrywek w 1. i 2. lidze. W obu czołowymi postaciami byli wychowankowie, bądź byli Wojskowi, więc garść gratulacji od nas.

dsc_0686_2Po wygranych barażach, Doral Nysa Kłodzko, z wychowankami Śląska w składzie – Mateuszem Płatkiem oraz Michałem Lipińskim, oraz Marcinem Kowalskim, który w trójkolorowych barwach awansował z drugiej ligi, mogli świętować awans na pierwszoligowe parkiety.

Z pierwszej ligi awans uzyskał BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski, który zamiast zwyczajowej dzikiej karty, postanowił przed sezonem wzmocnić się o eks-wojskowych – wychowanka Adriana Mroczka-Truskowskiego oraz Tomasza Ochońko. W niedzielę obaj mogli świętować po wygranym finale 3:1 z Sokołem Łańcut.

Wszystkim wymienionym serdecznie gratulujemy.

Idealna linia

Najpierw była Legia. Rywal wymarzony, ze względu na kibiców. Potem WKK, czyli ponownie można było zacierać ręce. W środę zagraliśmy w Kłodzku, do którego mamy olbrzymi sentyment, a kolejną rundę zagramy w Prudniku. Czy Puchar mógł się ułożyć lepiej? Do kompletu brakuje jeszcze awansu do Pucharu Polski i trafienia na… Anwil.

Kłodzko, 21.11.2012

Wyjazd w środę odebrał to co najlepsze z wyjazdów do Kłodzka – możliwość ugoszczenia nas przez miejscowych fanów Śląska. Na miejscu meldujemy się w liczbie 25 sztuk, lekko spóźnieni, wchodząc równo z pierwszym gwizdkiem.

Na trybunach niespodzianka, bo przy sektorze wydzielonym dla nas usadowiła się grupa z bębnem, wspierająca gospodarzy. Grupka jednak szybko straciła animusz, a po przerwie… uciekła na drugi koniec hali, skąd prowadziła słabnący z każdą minutą doping.

O meczu na parkiecie nie ma kompletnie co pisać. Wynik mówi za siebie. Jeden z miejscowych fanów skomentował tylko, że “nawet Hyży jest za szybki dla naszych”. Wydarzeniem meczu było wejście Maksa, który po ledwie kilku minutach gry musiał opuścić parkiet i udać się do szatni z groźnie wyglądającą kontuzją. Trzymamy kciuki za szybki powrót do pełni zdrowia!

100:88

12. grudnia jedziemy do Prudnika. Tam na pewno będzie gorąco, a bracia Łakisowie znowu nas będą zadziwiać. Zainteresowanych wyjazdem prosimy o kontakt mailowy.

Scyzoryki

Tymczasem już jutro, o godzinie 19, gościć będziemy UMKS Kielce. Rzut okiem na tabelę nie zapowiada wielkich emocji, ale może będzie to okazja, by dać parę minut juniorom? Serdecznie zapraszamy by dołączyć do naszego młyna (zamówienia na bilety tradycyjnie pod adresem kontakt@kosynierzy.info).

Nic się samo nie zrobi

Przed nami dwa ciekawe wydarzenia – derby Dolnego Śląska z Doralem Nysą Kłodzko, a tydzień później finał Pucharu PZKosz w Ostrowie Wielkopolskim.

Kłodzko zawsze kojarzyło nam się dobrze. Najpierw za sprawą kolegi B., a w drugiej lidze dzięki wyjazdom w to sympatyczne miejsce. Zawsze przyjmowano nas z otwartymi ramionami, a same wycieczki – niezależnie od wyniku – zapisywały się pozytywnie w pamięci. Jeżeli nie wydarzy się żadne nieszczęście, to jutro na parkiecie Kosynierki powinniśmy zobaczyć dość jednostronne widowisko – czyli znowu pozytywnie.

Nie mniej – warto przyjść. Po meczu na Mieszczańskiej większość kibiców zapakuje się w środki transportu i uda na Pilczyce/Maślice zainaugurować piłkarską wiosnę. Co więcej – połączenie tych widowisk zachęciło parę osób, żeby właśnie na Mieszczańskiej w ogóle się pojawić. Niektórzy do dziś tęsknią za czasami, kiedy z jednego meczu Śląska jechał wesoły tramwaj na… drugi mecz. Powrót starej, dobrej tradycji?

Przypominam, że startujemy o dość nietypowej godzinie – 15:00. Dla gotowych do zdzierania gardła bilety po 5 zł, można się po nie zgłaszać pod adresem bilety(małpka)kosynierzy.info.

Ostrów… też się nam dobrze kojarzy. Wyjazdy w te tereny zawsze dostarczają dodatkowych emocji, wrażeń i wspomnień. Jest okazja nie tylko odwiedzić Wielkopolskę, ale jeszcze wrócić z trofeum. Niestety, zapisy na ten wyjazd idą… słabo. Bardzo słabo. Nie mam pojęcia, czym jest spowodowana taka degrengolada, ale wciąż liczę na jakieś przebudzenie…

Zwycięski jubileusz

Wracając z Kłodzka przypadkowo zdałem sobie sprawę, że zaliczyliśmy dziś mały jubileusz. W historii naszego klubu kibica był to 50 już/dopiero wyjazd. Nie jest to może wynik wybitny, ale na pewno wart odnotowania.

Sam wyjazd był nieproporcjonalnie długi, do ilości kilometrów. Zamiast prostej wycieczki w te i z powrotem, bractwo postanowiło zrobić użytek ze sprzyjających warunków pogodowych oraz skorzystać z gościnności miejscowego Sułtana. Na miejsce uczty zaprowadził nas czworonożny przyjaciel, który bez większych problemów zdobył serca przedstawicielek płci pięknej.

Na miejscu pojawiły się drobne problemy z kuchnią, które na szczęście szybko rozwiązał najgłodniejszy Kosynier. Rozwiązał efektywnie do tego stopnia, że mięsiste smakołyki produkowano szybciej, niż napływały zamówienia.

Ucztując, mogliśmy podziwiać… buty wiszące z drutów linii energetycznej, bądź dołączyć do miejscowej grupy miłośników nielegalnego hazardu. Sprawdzić swojego szczęścia w kartach nikt jednak się nie odważył.

Ostatecznie do Kłodzka zajechało nas 22 sztuki, na miejscu dołączyło 2 tubylców, więc na meczu meldujemy się bez spóźnienia, w liczbie 24 osób. Pierwsza kwarta to chyba efekt naczytania się wesołych wniosków różnych mądrali, jacy ostatnimi czasy uaktywnili się na sieci. Dość powiedzieć, że przez dobre 15 minut, czyli całą pierwszą kwartę, łącznie z przerwami, lecieliśmy jeden kawałek, co potem odbiło się czkawką w końcówce spotkania. Udało się jednak dotrwać do końca na poziomie, tak że po meczu każdy miał prawo czuć się zmęczonym.

Przechodząc do samego meczu, to dawno już nie byliśmy świadkami tak dziwnego spotkania. Szybko zdobyte prowadzenie, które urosło już chyba do poziomu +20, potem systematyczne roztrwanianie dorobku, dojście na bodaj 2 pkt… i nagle ni z tego, ni z owego ponownie okolice +20. Końcowy rezultat w żaden sposób nie odzwierciedla przebiegu spotkania, momentami bardzo nerwowego w naszych szeregach. Szczęśliwie, wszystko zakończyło się hollywoodzkim happy endem.

Nerwowość odbiła się na minutach dla najmłodszych podopiecznych trenera Kalwasińskiego. Brak gry działa na nich chyba deprymująco, a przynajmniej nie pokazują podczas tych kilku otrzymanych minut tego, do czego zdążyli nas przyzwyczaić. Mam nadzieję, że to tylko efekt słabszej formy, a nie braku zaufania ze strony trenera.

Rozkład jazdy na najbliższy tydzień

Nie w środę, ale w najbliższy wtorek WKS Śląsk Wrocław zainauguruje rozgrywki Pucharu PZKosz. Początek spotkania o godzinie 19:00, w hali Kosynierka. Rywalem Śląska będzie 7. obecnie zespół naszej ligi, MCKiS Jaworzno. Spragnieni Śląska mogą zaspokoić swoje potrzeby wcześniej.

W sobotę Śląsk zawita do Nysy Kłodzko. Do Kłodzka daleko nie ma, zachęcamy więc żeby wybrać się na wycieczkę na mecz. Warto tym bardziej, że miejscowi darzą nasz zespół olbrzymim szacunkiem.

Dzień później, w niedzielę 6. listopada, o godzinie 13:00, do Wrocławia przyjeżdża KKS Siechnice. W Kosynierce rezerwy Śląska będą będą walczyć o wejście do II ligi. Dotychczasowe wyniki pokazują, że zespołowi daleko do ideału, ale w każdym spotkaniu walczy o wynik. Warto wspomóc nasz narybek oraz sprawdzić formę zawodników, którzy na co dzień nie łapią się do pierwszej drużyny.