Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Puchar PZKosz'

Można się będzie zmęczyć

trzy-mecze-11-2013Trzy mecze w sześć dni – tyle będą musiały znieść nasze gardła w zbliżającym się tygodniu. Dwa pucharowe i jeden ligowy pojedynek, a dla najwytrwalszych będą jeszcze derby Wrocławia – Gimbasket podejmie rezerwy Śląska w sobotę o 19.

Show must go on

Przed sezonem pisaliśmy tak: “Z ostrowską Stalą zaliczyliśmy 15 sezonów z rzędu. Los chciał, że nawet kiedy wypadliśmy z PLK, to zdążyliśmy jeszcze do Ostrowa pojechać, a już rok później Stal podzieliła nasz los i wylądowała w II lidze. Później był awans i kiedy wydawało się, że Stali już nie zobaczymy, ta wykupiła dziką kartę.

Teraz o dzikusie do PLK nie ma mowy, ale nie zdziwimy się jeżeli los nie pozwoli na przerwanie tej pięknej serii… i połączy nas ponownie. W Pucharze Polski.

Szczerze mówiąc, pisząc te słowa nawet nie myślałem o drużynie rezerw – liczyłem raczej na przedarcie się Stali przez Puchar PZKosz i rywalizację z pozycji faworyta. Los szczęśliwie o podtrzymanie tradycji zadbał już wcześniej – i tak, w środę o godzinie 16:30 (komuś za taką godzinę powinno się urwać jaja), Kosynierka będzie mogła ponownie usłyszeć nasze gardła – o ile zdążą przedrzeć się z pracy przez korki.

Rollercoaster

Seniorzy Wojskowych grają nierówno. Ktoś zarzucił, że te gorsze mecze odbywały się bez wsparcia z naszej strony, zatem można oczekiwać, że we wtorek – w pucharze z AZS-em Koszalin, oraz w niedzielę – w lidze, przeciwko mistrzom Polski, Śląsk powinien zagrać co najmniej przyzwoicie.

Zapraszamy gorąco na nasz sektor K do Orbity oraz Kosynierki, by wspólnie ponieść dopingiem wrocławian do zwycięstw. Na mecz w Kosynierce wstęp wolny, do Orbity bilety standardowo można zamawiać pod adresem kontakt@kosynierzy.info – wejściówki w cenie 10 zł, bądź zakupić w serwisie kupbilet.pl

Krosno, 30.12.12

548019_454489601266147_1807454658_nNiestety, ale nie udało się zaliczyć dwudniowego wyjazdu do Krosna. Problemy logistyczne, praca, czy zaplanowane urlopy pokrzyżowały zapędy i trzeba się było zadowolić meczem o 3 msc. w Pucharze PZKosz. Ci, co widzą szklankę do połowy pełną, twierdzili, że Śląsk przegrał “bo nas nie było”. Ci od połowy pustej zacierali ręce, że dzięki wyjazdowemu zeru udało się nie przerwać wyjazdowej passy Kosynierów (ostatni przegrany – mecz nr 3 w finałach w Ostrowie). Ostatecznie do Krosna wyruszyliśmy skromną, pięcioosobową paczką – wariatów, debili, fanatyków (niepotrzebne skreślić) startując o nieludzkiej porze 7:30 z Wrocławia.

Jazda

Konieczność zerwania się z łóżek w środku nocy miało jednak swoje plusy – drogi puste, więc spokojnie można się było rozbujać po autostradzie i końcowym odcinku specjalnym tak, że tych 440 km z hakiem w ogóle nie poczuliśmy. Co prawda wynik 14:46.23 na wspomnianym odcinku chluby kierowcy nie przynosi, ale na swoje usprawiedliwienie ma odnotowaną wcześniej usterkę reperowaną na McGyvera. Ostatecznie i tak zameldowaliśmy się pod halą na półtorej godziny przed meczem, jak na nas wynik imponujący. Co prawda nie udało się załapać na śniadanie zawodników, ale z nienadającej się do przytoczenia oceny wynikało, że niewiele straciliśmy.

Zupełnie inaczej było na osławionym odcinku. V., który “odkrył” go przed świętami jadąc na mecz z F., mógł razem z nami nacieszyć oczy pięknymi widokami na góry, zabytkowe kościoły i wąską, krętą trasę, której nieco ponad tydzień temu zupełnie nie było widać jadąc już po zmroku. A było co podziwiać.

Pod halą witamy się najpierw z Glapą, który bardzo się ucieszył na nasz widok i żałował, że Wojskowym nie udał się mecz dzień wcześniej. Później przyszła pora na coraz to bardziej zaskoczone miny naszych zawodników, a największy ubaw miał Radek, że nawet tak daleko od domu trafił na sąsiada.

Mecz

Na hali niemal zupełne pustki. Gdyby nie nasz – fanatyczny – doping i mikrofon spikera, to słychać by było jedynie pisk butów, odbijającą się piłkę i pokrzykiwania zawodników. Przed meczem spotykamy się z ciepłym przyjęciem od różnych miejscowych osób. Jedynie – standardowo już – ochroniarz kazał po pierwszym gwizdku usiąść. Nauczeni doświadczeniem cofnęliśmy się za pierwszy rząd krzesełek i już było wszystko w myśl przepisów. Zrozum człowieka.

Nasi zawodnicy wyraźnie chcieli podreperować swoje humory i nie odpaść z Pucharu Polski. Nie zabrakło krwawiących łokci i nieprawdopodobnych trójek Kikowskiego. Swoje dołożył również V., który wykrzyczał u sędziego trzy punkty, a schodzących do szatni koszykarzy gorąco mobilizował do większego wysiłku. Z tego wszystkiego ochrona interweniowała po raz drugi – prosząc o nieużywanie słów ogólnie uznanych za niecenzuralne. Zrozum człowieka po raz drugi – bo żadne z takich słów nie padły.

W przerwie część osób udała się za potrzebą – co potem miało okazać się zgubne, a część polansować przed kamerą. Parcie na szkło kosztowało telefonami pełnych pretensji o brak pozdrowień. Obiecujemy poprawę.

Po przerwie przewaga rosła z minuty na minutę. Rozluźnionych i zadowolonych zaskoczyła para mundurowych w towarzystwie ochroniarza, którzy wyrośli nagle przed nami, by ostatecznie wyprowadzić trzy piąte naszego składu. Powód? Ktoś podpalił kosze na śmieci w toalecie. A że w lidze chuliganów musimy stać niezwykle wysoko, to oczywistym było, że to my. Po paru minutach na sektor powróciła przedstawicielka płci pięknej – tyle władza potrzebowała, żeby zorientować się, że zajście miało miejsce w męskim kiblu. Panowie powrócili już po ostatnim gwizdku. Z zakazem halowym do końca roku i nową ksywką – Piroman – dla głównego podejrzanego. A, że takie samo zajście miało miejsce dzień wcześniej, kiedy nas nie było… Żeby było zabawniej, to wyprowadzeni okazali się niepalący i bez zapalniczek, czy zapałek przy sobie.

I się potem ludzie dziwią, że naród nie kocha służb mundurowych.

Spec od ubezpieczeń próbował jeszcze wnieść skargę u miejscowych leśnych dziadków, te jednak nie bez powodu tak się nazywają. Interwencja zakończyła się krótkim “proszę wyprowadzić tego pana”. No bo koszykówka jest przecież dla kibiców.

Noworoczny szampan

Po meczu były życzenia i symboliczny radziecki szampan z górnej półki z zawodnikami i trenerami. Szampan smakował, doping się podobał, a na koniec spóźnialski Radek odkrył przed nami uroki tutejszych promocji, by po kilkunastu minutach zorientować się, że znowu się rozgadał. Ma jednak obiecane lekcje specjalnych technik rowerowych – skoro likwidują tramwaj, Radek na mecze planuje dojeżdżać rowerem. Nie wiemy tylko jeszcze, czy w klubowym dresie, czy będzie się wstydził.

Powrót

W dobrych humorach, choć trochę na śpiąco. We Wrocławiu meldujemy się już ok 22 (kolejny plus grania o wcześniejszej godzinie). Tak to można jeździć!

Jako, że był to już ostatni – 16 w naszym wykonaniu – wyjazd w tym roku kalendarzowym, a przed nami Sylwestrowa noc: Zielone życzenia dla wszystkich kibiców Śląska i naszych stałych czytelników od całego grona Kosynierskiego. Oby rok 2013 był równie udany – jeśli nie lepszy! – jak ten mijający.

Wycieczkowo

735867_507559402617296_1974741790_oKoniec roku kojarzy się raczej z wielkim imprezowaniem. Ewentualnie z wielkim zimnem.

Tymczasem dla Śląska to okres wielkiej pracy i wielkich wycieczek. Juniorzy po długiej i męczącej podróży zameldowali się w Belgii, gdzie ulegli dziś dość boleśnie Antwerpii Giants, czyli w zasadzie gospodarzom.

Seniorzy są już pewnie w drodze do odległego Krosna, które zdążyli odwiedzić tuż przed świętami. Jutro o 16 ich rywalem będzie AZS Kutno, zapewne chętne rewanżu za niedawny blamaż z Wojskowymi przed swoją publicznością. Wygrana da przepustkę do niedzielnego finału o Puchar PZKosz i pewny udział w Pucharze Polski, gdzie czekają ekipy z ekstraklasy.

Jak ktoś jest spragniony koszykówki, to jeszcze przed końcem roku ma co śledzić.

Idealna linia

Najpierw była Legia. Rywal wymarzony, ze względu na kibiców. Potem WKK, czyli ponownie można było zacierać ręce. W środę zagraliśmy w Kłodzku, do którego mamy olbrzymi sentyment, a kolejną rundę zagramy w Prudniku. Czy Puchar mógł się ułożyć lepiej? Do kompletu brakuje jeszcze awansu do Pucharu Polski i trafienia na… Anwil.

Kłodzko, 21.11.2012

Wyjazd w środę odebrał to co najlepsze z wyjazdów do Kłodzka – możliwość ugoszczenia nas przez miejscowych fanów Śląska. Na miejscu meldujemy się w liczbie 25 sztuk, lekko spóźnieni, wchodząc równo z pierwszym gwizdkiem.

Na trybunach niespodzianka, bo przy sektorze wydzielonym dla nas usadowiła się grupa z bębnem, wspierająca gospodarzy. Grupka jednak szybko straciła animusz, a po przerwie… uciekła na drugi koniec hali, skąd prowadziła słabnący z każdą minutą doping.

O meczu na parkiecie nie ma kompletnie co pisać. Wynik mówi za siebie. Jeden z miejscowych fanów skomentował tylko, że “nawet Hyży jest za szybki dla naszych”. Wydarzeniem meczu było wejście Maksa, który po ledwie kilku minutach gry musiał opuścić parkiet i udać się do szatni z groźnie wyglądającą kontuzją. Trzymamy kciuki za szybki powrót do pełni zdrowia!

100:88

12. grudnia jedziemy do Prudnika. Tam na pewno będzie gorąco, a bracia Łakisowie znowu nas będą zadziwiać. Zainteresowanych wyjazdem prosimy o kontakt mailowy.

Scyzoryki

Tymczasem już jutro, o godzinie 19, gościć będziemy UMKS Kielce. Rzut okiem na tabelę nie zapowiada wielkich emocji, ale może będzie to okazja, by dać parę minut juniorom? Serdecznie zapraszamy by dołączyć do naszego młyna (zamówienia na bilety tradycyjnie pod adresem kontakt@kosynierzy.info).

Kwadruplet

Jaki jest nasz cel na ten sezon? Oczywiście awans do ekstraklasy. To jednak “tylko” cel główny – obok niego figuruje kilka mniejszych, o które również warto powalczyć.

Awans

O awans w tym roku walczą nie tylko nasi pierwszoligowcy, ale również zespół rezerw grający w rozgrywkach “o wejście do II ligi mężczyzn”. Najgroźniejszy, wydawałoby się, rywal, czyli Górnik Wałbrzych, póki co ma problem – na inaugurację przegrał ze Śląskiem, a tydzień później poniósł srogą porażkę w Kątach Wrocławskich.

Jeżeli nasza młodzież utrzyma dotychczasowe tempo, to jest spora szansa, by cel osiągnąć – łatwo jednak nie będzie i każda pomoc z trybun mile widziana.

Puchar PZKosz

W tym sezonie zdecydowano się podzielić krajowy puchar na dwa etapy – etap pierwszy to znany sprzed roku Puchar PZKosz, dla zespołów spoza PLK. Wojskowi zmierzą się w nim dziś… z Wojskowymi, ale z Warszawy w hali przy Obrońców Tobruku; w tym samym czasie, w Kosynierce, o 18:00 rezerwy podejmują Doral Nysę Kłodzko. Warto przyjść, pomóc młodym i obejrzeć nasz narybek w akcji.

Puchar Polski

W PP zagrają trzy najlepsze zespoły PPZKosz oraz ekipy z PLK. O ile zdobycie tegoż trofeum jest raczej z kategorii niemożliwych (choć nie mamy nic przeciwko, żeby było inaczej), to już awans do turnieju z udziałem drużyn z ligi wyżej jest jak najbardziej pożądany. Taki mecz z Anwilem byłby prawdziwym prezentem Gwiazdkowym i kto wie, czy nie wydarzeniem sezonu dla obu lig.