Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Kosynierka'

Open Basket w niedzielę

Ostatni przedświąteczny pojedynek wrocławianie rozegrają w najbliższą niedzielę, 21 grudnia w “Kosynierce” przy ulicy Mieszczańskiej - naszym rywalem będzie Open Basket Pleszew. Początek spotkania o godzinie 16:00.

Rywale w ostatniej kolejce ulegli minimalnie u siebie Spójni Stargard Szczeciński 62:68, w tabeli zajmują ósme miejsce z dorobkiem 15. punktów - o dwa więcej niż wrocławianie. W kadrze zespołu z Pleszewa możemy znaleźć m.in. dobrze nam znanego Dariusza Parzeńskiego - byłego zawodnika Śląska, ojca Jakuba, który gra we Wrocławiu; oraz Tomasza Stępnia, wychowanka Śląska.

Wszystkich kibiców zapraszamy w niedzielne popołudnie do hali. Wstęp oczywiście bezpłatny.

Skromne, a cieszy

Po dwóch żenujących spektaklach w Kosynierce - zarówno na parkiecie, jak i na trybunach, nareszcie nadeszła miła odmiana. Apele i mobilizacja zrobiły swoje, a młodzi podopieczni Tomasza Jankowskiego dołożyli cegiełkę grając mecz z zębem i pokonując rywali z miasta naszego kolegi “B”, Nysy Kłodzko, 62:61.

Krótkiego newsa dotyczącego meczu możecie przeczytać na “Szlachcie” - od siebie dodam tylko, że “Jankes” powinien popracować nad zespołowością drużyny. Gdyby nie determinacja Pawła Bochenkiewicza i jego twarda gra pod koszami, to partactwo kolegów, którzy zbyt często grali z klapkami na oczach, mogłoby drogo kosztować cały zespół. Możemy wybaczyć chłopakom, że nie mają wybitnych umiejętności, ale “colsonowania” już nie.

Wróćmy jednak do tego, co nas tutaj najbardziej interesuje. Po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że można. Pomimo ciągle skromnej grupy, to pokazaliśmy głośny, urozmaicony doping przez cały mecz. O dziwo do Kosynierki zawitała też spora grupa kibiców gości uzbrojonych w bęben, chodź odniosłem wrażenie, że to byli raczej rodzice i przyjaciele zawodników rywali, niż jakaś stała grupa kibiców. Grzecznie siedzieli w swoim kącie hali za ławką Doralu, bębnili przy swoich akcjach, od czasu do czasu coś spontaniczne pokrzyczeli. Siedząc.

Za tydzień czeka nas pojedynek z Open Basket Pleszew, która ma swoich kibiców jeżdżących za klubem po Polsce - zapowiadają również wizytę u nas. Ok. 126 km to nie pół świata, ale i tak robi wrażenie w naszych - koszykarskich - realiach.

Mam więc nadzieję, że 20-tego grudnia, tuż przed świętami, pokażemy, że można nie tylko dobrze, ale i bardzo dobrze zaprezentować się na trzeciej lidze koszykówki. Już teraz zapraszam do hali przy ulicy Mieszczańskiej.

Uratują puchary?

Pojawiła się istotna informacja w sprawie pucharów, które miałyby pójść pod młotek. Jak donosi Gazeta Wyborcza, syndyk ma przygotować zestaw specjalnych warunków, które miałby spełnić ewentualny nabywca - zabezpieczając w ten sposób, by puchary nie utknęły w czyjejś piwnicy na dobre.

Jeśli wierzyć doniesieniom gazety jest spora szansa, że zapis będzie tak przygotowany, by pamiątki zakupiło stowarzyszenie WKS Śląsk Wrocław przy pomocy (finansowej jak rozumiem) miasta.

Widać, że macki Grzesia sięgają daleko.

W sobotę o 17 z Doralem

Już w najbliższą sobotę, 13 grudnia, o godzinie 17:00 początek kolejnego pojedynku Śląska Wrocław w Kosynierce przy ulicy Mieszczańskiej - młodzi podopieczni Tomasza Jankowskiego podejmą Doral Zetkama Nysa Kłodzko.

Spotkanie będzie bardzo ważne dla wrocławian w kontekście układu w tabeli - zespoły sąsiadują ze sobą: Doral jest na miejscu 10. z dorobkiem 12-tu punktów, a Śląsk oczko niżej i ma na koncie 11 punktów. Cytując klasyka - jeśli nie teraz, to kiedy?! Jeśli nie tu, to gdzie?!

Przypominamy, że wstęp na mecz jest darmowy.

Niestety, ale naszemu zespołowi nie pomoże wciąż leczący uraz Dawid Mieczkowski. W klubie zapowiadają, że Dawid wznowi treningi wraz z nadejściem nowego roku, jednak pesymiści twierdzą, że młody zawodnik, z którym wiązane są spore nadzieje, ma już nogi zbyt zniszczone kontuzjami, by profesjonalnie grać w koszykówkę. Trzymamy kciuki, by te obawy się nie potwierdziły.

Smutna Kosynierka

Hala przy ulicy Mieszczańskiej pamięta Mistrzostwa Polski, tłumy kibiców i drżenie ścian od ich dopingu. Niestety to tylko prehistoryczne wspomnienia, które mogą pielęgnować nieliczni, a dziś? Dziś pozostaje najsłabszy od lat juniorski zespół, osłabiony dodatkowo kontuzjami oraz brakiem leżącego w szpitalu trenera.

Podobnie to wygląda na trybunach. Marazm, smutek, zniechęcenie - tak można by w skrócie opisać to, co można było spotkać w sobotnie popołudnie na trybunach Kosynierki. Dochodzi strach o jutro (czy tak będzie już zawsze?), czy o los mistrzowskich (mniej lub bardziej) pucharów, które Śląsk zdobywał w tej dekadzie, a które mają trafić na aukcję. Oburzenie takim rozwojem sprawy wyrażają praktycznie wszyscy zapytani - łącznie z trenerem piłkarzy Ryszardem Tarasiewiczem. Jest kilka pomysłów jak sprawę uratować; czy się coś uda zdziałać czas pokaże - na pewno o tym napiszemy.

Wracając jednak do szarej codzienności. Jest źle zarówno na parkiecie, jak i na trybunach. Czy da się to poprawić? Chłopakom trudno odmówić serca do walki, ale raczej wybitni zawodnicy to nigdy nie będą. Szanse na wybicie się na pewno ma Mieczkowski, ale ten akurat jest kontuzjowany. Z nadziejami mówi się o Parzeńskim, ale to wciąż młodziak, a do tego straszne chuchro - aż strach wypuścić na parkiet, żeby go kto nie połamał. Podobnie swego czasu było z Pawłem Mrozem - i o ile ten ostatni jakoś w końcu sobie poradził i wyrobił sobie ścieżkę do gry w ekstraklasie (gry, nie siedzenia na ławie przez cały mecz), to nie da się ukryć, że była to droga strasznie długa - chyba zbyt długa - mozolna i na pewno gdzieś rodzi się pytanie, czy trochę tego talentu nie zmarnowano. Przywołuję Pawła głównie dlatego, że Parzeński to dość podobny zawodnik - wysoki, przeraźliwie chudy i preferujący rzucanie daleko od kosza nad walkę łokciami o zbiórkę. Nie wątpię, że ten chłopak może mieć niezły talent, ale w naszych warunkach pewnie zostanie zmarnowany.

Poza tym mamy bardzo przeciętną zbieraninę nawet jak na swój wiek, więc co tu dopiero mówić o konkurowaniu z drużynami seniorów. Oglądanie pojedynków, które się przegrywa różnicą 40-60 punktów działa depresyjnie, depresyjnie musi też działać na samych zawodników. Nie ma jednak co ukrywać, że szkolenie w Śląsku leży od wielu lat i w tym sezonie widać tego efekty najdobitniej. Pytanie tylko, czy znajdzie się ktoś, kto zrobi z tym porządek?

A na trybunach? Wspomniany marazm i zniechęcenie. I tu też pytanie jak akapit wyżej - czy zrobi się z tym porządek? Jestem być może naiwny, ale wierzę, że można. Nie będzie to łatwe, wymaga być może oswojenia się z pewnymi faktami, ale ten klub wciąż ma oddanych, zakochanych w Śląsku fanów, którzy są głodni nie tylko dobrej gry, ale również dobrego dopingu.

W każdym bądź razie ja się poddawać nie zamierzam… wszak Wrocław od zawsze poddaje się ostatni!