Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Open Basket Pleszew'

Zapomniał wół…

Trwają właśnie decydujące mecze o awansie do ligi zwanej pierwszą. Jedną z par tworzą Doral Zetkama Nysa Kłodzko z Focus Mall Sudety Jelenia Góra, drugą Open Basket Pleszew wraz z BM Węgiel Stal Ostrów Wielkopolski. W obu półfinałach jest remis 1:1.

Ciekawe rzeczy dzieją się w parze ostrowskiej. Istne oblężenie przeżyła malutka sala w Pleszewie przyjmując nadkomplet gości. Jakoś sobie z nadprogramową liczbą trzeba było poradzić i posadzono pięć osób na jedno balkonowe krzesełko.

Jak łatwo przewidzieć – parę krzesełek nadmiaru kilogramów nie wytrzymało, co oczywiście wzbudziło słowa oburzenia ze strony gospodarzy i prześmiewcze riposty z Ostrowa, że Pleszew sam sobie winny.

Generalnie, nic w tej historii nie byłoby na tyle ciekawego, by tu opisywać, gdyby nie jeden szczegół – sezon 2007/08, ćwierćfinał Mistrzostw Polski i przyjęcie na sektor ~50 osobowy delegacji ponad stu osób. Dodatkowo podburzonych agresywnym zachowaniem RamboImpeli.

Efekt był podobny – parę krzesełek nadmiaru kilogramów nie wytrzymało, a Stal wzburzona, wyzywała nas od hordy bezmyślnych dzikusów.

Pamięć ludzka, to jednak rzecz bardzo nietrwała.

No i wszystko

3 godziny

Tyle czasu minęło od momentu odpalenia zielonego światła do samego wyjazdu. O 9:30 naczelny dostał telefon, że będzie czym wrócić z Pleszewa, o 12:30 byliśmy już w drodze do… Kluczborka.

W trakcie tych ekspresowych minut ściągaliśmy śpiochów z łóżek, szprycowaliśmy proszkami (na grypę), albo… decydowaliśmy dołączyć do wesołej gromadki – ostatnia sztuka dała znać na godzinę przed odjazdem.

W sumie na stacji Wrocław Główny zameldowało się 14 osób, które 127 km do Pleszewa rozciągnęły do… 211. Wrocław -> Kluczbork -> Ostrów Wlkp. -> Pleszew. Każdy z pociągów okazał się punktualny (!!), dzięki czemu mieliśmy spokojnie zdążyć na mecz. Na ostatniej stacji meldujemy się parę minut po 17.

Motywem przewodnim rozmów w trakcie podróży było kiedy i czy w ogóle, przyjdzie nam się znów spotkać na wyjazdowej ścieżce.

800 metrów

Na miejscu okazuje się, że stacja Pleszew, to nie Pleszew właściwy, ale Pleszew Kowalew. I zamiast 800 metrów na halę, które wskazywały ze stacji PKP mapy google, mieliśmy do pokonania kawałek drogi… technika idzie do przodu, GPS-y są już w komórkach, więc 4.4 km marszu obyło się bez kluczenia między nieznanymi uliczkami. Na meczu meldujemy się na jakąś minutę przed końcem pierwszej kwarty.

Meldujemy, co warto odnotować, powitani przez spikera w towarzystwie braw miejscowej publiczności.

Mecz

Skuteczniejsi, pewniejsi siebie, silniejsi fizycznie. Tak można by w skrócie podsumować drużynę Open Basket. Na tle rywala nasza drużyna naprawdę wyglądała jak zespół złożony z juniorów. Na szczęście zamiast trzęsących się kolan zobaczyliśmy walkę na całego i podjęcie rękawicy, szczególnie w trzeciej kwarcie. Zyziu chyba wziął sobie ostatnią uwagę do serca – na dziewięć prób spudłował tylko jeden osobisty!

Nie obyło się bez zatrzęsienia dziwnych gwizdków. Szczęście, w nieszczęściu – w obie strony. Faule widoczne tylko dla “sprawiedliwych”, martwy przepis o trzech sekundach, kroki jak w koszykarskim przedszkolu… Żółte rury Panowie nigdy się nie nauczą.

Doping z naszej strony na tyle, na ile można sobie pozwolić w tak skromnej liczbie osób. Po przeciwnej stronie niewiele liczniejszy młyn gospodarzy, wspomagany głośnym bębnem i… kicającym lwem.

Po meczu miła niespodzianka – zawodnicy odwiedzili nasz sektor i podziękowali każdemu z osobna za doping. W historii naszego zdzierania gardeł – pierwszy taki przypadek!

Powrót

Była skromna kolacja, był symboliczny postój na symbolicznej stacji, były śpiewy i dalsze rozmowy, a przede wszystkim powrót ciepłym busem w doborowym towarzystwie. I pytanie “który to napisał, że walczymy o playoff?” Człowiek się jeszcze nie przyzwyczaił, że do decydującej fazy wchodzi tutaj mniej niż osiem zespołów :)

Mamy więc bardzo wcześnie zaczynające się i bardzo długie wakacje… Czekamy na rozwiązanie wielu niewiadomych, na odpowiedzi do wielu nurtujących nas pytań. Chcielibyśmy spotkać się ponownie w przyszłym sezonie, na wyjeździe np. do Ostrowa, walcząc o pierwszą ligę. Niemożliwe?

p.s.

P. nie ma jaj ;)

O tym co było a nie jest i być może będzie

Relacja z Pleszewa najwcześniej dzisiaj późnym wieczorem. Teraz w telegraficznym skrócie:

– Pleszew to nie Pleszew

– Open to jednak rosłe chłopaki, ale nasi zawodnicy dali radę

– my też daliśmy radę. zamienić 127 km w 215

– za rok chcemy walki o 1 lige!!

Skończył się fajny sezon i… prawdopodobnie kolejna epoka w trakcie naszego niespełna 8-letniego bytu.

Rozkład jazdy

Do końca rozgrywek II ligi pozostały nam zaledwie cztery spotkania, z czego połowę wojskowi wypocą już w tym tygodniu – w środę zagramy awansem 28. kolejkę przeciwko KK A-Bild Bytom, a w sobotę podejmiemy AZS Politechnikę Opolską (12. marca, godz. 17:00).

W kolejnym tygodniu wspominane już dziś Mistrzostwa Polski Juniorów, a tuż po nich zakończenie sezonu: w Kosynierce z Księżakiem Łowicz 23. marca (środa!!) o godzinie 18:00, oraz definitywnie wyjazdem do Pleszewa w sobotę 26. marca. Później Play-Off w których niestety nie będzie nam dane zagrać.

Pozostaje nam ostatni miesiąc radowania się Wojskowym Klubem Sportowym w najczystszej postaci. Co później ze Śląskiem… i z nami, to czas pokaże.

Słaby lider

O tym w jak słabych rozgrywkach przychodzi nam grać, świadczy dzisiejszy mecz – dołujący w tabeli Śląsk był bliski sprawienia sporej sensacji w starciu z liderem z Pleszewa. Duża w tym zasługa agresywnej obrony (szczególne brawa dla N. Kulona!) i dobrego początku w czwartej kwarcie, kiedy udało nam się zbliżyć na 3 punkty do rywala. Swoje też pewnie zrobił… śliski parkiet, na którym zawodnikom co chwila rozjeżdżały się nogi. Cud, że nie skończyło się nieszczęściem… albo przerwaniem meczu, bo warunki były naprawdę katastrofalne.

Gościom sprzyjało jednak szczęście, umiejętności oraz… dziecinne straty popełniane przez wrocławian. Aż przykro było patrzeć, jak kolejna akcja marnotrawiona jest podaniem w trybuny, ręce rywala, czy “niesioną piłką”. Mają chłopaki nad czym myśleć w czasie przerwy świątecznej.

Kolejne mecze już w Nowym Roku, dlatego korzystając z okazji życzę wszystkim kibicom Śląska Wrocław zdrowych i spokojnych Świąt oraz udanej zabawy w Sylwestra, by z nowym entuzjazmem pojawić się w halach w 2011 roku.

W tak zwanym między czasie spróbujemy jeszcze podsumować mijający rok… albo i całą dekadę.