Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Grzegorz Schetyna'

O taktownym rzeczniku, łączeniu sił oraz mała lekcja historii

Szum wokół “Śląsków” nie tylko nie cichnie, ale wydaje się przeradzać w wielką wrocławską debatę. Ostatnim punktem zapalnym jest koszulka El Capitano, która najpierw skurczyła się w Orbicie, a potem nie pojawiła w Hali Stulecia/Ludowej. Najtaktowniej w całej tej zabawie zachował się rzecznik nowego klubu, czyli inna legenda wrocławskiej koszykówki – Dominik Tomczyk. Koszulki wywieszać nie będzie, ale w 9-tce nikt nie zagra.

Paweł i Gaweł

Całe zamieszanie rodzi wielokrotnie zadawane pytanie “czy nie lepiej by było połączyć siły?”. Powstał już nawet ruch domagający się zakopania topora wojennego (jest jakiś w ogóle?) i namawiający do tego czasu bojkotować oba zespoły. Ktoś inny proponuje “połączyć budżety, stworzyć dobrą drużynę w PLK i silne rezerwy w II lidze“. Takie głosy tylko pokazują brak zrozumienia, skąd w ogóle pochodzi źródło konfliktu. Pomijając wszelkie przepychanki polityczne, intencje tych “na górze”, to dla nas robienie klubu w ekstraklasie ad hoc jest nie do przyjęcia. Dla pana Koelnera droga awansów już1 nie ma sensu (z ekonomicznego powodu). Podobnie jak dla osób domagających się połączenia sił – oni do Kosynierki przez 3 lata nie chodzili, oni nie chcą oglądać niskiego poziomu sportowego i pojedynków z Doralem Nysą Kłodzko, czy Pogonią Prudnik (z całym szacunkiem dla tych klubów). Bo ekstraklasa nam się należy. Bo skoro można, to dlaczego nie korzystać? Itd.

Nie ważne, czy klub będzie tworzył pan Schetyna, Koelner, Dutkiewicz, Maciek Zieliński, czy mgr Kwiatkowski. Władza przychodzi i odchodzi, smród po kupieniu dzikusa pozostanie na zawsze. I z tym będziemy walczyć do upadłego.

Ciekawostka

Na koniec mała ciekawostka historyczna. Klub Kibica ekstraklasowego zespołu przebywał na sektorze B2. Tym samym, z którego kilkadziesiąt lat temu… a zresztą zobaczcie sami.

Ciekawe, prawda?

  1. już, bo kiedyś mówił tylko o sukcesywnym dążeniu do ekstraklasy, awans po awansie z II ligi []

Z nikim nie walczymy

Wypowiem się wprost i jasno – ja z nikim nie walczę i my z nikim nie walczymy. Nie uważam też, że ktoś ze mną walczy. Robi sobie swoją robotę, a my robimy swoją.

Przemysław Koelner to ciekawy człowiek. Brzydzi się dziką kartą, ale jednak ją kupuje. Ingerencje w symbolikę klubu obiecuje konsultować, a potem o tym zapomina. Tworzy telewizyjny program, którego celem ma być promowanie dolnośląskiej koszykówki, ale w regionie nie zauważa klubu największego, o jego sukcesach wspominając w przelocie, niejako z konieczności.

Tyle kiedyś. Dzisiaj słyszymy, że nie chce z nikim walczyć. Mija parę dni i zostaje wyprowadzony cios za pomocą medialnej tuby WKK Obiektów, czyli Gazety Wrocławskiej. Do tego celu reaktywowano nawet Klub Wesołego Kibica:

Nie rozumiem tylko, dlaczego te same osoby dziś nie uznają drużyny w ekstraklasie, skoro na pamiętnej manifestacji w Rynku właśnie tego się domagali. A jak dobrze pamiętam, to pod apelem podpisało się wtedy sześć tysięcy osób.

Pod apelem się nie podpisałem, jak i większość z nas. A o samej manifestacji, tutaj na stronie, napisałem tak:

Dzisiaj na wrocławskim Rynku o godzinie 18 odbędzie się impreza pod hasłem “Śląsk Reaktywacja“. Ma ona na celu zwrócić uwagę mediów, miasta oraz firm, że koszykarski Śląsk wciąż ma wielu fanów, że jest dla kogo budować (czytaj – wydawać pieniądze) koszykówkę w tym mieście.

Tyle w teorii. Jak pokazuje praktyka każdy rozumie te słowa na swój sposób. Choćby już samo hasło “Śląsk Reaktywacja” wzbudza kontrowersje. Jedyną akceptowalną dla nas wersją rozumienia tego hasła jest: “reaktywowanie profesjonalnego zespołu do gry”. Od najniższej ligi (o czym już zresztą pisałem), obok juniorów – grających w drużynie amatorskiej.

Dużo łatwiej jest jednak powiedzieć, że Kosynierzy robią za pałeczkę politycznych interesów.

Zamiast sportu mamy politykę, czyli coś, co jest w sporcie najbardziej ohydne – zauważa.

Grzegorz Schetyna zbija kapitał polityczny na Śląsku? Jeżeli Śląsk na tym zyskuje, to cóż… mogę z tym żyć. Tak samo jak mogę żyć z tym, że dla politycznego kapitału ktoś wybudował stadion, albo obwodnicę. Panu Przemysławowi Koelnerowi również nie przeszkadzało wykorzystać okres wyborczy, by namówić Rafała Dutkiewicza do wyłożenia paru złotych na projekt WKK. Wybory się skończyły, prezydent utrzymał stołek, jego zainteresowanie koszykówką wróciło do starego poziomu.

Ohydne, to jest oszukiwanie. Dzika karta, to dla nas oszustwo. Kupowanie praw do klubu, by nazwę podpiąć do własnego, to dla nas oszustwo.

Jak się Grzegorzowi znudzi koszykówka, powiemy trudno – i dalej będziemy chodzić do Kosynierki na drugą, a jak będzie trzeba to i na trzecią ligę (gdzie obecnie grają rezerwy Śląska). Bo my kochamy ten klub, a nie ligę.

Podkreśla przy tym, podobnie jak i Nowacki, że każdy ma prawo do chodzenia na te mecze, na które chce.

My to również podkreślamy. Niech każdy chodzi tam, gdzie mówi mu serce i na co ma chęci.

Wojna polityczna

Hipokryci

Po czwartkowym tekście pojawiło się mnóstwo ostrzeżeń oraz ostrych zarzutów na temat bycia wykorzystanym przez jedno ze stronnictw politycznych. Tym pierwszym szczerze dziękujemy za troskę, tym drugim proponujemy jebnąć się kilofem w czerep.

Albo zastanowić, czy sami nie są narzędziem. Stronnictwa przeciwnego.

Trudne wybory

Wojna o Śląsk między politykami nas smuci, męczy, a przede wszystkim wkurwia. Gówno nas jednak obchodzi, że “reaktywację” robi prezydent Dutkiewicz, albo pan Koelner. Mógłby to być sam prezydent Polski, albo najbogatszy człowiek świata oferujący dziką kartę w Eurolidze. Wybieramy nie polityków, ale Śląsk.

Od trzech lat powtarzamy, że jesteśmy przeciwni dzikiej karcie oraz że Wrocław i wrocławianie nie zasłużyli na tylne drzwi. Kiedy trzeba było pójść na Rynek, by wykazać sprzeciw, pojawiła się garstka. Kiedy można było zamanifestować przywiązanie do Klubu w Kosynierce, pojawiła się garstka. Bo tak naprawdę tylko garstce zależy na Śląsku Wrocław.

Pojawia się Rycerz na Białym Koniu, który poprzez spółkę innego klubu1 próbuje kupić prawo do używania nazwy i symboli Śląska. I kupuje z licencją na dwa lata… z jakimiś tam opcjami przedłużenia. Dla nas to jest chore.

Dziki naród

Skoro już wspomniałem o tzw. dzikiej karcie – równie chory byłby dla nas zakup takowej w I. lidze. Jeśli do takiego zakupu by doszło (albo dojdzie), to również tej operacji nie poprzemy. Niezależnie od tego, czy prezesem będzie symbol klubu, czy ktokolwiek inny będzie takie rozwiązanie firmował.

Pojawiło się pytanie – to jak w takim razie awansować do zamkniętej ligi, mądrale? Z tego co do tej pory oficjalnie powiedziano na temat zamknięcia PLK, awans będzie wciąż możliwy. Jedynie dojdą ograniczenia organizacyjne, polegające na konieczności wykupienia kontraktu, czy podwyższeniu minimalnych wymagań co do infrastruktury i budżetu. Problemu więc nie ma.

Jeśli by był, to nikt nie broni nam najpierw awansować do I ligi, a potem taką ligę wygrać, by dopiero wówczas wykupić miejsce w PLK. Że może to zająć 10, 20 lat? Albo nigdy się nie spełnić?

Trudno. Tak długo, jak długo będzie grał Śląsk – poczekamy.

  1. WKK Obiekty nie zajmuje się prawnie prowadzeniem klubów sportowych, ale sama spółka należy do struktur klubu WKK Wrocław []

Śpiąca królewna

Stało się to, o czym ćwierkały wróble od paru dni – należąca do skarbu państwa firma Dialog związała się umową sponsorską ze stowarzyszeniem WKS Śląsk Wrocław. Współpraca ma trwać trzy lata (nowy lepszy plan trzyletni?).

Ponoć czynnikiem, który na ten sukces organizacyjny zapracował, była świetna frekwencja w “Kosynierce” oraz zdobyty w niej mistrzowski tytuł Juniorów Starszych przy nadkomplecie publiczności. Jeżeli to prawda, to możemy być z siebie dumni.

Oficjalnie pieniądze mają pójść na rozwój utalentowanej młodzieży, co podkreślają na każdym kroku wszyscy w klubie, zaczynając od pułkownika Janusza Pilcha, a na nowym prezesie sekcji koszykarskiej kończąc. Zatrzymać najlepszych kończących wiek juniora, zapewnić pozostałym jak najlepsze warunki do rozwoju, a na deser – z tego co zostanie – wzmocnić nieco II-ligową drużynę tak, by – cytując pułkownika – “nie była przegrana na starcie, tylko walczyła o najwyższe cele”. Czyli o awans.

Każdy jednak przyzna, że aby faktycznie bić się o awans, to ten zespół potrzebuje czegoś więcej niż drobna kosmetyka.

Naturalne pytanie, które stawiali sobie wszyscy wybierający się na dzisiejszą konferencję – co z WKK, Przemysławem Koelnerem i jego planem “odbudowy Wielkiego Śląska“? Dyplomatyczna odpowiedź Janusza Pilcha sugeruje, że w tej kwestii nic się nie zmieniło – “my chcemy mieć silną bazę do wychowywania młodzieży, a pan Koelner ma wolną rękę”. Tyle w wolnym tłumaczeniu. Pytanie jednak skąd w Kosynierce tłum dobrze znanych szarych eminencji, gwałtowna reakcja właściciela WKK, a także – niby przypadkowo – wypowiedź Macieja Zielińskiego bliżej nieokreślonej osoby:

Na razie nie myśli jednak o awansie do ekstraklasy. – Ten pomysł, że będą dwa Śląski rozdmuchały nieco media. Wiem, że osoby, które wpadły na pomysł, aby wzmocnić drugoligowy Śląsk przygotowują koncepcję na wypadek niepowodzenia stworzenia silnego klubu przez WKK i Przemysława Koelnera. To osoby od lat związane z koszykówką, między innymi z promocją Euro 2009 – mówi nam jedna z osób z magistratu. To tyle odnośnie dwóch Śląsków.

Krótko mówiąc – kabaretu ciąg dalszy. Szykuje się wesołe lato.

Wrocławski kabaret

Stało się. Ptaszki ćwierkały, ale większość słuchała z przymrużeniem oka. Jednak rozpoczęło się. Co? Wrocławski kabaret.

Wiosna nadeszła, humor po zimie trzeba poprawić, więc kabaret jak najbardziej wskazany. Czemu jednak głównym bohaterem spektaklu jest WKS Śląsk Wrocław? Początek może i jest ciekawy, śmieszny również, ale zakończenia nie znamy, a to ono jest w tym przedstawieniu najważniejsze. Przejdźmy do rzeczy, bo sprawa jest dość zagmatwana…

Prawa do herbu, barw, pucharów itp. ma sekcja koszykówki WKS Śląsk Wrocław, pod rządami płk. Janusza Pilcha. WKS Śląsk Wrocław gra w grupie B ligi II (czyli de facto III), lecz biznesmen z Wrocławia, czyli Przemysław Koelner, pomyślał: “Hmmm, moje WKK nie awansuje do I ligi. Ludzie podczas derbów rozgrywanych czy to w Kosynierce, czy hali przy ul. Chełmońskiego, byli znacząco ‘za Śląskiem’, więc STWORZĘ sobie twór który nazwę WKK/WKS (ostatecznie nie wiadomo) Śląsk Wrocław i kupię miejsce w Tauron Basket Lidze”. Jak to człowiek biznesu – pomyślał, więc zaczął działać. Zgłosił się do płk. Pilcha o użyczenie praw do posługiwania się herbem etc. Wspomógł go również prezydent Rafał Dutkiewicz, bo jak wiadomo, wybory były za pasem, to trzeba jeszcze podgrzać atmosferę. I tak trwają czynności prowadzące do spełnienia się wizji wrocławskiego biznesmena.
Nagle, dość niespodziewanie, pojawił się drugi aktor w tym całym przedstawieniu – marszałek Grzegorz Schetyna, który wymyślił coś następującego: “Kurde, za pół roku wybory! Dutkiewicz z Koelnerem chcą stworzyć jakiś twór, to zagram im na nosie i dogadam się z Pilchem, aby awansować do I ligi”. Najpierw trzeba było o sobie przypomnieć wrocławskim kibicom, więc $chetyna pojawił się na Mistrzostwach Polski U-20, porozmawiał z płk. Pilchem i podjął decyzję o ODBUDOWIE Śląska Wrocław.

Tak o to klub Koelnera, będzie (bo chyba nic już temu nie przeszkodzi) grać w przyszłym sezonie w TBL, a zespół WKSu Śląska Wrocław, nadal będzie grać w II lidze, jednak ze sponsorem jakim oficjalnie wiadomo jest firma Dialog i wizjami G. Schetyny, będzie walczył o awans do I ligi, a następnie do TBL o ile ta nie zostanie zamknięta. W taki sposób we Wrocławiu będą dwa ‘Śląski’: jeden  to budowany twór w TBL pod banderą P.Koelnera, drugi grający w II lidze chcący sportowo awansować szczebelek po szczebelku.

Opcja $chetyny wydaje się być lepsza, jeśli jednak, marszałek będzie próbował zmieniać herb itp., tak jak kilkanaście lat temu, to we Wrocławiu, może tak naprawdę zabraknąć prawdziwego zespołu reprezentującego WKS Śląsk Wrocław, bo ani dziwny ekstraligowy twór, ani klub z innym herbem, nie będzie miał nic wspólnego z tym co mamy teraz.

Jak zakończy się ten kabaret? Tego nie wie chyba jeszcze nikt. Póki co możemy tylko śmiać się z całego spektaklu, jednak pojawia się myśl, która nie pozwala spać spokojnie – nieufność wobec obu głównych aktorów tego kabaretu…