Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Rafał Dutkiewicz'

Prowokatorzy

Z nikim nie walczymy

Wypowiem się wprost i jasno – ja z nikim nie walczę i my z nikim nie walczymy. Nie uważam też, że ktoś ze mną walczy. Robi sobie swoją robotę, a my robimy swoją.

Zagadka na dobry początek – kto to powiedział?

Niewinny meta tag

WKS Śląsk jest tylko jeden. Oficjalna strona drużyny koszykarskiej WKS Śląska Wrocław. News, Drużyna, FanKub, Bilety, Media, Tauron Basket Liga.

Takim opisem firmuje WKK Obiekty swoją stronę w PLK.  Wymaga komentarza?

Atak prezydenta

O tym, że Rafał Dutkiewicz postanowił się wypowiedzieć w “sprawie Śląska”, już pisałem. Takiego przedruku jak na stronie zespołu z PLK, to chyba nikt się jednak nie spodziewał…

fot. foto.ziolo.eu

Baby-face killer

Dominik Tomczyk to dla mnie człowiek zagadka. Cichy, nieśmiały gość, który nie ma problemu, żeby powiedzieć “do Anwilu nie pójdę, bo to by się nie spodobało kibicom”. Z jednej strony Gwardzista, z drugiej w minionych trzech sezonach chyba najczęściej pojawiający się na meczach II ligi były zawodnik Śląska.

Dzisiaj niby rzecznik prasowy ekstraligowego klubu występującego pod nazwą “WKS Śląsk Wrocław”, z drugiej… częściej piszący o dokonaniach młodzieży WKK Wrocław w ligach młodzieżowych i II lidze.

Z szacunku do dokonań Dominika w barwach Śląska nie komentowałem jego dotychczasowych ruchów w nowej roli. Dzisiaj jednak przeszedł sam siebie (na stronie nie podpisane, rozsyłane mailingiem z adresu dominik.tomczyk@wkk.org.pl).

W najbliższą niedzielę  27 listopada w hali przy ul. Mieszczańskiej, WKK Wrocław zagra mecz z WKS Śląskiem Wrocław. Koneserzy koszykówki wrocławskiej – podanej w sosie własnym – znają te słodko-kwaśne smaczki. Swoista uczta sportowa, pojedynek dwóch trendów szkoleniowych – WKK inwestuje i stawia na młodzież, wspiera i zachęca do gry, kładzie nacisk na rozwój swoich młodych zawodników. Daje okazję by trenowali z najlepszymi, najbardziej doświadczonymi graczami, nie zapominając jednocześnie o promocji  w ekstraklasie. Drugoligowy WKS, dla którego w tym sezonie, istotny jest tylko wynik, niezdrowa rywalizacja, łopatologiczna filozofia, bez zielonego pojęcia nawet dla chyżego umysłu. Koszykówka, wielką miłość Wrocławian zaskarbiła sobie poprzez swoją widowiskowość, pomysłowość, gdzie na parkiecie liczy się spektakl, dla którego tam przychodzimy, niepewność wyniku do ostatniego gwizdka, zdrowa rywalizacja. Reguły oczywiste dla naszej młodzieży szkolonej zgodnie z powiedzeniem “czym skorupka za młodu nasiąknie…” Istotna jest tylko koszykówka, jej styl, radość jaką wywołuje, Pokażmy jak WROCŁAW KOCHA KOSZYKÓWKĘ !

Człowiek, co do którego zastanawiano się, czy w ogóle umie mówić, kiedy już otworzył usta, pokazał kąśliwy język.

Pokażmy w niedzielę panu Dominikowi, że WROCŁAW KOCHA ŚLĄSK!

W kasach ścisk, biletów brak

fot. wks.pl

Nowa wrocławska moda – “biletów brak”1

Na niedzielne derby, tak jak przewidywaliśmy, bilety rozeszły się błyskawicznie. Zagadką pozostaje jedynie, ile osób obejrzy to spotkanie z sektora “za oknem”.

Jakby się jednak jakaś fanatyczna dusza nagle obudziła, to istnieje jeszcze możliwość nabycia biletu stojącego na nasz sektor, z zastrzeżeniem przybycia na mecz na zielono, a opuszczenia go ze zdartym gardłem. Chętni niech zostawią komentarz pod tym wpisem, podając w odpowiednim polu swój prawdziwy adres e-mail.

Nakręcamy się

Ciśnienie na ten mecz widać wszędzie dookoła. Odżywają zaginione osoby, WKK mobilizuje grupę do kibicowania, a nawet na Vulcanie przewija się temat meczu. Gazeta Robotnicza zastanawia się, czy WKK nie powinno “ustawić się” w ostatecznym rozrachunku pod Śląsk, powiększyć zaciąg z ekstraklasy i wybić nam awans z głowy. Nawet miłościwie panujący prezydent miasta ma się jutro wypowiedzieć w kwestii drugoligowego Śląska. Dziwnym trafem tuż przed derbami. Dziwnym trafem we wspomnianej gazecie. Dziwnym trafem po raz pierwszy od wyborów, kiedy obiecał kasę dla ekstraligowego projektu pana Przemysława.

Przyjdź na zielono

Że w niedzielę w hali Kosynierka będziemy świadkami święta koszykówki, to nikt chyba nie wątpi. Dni świąteczne mają jednak to do siebie, że wypada się odświętnie ubrać. W przypadku meczów Śląska problemu większego nie ma – obowiązuje kolor zielony, najlepiej z odpowiednim herbem na koszulce, czy też bluzie, do tego gustowny szaliczek. Skoro udało się zazielenić Maślice, to nie powinno być problemu u nas – wystarczy, że będą chęci.

  1. © Simon T. []

O taktownym rzeczniku, łączeniu sił oraz mała lekcja historii

Szum wokół “Śląsków” nie tylko nie cichnie, ale wydaje się przeradzać w wielką wrocławską debatę. Ostatnim punktem zapalnym jest koszulka El Capitano, która najpierw skurczyła się w Orbicie, a potem nie pojawiła w Hali Stulecia/Ludowej. Najtaktowniej w całej tej zabawie zachował się rzecznik nowego klubu, czyli inna legenda wrocławskiej koszykówki – Dominik Tomczyk. Koszulki wywieszać nie będzie, ale w 9-tce nikt nie zagra.

Paweł i Gaweł

Całe zamieszanie rodzi wielokrotnie zadawane pytanie “czy nie lepiej by było połączyć siły?”. Powstał już nawet ruch domagający się zakopania topora wojennego (jest jakiś w ogóle?) i namawiający do tego czasu bojkotować oba zespoły. Ktoś inny proponuje “połączyć budżety, stworzyć dobrą drużynę w PLK i silne rezerwy w II lidze“. Takie głosy tylko pokazują brak zrozumienia, skąd w ogóle pochodzi źródło konfliktu. Pomijając wszelkie przepychanki polityczne, intencje tych “na górze”, to dla nas robienie klubu w ekstraklasie ad hoc jest nie do przyjęcia. Dla pana Koelnera droga awansów już1 nie ma sensu (z ekonomicznego powodu). Podobnie jak dla osób domagających się połączenia sił – oni do Kosynierki przez 3 lata nie chodzili, oni nie chcą oglądać niskiego poziomu sportowego i pojedynków z Doralem Nysą Kłodzko, czy Pogonią Prudnik (z całym szacunkiem dla tych klubów). Bo ekstraklasa nam się należy. Bo skoro można, to dlaczego nie korzystać? Itd.

Nie ważne, czy klub będzie tworzył pan Schetyna, Koelner, Dutkiewicz, Maciek Zieliński, czy mgr Kwiatkowski. Władza przychodzi i odchodzi, smród po kupieniu dzikusa pozostanie na zawsze. I z tym będziemy walczyć do upadłego.

Ciekawostka

Na koniec mała ciekawostka historyczna. Klub Kibica ekstraklasowego zespołu przebywał na sektorze B2. Tym samym, z którego kilkadziesiąt lat temu… a zresztą zobaczcie sami.

Ciekawe, prawda?

  1. już, bo kiedyś mówił tylko o sukcesywnym dążeniu do ekstraklasy, awans po awansie z II ligi []

Z nikim nie walczymy

Wypowiem się wprost i jasno – ja z nikim nie walczę i my z nikim nie walczymy. Nie uważam też, że ktoś ze mną walczy. Robi sobie swoją robotę, a my robimy swoją.

Przemysław Koelner to ciekawy człowiek. Brzydzi się dziką kartą, ale jednak ją kupuje. Ingerencje w symbolikę klubu obiecuje konsultować, a potem o tym zapomina. Tworzy telewizyjny program, którego celem ma być promowanie dolnośląskiej koszykówki, ale w regionie nie zauważa klubu największego, o jego sukcesach wspominając w przelocie, niejako z konieczności.

Tyle kiedyś. Dzisiaj słyszymy, że nie chce z nikim walczyć. Mija parę dni i zostaje wyprowadzony cios za pomocą medialnej tuby WKK Obiektów, czyli Gazety Wrocławskiej. Do tego celu reaktywowano nawet Klub Wesołego Kibica:

Nie rozumiem tylko, dlaczego te same osoby dziś nie uznają drużyny w ekstraklasie, skoro na pamiętnej manifestacji w Rynku właśnie tego się domagali. A jak dobrze pamiętam, to pod apelem podpisało się wtedy sześć tysięcy osób.

Pod apelem się nie podpisałem, jak i większość z nas. A o samej manifestacji, tutaj na stronie, napisałem tak:

Dzisiaj na wrocławskim Rynku o godzinie 18 odbędzie się impreza pod hasłem “Śląsk Reaktywacja“. Ma ona na celu zwrócić uwagę mediów, miasta oraz firm, że koszykarski Śląsk wciąż ma wielu fanów, że jest dla kogo budować (czytaj – wydawać pieniądze) koszykówkę w tym mieście.

Tyle w teorii. Jak pokazuje praktyka każdy rozumie te słowa na swój sposób. Choćby już samo hasło “Śląsk Reaktywacja” wzbudza kontrowersje. Jedyną akceptowalną dla nas wersją rozumienia tego hasła jest: “reaktywowanie profesjonalnego zespołu do gry”. Od najniższej ligi (o czym już zresztą pisałem), obok juniorów – grających w drużynie amatorskiej.

Dużo łatwiej jest jednak powiedzieć, że Kosynierzy robią za pałeczkę politycznych interesów.

Zamiast sportu mamy politykę, czyli coś, co jest w sporcie najbardziej ohydne – zauważa.

Grzegorz Schetyna zbija kapitał polityczny na Śląsku? Jeżeli Śląsk na tym zyskuje, to cóż… mogę z tym żyć. Tak samo jak mogę żyć z tym, że dla politycznego kapitału ktoś wybudował stadion, albo obwodnicę. Panu Przemysławowi Koelnerowi również nie przeszkadzało wykorzystać okres wyborczy, by namówić Rafała Dutkiewicza do wyłożenia paru złotych na projekt WKK. Wybory się skończyły, prezydent utrzymał stołek, jego zainteresowanie koszykówką wróciło do starego poziomu.

Ohydne, to jest oszukiwanie. Dzika karta, to dla nas oszustwo. Kupowanie praw do klubu, by nazwę podpiąć do własnego, to dla nas oszustwo.

Jak się Grzegorzowi znudzi koszykówka, powiemy trudno – i dalej będziemy chodzić do Kosynierki na drugą, a jak będzie trzeba to i na trzecią ligę (gdzie obecnie grają rezerwy Śląska). Bo my kochamy ten klub, a nie ligę.

Podkreśla przy tym, podobnie jak i Nowacki, że każdy ma prawo do chodzenia na te mecze, na które chce.

My to również podkreślamy. Niech każdy chodzi tam, gdzie mówi mu serce i na co ma chęci.

Wojna polityczna

Hipokryci

Po czwartkowym tekście pojawiło się mnóstwo ostrzeżeń oraz ostrych zarzutów na temat bycia wykorzystanym przez jedno ze stronnictw politycznych. Tym pierwszym szczerze dziękujemy za troskę, tym drugim proponujemy jebnąć się kilofem w czerep.

Albo zastanowić, czy sami nie są narzędziem. Stronnictwa przeciwnego.

Trudne wybory

Wojna o Śląsk między politykami nas smuci, męczy, a przede wszystkim wkurwia. Gówno nas jednak obchodzi, że “reaktywację” robi prezydent Dutkiewicz, albo pan Koelner. Mógłby to być sam prezydent Polski, albo najbogatszy człowiek świata oferujący dziką kartę w Eurolidze. Wybieramy nie polityków, ale Śląsk.

Od trzech lat powtarzamy, że jesteśmy przeciwni dzikiej karcie oraz że Wrocław i wrocławianie nie zasłużyli na tylne drzwi. Kiedy trzeba było pójść na Rynek, by wykazać sprzeciw, pojawiła się garstka. Kiedy można było zamanifestować przywiązanie do Klubu w Kosynierce, pojawiła się garstka. Bo tak naprawdę tylko garstce zależy na Śląsku Wrocław.

Pojawia się Rycerz na Białym Koniu, który poprzez spółkę innego klubu1 próbuje kupić prawo do używania nazwy i symboli Śląska. I kupuje z licencją na dwa lata… z jakimiś tam opcjami przedłużenia. Dla nas to jest chore.

Dziki naród

Skoro już wspomniałem o tzw. dzikiej karcie – równie chory byłby dla nas zakup takowej w I. lidze. Jeśli do takiego zakupu by doszło (albo dojdzie), to również tej operacji nie poprzemy. Niezależnie od tego, czy prezesem będzie symbol klubu, czy ktokolwiek inny będzie takie rozwiązanie firmował.

Pojawiło się pytanie – to jak w takim razie awansować do zamkniętej ligi, mądrale? Z tego co do tej pory oficjalnie powiedziano na temat zamknięcia PLK, awans będzie wciąż możliwy. Jedynie dojdą ograniczenia organizacyjne, polegające na konieczności wykupienia kontraktu, czy podwyższeniu minimalnych wymagań co do infrastruktury i budżetu. Problemu więc nie ma.

Jeśli by był, to nikt nie broni nam najpierw awansować do I ligi, a potem taką ligę wygrać, by dopiero wówczas wykupić miejsce w PLK. Że może to zająć 10, 20 lat? Albo nigdy się nie spełnić?

Trudno. Tak długo, jak długo będzie grał Śląsk – poczekamy.

  1. WKK Obiekty nie zajmuje się prawnie prowadzeniem klubów sportowych, ale sama spółka należy do struktur klubu WKK Wrocław []