Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Paweł Kikowski'

100 lat Zimny!

1940866Okrągłą 30-tkę kończy dziś Paweł Kikowski, w pewnych kręgach znany jako “Zimny”. Zawodnik, z którym żyło nam się… trudno. Każda odpalona głupio trójka, każde pudło, praktycznie każdy błąd był powodem do wyśmiewania. Nie była to jednak bezpośrednio wina obiektu drwin, ale wykreowanego obrazu wokół niego – “gwiazdy” z Euroligi, którego powinniśmy całować po stopach.

Trochę nam zajęło, by zrozumieć, że to nie wina Pawła, że ktoś mu zrobił niedźwiedzią przysługę.

Popularny “Kiko” to jeden z zaledwie dwóch (!!) zawodników, którzy po meczu we Wrocławiu przychodzą pod nasz sektor przywitać się i podziękować za mecz. Za szacunek, za awans, za MVP 1. ligi, za szkocję – jeszcze raz wielkie dziękujemy!

A z okazji rozpoczęcia serii Play Off życzymy Tobie Pawle – oprócz standardowego zdrowia – samych “30-tek” na koncie, a po sezonie zaproszenia na zgrupowanie kadry. 100 lat!

Wrocław chce koszykówki

Wczoraj miała miejsce we Wrocławiu impreza nazwana dumnie “Pojedynek gigantów koszykówki”. Teoretycznie miał to być sprawdzian dla reprezentacji w ramach przygotowań do zbliżających się Mistrzostw Europy. W praktyce jednak atmosfera wokół meczu jak i w ekipie rywali, złożonej z obcokrajowców występujących w PLK, była bliższa tej znanej choćby z tzw. Meczu Gwiazd, niż, daleko nie szukając – niedawnych MŚ w piłce ręcznej rozgrywanych w Chorwacji, gdzie doping gospodarzy “dupy urywał”.

Jako, że nasz serwis ocenę sportowej strony spotkań traktuje marginalnie, to pozwolę sobie jedynie w skrócie pochwalić dwóch młodych naszej kadry, Pawłów – Kikowskiego (skończy w tym roku 23 lata) oraz Leończyka (również 23). Obaj zagrali bardzo dobre zawody, grając bez respektu dla rywala i jakichkolwiek oznak tremy. Widać w przypadku tych dwóch zawodników, że inwestowanie w młodych (obaj grają na parkietach PLK od paru sezonów) się opłaca i pozwala zbierać dobrej jakości plony.

Przejdźmy jednak do merritum sprawy, zawartej w tytule wpisu. Przy kompletnie zerowym marketingu, czy jakiejkolwiek promocji meczu, udało się ściągnąć w niedzielny wieczór około 6 tysięcy osób do Hali Stulecia. Było wśród tych ludzi mnóstwo takich, którzy na koszykówce nie byli od lat, bądź nigdy. Tego samego dnia, późnym wieczorem, widząc mój szalik reprezentacji Polski zaczepił mnie starszy pan i spytał o wynik spotkania. Przy okazji ponarzekał, że nie był od 2 lat na koszykówce, a teraz nawet nie ma na co pójść, bo Śląska nie ma. Wrocław kocha ten sport i chce się nim cieszyć, mam nadzieję, że ten sygnał widzą ci, którzy mogą coś w tej materii zdziałać.

Jednocześnie wielka szkoda, że mecz potraktowano jakby to był piknik country, a nie poważny sprawdzian reprezentacji Polski. Oprawa spotkania przypominała tę z plastikowego NBA. Muzyka non-stop i byle głośniej. Żal i rozgoryczenie.

Do ME pozostało 6 miesięcy. W naszym interesie leży, by się dobrze przez ten czas zorganizować i nie dopuścić, by chory dj zrobił z imprezy dożynki.

Chanas jest nasz, Chanas do nas należy…

Miało ich być dwóch, potem jeden, plus młody (rocznik `86) przez całą drugą kwartę, w końcu stanęło na tym, że ma ich być dwóch, z czego jeden rocznik `85 lub młodszy – mowa oczywiście o Polakach na parkiecie w najbliższym (2008/09) sezonie PLK.

Ostateczny układ przepisu to ratunek dla Kamila Chanasa, który urodził się 20 kwietnia 1985 roku. Dlaczego ratunek?

Po pierwsze – nasz “postawny Litwin”, Rimas Kurtinaitis, wyraźnie nie cenił przez ostatni sezon Kamila i trzymał go w odstawce. Teraz chcąc, nie chcąc, będzie musiał wyraźniej na niego postawić.

Po drugie – gdyby przepis wymagał, jak chciano na początku, zawodnika rocznik `86, to Kamil musiałby pójść w odstawkę. A tak nie tylko nie idzie w odstawkę, ale jest wręcz niezbędny.

Dotychczasowa kariera Chanasa w PLK dzieli się na dwa etapy – ten przed kontuzją i po kontuzji. Wprowadzony przez trenera Jankowskiego (który nota bene wrócił do Wrocławia trenować zespół juniorów) młody obrońca wdarł się szturmem na parkiety PLK oraz FIBA Cup pokazując wielkie serce do gry, niesamowity charakter (bo to gracz niski nawet jak na swoją pozycję), a do tego o niezłych umiejętnościach (świetnie ułożony rzut, dynamiczne wejścia pod kosz); został wyróżniony przez Gazetę Wyborczą tytułem “odkrycie sezonu”.

I kiedy wszyscy po cichu zastanawiali się, czy Kamil zostanie drugim Maciejem Zielińskim (ze względu na przywiązanie do Wrocławia i charakter “walczaka”) nastąpił dzień 28 stycznia 2006 roku. Kamil fatalnie złamał rękę w Starogardzie Gdańskim i na długo rozstał się z boiskiem. Ręka goiła się fatalnie, lekarze popełnili błąd podczas pierwszej operacji, a jakby tego było mało, w ostatnim spotkaniu sezonu 2006/07, Kamil ponownie złamał rękę (na szczęście już bez dodatkowych komplikacji).

Jak wygląda zawodnik Chanas po tych przejściach? Jest wolny, ma zaległości w pracy w defensywie, ma jeszcze bardziej ograniczony zasób możliwości ofensywnych (a od zawsze uchodził za jednoręcznego zawodnika), ale to co najlepsze mu pozostało – rzut, determinacja, zadziorność i ta specyficzna “bezczelność”.

Warto tu wspomnieć o małym pojedynku, jaki sobie urządził Kamil z innym młodym Polakiem – Pawłem Kikowskim z Polpaku Świecie. Jeszcze w początkowych tygodniach pracy trenera Kurtinaitisa, podczas spotkania w Świeciu, Kamil zagrał przeciwko Pawłowi podobną ilość minut (kolejno 23 i 25) i kiedy trafiał jeden, w następnej akcji starał się odpowiedzieć drugi. Górą w tym meczu był zarówno Śląsk, jak i nasz rodowity wrocławianin – który zdobył 14 punktów na bardzo dobrej skuteczności i przyćmił tegoroczne odkrycie ligi (jedynie 3 punkty i fatalna skuteczność “Kiko”).

Ten mecz i jeszcze kilka innych pokazują, że Kamil nie zapomniał jak się gra w koszykówkę i wciąż może dać wiele Śląskowi. Jeśli poradzi sobie ze swoimi problemami zdrowotnymi (w tym – z nadwagą…), pech go w końcu opuści, to wierzę, że Śląsk w końcu znajdzie swojego naturalnego kandydata godnego kapitańskiej opaski po tych wszystkich latach, kiedy w Śląsku grał el Capitano.