Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Stal Ostrów Wlkp'

17:2

Dżuma wygrała z cholerą. Albo na odwrót. W każdym razie nasza niszowa liga ma nowego mistrza, co samo w sobie nie jest na tyle ciekawe, by o tym tutaj pisać. O czym warto?

MVP

W 2013 roku, czyli równo 5 lat temu, świętowaliśmy awans z I ligi do tzw. ekstraklasy. W składzie Śląska grali m.in. tegoroczny srebrny medalista, Tomasz Ochońko oraz brązowy Krzysztof Sulima. W pokonanym polu zostawiliśmy Kamila Łączyńskiego, którego historia nadaje się na motywujący film. Ciężka kontuzja, odbudowa w niższej lidze, pogoniony z Radomia, pogoniony z Kutna, niechciany w kadrze. W końcu trafia na klub i trenera który w niego uwierzył, a sam odwdzięcza się gryzieniem parkietu i fantastyczną grą w najważniejszych momentach – w finałach pobił m.in swój rekord punktowy w karierze. Jednak przede wszystkim, gdyby nie jego waleczność, Anwil przegrałby nie tylko finały, ale już wcześniej ze Stelmetem.

Pokazuje to dobitnie na jakim poziomie mamy trenerów i decyzyjnych w polskich klubach. O samych wynalazkach, które ściągno do Śląska, możnaby napisać książkę.

Kontynuacja

Skoro o decyzyjnych mowa – w 2015 r. Igor Milicić zrobił najlepszy wynik w historii w AZS-ie Koszalin, ale pod koniec sezonu zasadniczego kilka porażek sprawiło, że nie utrzymał posady. W sezonie 2016/17 z pierwszego miejsca w tabeli prowadzony przez niego Anwil odpadł w kompromitującym stylu ze stojącymi nad finansową przepaścią Czarnymi Słupsk. Ciężko byłoby znaleźć w Polsce klub, który nie ukarałby takiego trenera dymisją.

Warto odnotować, że – skąd inąd dobrze nam znany – Emil Rajković w Ostrowie trenuje drugi sezon.

Wrocławskie akcenty

Sulima, Ochońko, Rajković – tych już wymieniłem. W finale grał również Jarosław Zyskowski jr., a brąz wywalczył Bartosz Diduszko oraz Łukasz Wiśniewski.

Chichot historii

Z naszej ostatniej wizyty na kujawskiej ziemi pamiętam wiszące w powietrzu bankructwo Anwilu. Mówiło się o wycofaniu głównego sponsora, prawdopodobnym wycofaniu z ligi.

Kiedy Śląsk awansował do ekstraklasy, nasi wspaniali włodarze zapowiadali plan 3-letni, który miał się zakończyć przynajmniej medalem Mistrzostw Polski, a zakończył wykluczeniem z ligi. Stal Ostrów (o dziwo, po uczciwym awansie) w gronie najlepszych drużyn w kraju znalazła się trzy lata temu. Poprzedni sezon zakończył się brązowym medalem, obecny srebrnym.

Możemy sobie jedynie zadawać pytanie – co poszło nie tak?

Kalisz, 30.11.2015

andrzej-kowalczykPo krótkiej przerwie ponownie mogliśmy zmierzyć się ze Stalą na wyjeździe. Obie strony zdążyły wyraźnie za sobą zatęsknić, jednak ze względy na nagłą śmierć wieloletniego trenera ostrowian, Andrzeja Kowalczyka, postanowiliśmy wykluczyć ze spotkania zwyczajową wymianę uprzejmości.

Do Kalisza (bo hala przy Kusocińskiego nie spełnia wymogów ligi) wyruszyliśmy w skromne 34 osoby, z czego 9 z KKN-u. Słabo, delikatnie mówiąc, bo chciałoby się użyć mocniejszych słów. Podobnie jak Emil w zespole – musimy coś zmienić.

Najważniejsze, że ci którzy do Kalisza się wybrali, nie mają czego żałować. Świetny doping (choć akustyka hali beznadziejna) i nawet kolejna porażka jakoś specjalnie nie popsuła humorów – widać tak musiało być, zapewne “Kowal” po raz kolejny odprawił swoje czary nad obręczami. W skromnie wypełnionej (na oko jakieś 60%) Kalisz Arenie dało się wywiesić fanę, były pozdrowienia dla Adriana Mroczka i Tomka Ochońko oraz hołd dla tragicznie zmarłego.

O sportowej części spotkania ciężko napisać coś ciekawego. Oficjalne statystyki podają, że mieliśmy 4 bloki, chociaż oglądając zza parkietu można było odnieść wrażenie, że mamy ich ze 3 razy więcej. I w zasadzie tyle na plus. Przez sporą część spotkania wydawało się, że mecz mamy pod kontrolą, ale fakty są takie, że jesteśmy tak słabi, że rozwala nas Sroka do spółki z Żurawskim.

Po meczu, dzięki mistrzowskim umiejętnościom organizacyjnym gospodarzy, mieliśmy okazję podyskutować o wyższości dzikusa nad jego brakiem, oraz przybić kilka piątek. Było zabawnie, choć krótko, bo pies przewodnik się zniecierpliwił.

W domach zawitaliśmy po pierwszej w nocy.

Awansowali

Za nami koniec rozgrywek w 1. i 2. lidze. W obu czołowymi postaciami byli wychowankowie, bądź byli Wojskowi, więc garść gratulacji od nas.

dsc_0686_2Po wygranych barażach, Doral Nysa Kłodzko, z wychowankami Śląska w składzie – Mateuszem Płatkiem oraz Michałem Lipińskim, oraz Marcinem Kowalskim, który w trójkolorowych barwach awansował z drugiej ligi, mogli świętować awans na pierwszoligowe parkiety.

Z pierwszej ligi awans uzyskał BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski, który zamiast zwyczajowej dzikiej karty, postanowił przed sezonem wzmocnić się o eks-wojskowych – wychowanka Adriana Mroczka-Truskowskiego oraz Tomasza Ochońko. W niedzielę obaj mogli świętować po wygranym finale 3:1 z Sokołem Łańcut.

Wszystkim wymienionym serdecznie gratulujemy.

Historia pewnej znajomości

“Chłopaki są w agencjach towarzyskich” mawiał klasyk. Tym właśnie tropem postanowili pójść młodzi gniewni dżentelmeni z grupy H1.

b00849668e_1Nie od dziś wiadomo, że we Włocławku na próżno szukać sposobów na oderwanie się od szarej i długiej jak papier toaletowy rzeczywistości. Brak rozrywek na poziomie sprawił, iż kilku młodych chłopców powędrowało w miasto w poszukiwaniu przybytku oferującego uciechy cielesne. Niestety, również tego typu rozrywek stolica Kujaw nie oferuje więc nasi bohaterowie postanowili wyjechać za miasto. I tak oto, kierowani nawigacją, trafili do małego, równie nudnego miasteczka na południu Wielkopolski. Tam jednak, ku radości wycieczkowiczów, urządzenie wskazujące trasę jako punkt docelowy wyznaczyło adres “Kusocińskiego 1”. Na miejscu okazało się iż to jest to czego szukali. Żółto-Niebieska piwnica, w której panuje brak jakichkolwiek zasad. Pracownice zrobią dosłownie wszystko. Upodlą się byle byś dobrze zapłacił. Wracając do naszych zuchów… Ugoszczeni tradycyjnie po wielkopolsku, szczęśliwi i zadowoleni, w stanie nieważkości o pustych portfelach powrócili do domów.

Jednak w wielkopolskiej prowincji spodobało im się do tego stopnia, że odwiedzili ją jeszcze kilkukrotnie, za każdym razem chwaląc się tym całej Polsce. Kilka miesięcy później do tego stopnia wpadli w sidła miłosnej gry, że w myśl popularnego powiedzenia “Kto bogatemu zabroni?” postanowili Panie z Kusocińskiego zaprosić na “Usługi wyjazdowe”.

Słynna gościna “Na wyjeździe” miała miejsce 30.12.2013 roku. Chłopcy postanowili trochę przed dziewczynami poszpanować i zabrali je na mecz miejscowej drużyny koszykówki sponsorowanej przez zakłady azotowe, a następnie poszli w tango. Dosłownie.

tirowki_pracujace_przy_trasie_nr_16624395Spora ilość napojów wyskokowych oraz stan podwyższonej ambrozji sprawiły, że erotyczna fascynacja szybko przerodziła się w coś więcej. Kierowani uczuciami nie zwlekając zaproponowali dziewczynom chodzenie. Następnego ranka młode kojoty zastanawiały się jak wybrnąć z niezręcznej sytuacji. Podobno niektórzy z nich woleli nawet odgryźć sobie rękę niż dać się usidlić wąsatej ostrowiance. Jednak jak przystało na dżentelmenów, danego dzień wcześniej słowa nie mogli cofnąć więc stwarzali pozory.

Łatwo nie było. Gdy raz pochwalisz się ludziom, że odwiedziłeś przybytek uciech cielesnych będą z Ciebie drzeć łacha przy każdej okazji. A zupełnym przegięciem jest związanie się z kobietą o szemranej przeszłości. Oj nasłuchali się chłopaki. Zwłaszcza od tych, którzy delikatnie mówiąc za nimi nie przepadają. I tak o to miarka się przebrała. Wczoraj rano za pośrednictwem wynalazku XX wieku oznajmili światu iż happy endu nie będzie. Ponoć, oprócz wstydu, głównym powodem było to, iż ostrowianki tak ciągnęły chłopców za kieszeń, że tym zabrakło kasy na inne hobby. Przez co choćby nie mogli pozwolić sobie na wymarzoną podróż na święto koszykówki we Wrocławiu przed kilkoma tygodniami.

My osobiście bardzo żałujemy takiego obrotu sprawy. Jesteśmy ludźmi z poczuciem humoru i lubimy gdy ktoś dostarcza nam sporą dawkę śmiechu. Bohaterowie naszej opowieści w ostatnich miesiącach byli dla nas nadwornym kabaretem.

Jednocześnie wyrażamy głęboką nadzieję na to iż długo singlami nie pobędziecie. Nawet Wam podpowiemy gdzie szukać nowych wrażeń. Mamy takie sąsiedztwo niedaleko Wrocławia. W Wałbrzychu konkretnie. Na pewno znacie. A skoro z dziwkami rok wytrzymaliście to i z brudasami dacie radę. Tylko nim gdzieś z nimi wyjdziecie zróbcie sobie koniecznie badania na obecność chorób wenerycznych, żebyście później wiedzieli na kogo zrzucić winę.

Jak sobie pościelisz

20130423145749Polonia Warszawa jakiś czas temu ogłosiła, że chce wystartować w TBL. Parę dni temu z pomysłu się wycofała – zabrakło chętnych do udzielenia wsparcia finansowego. Jeszcze większą żenadę serwują… w Sosnowcu. Całą koszykarską Polskę wprawiła w zdumienie wiadomość, że w ulubionym mieście Ślązaków ma powstać od zera koszykarski klub i wystartować od razu w ekstraklasie. I podobnie jak w przypadku Polonii, tak i tutaj trzeba się było wycofać rakiem – na przeszkodzie stanęło miasto. Do dziś zresztą nie wiadomo, czy Zagłębie w którejś z niższych lig wystartuje, a jeśli… to w którym mieście.

Zabawne? Praktycznie od samego początku wprowadzenia “dzikich kart” śmialiśmy się z tego pomysłu. Najwięcej do tej pory oberwało się ostrowskiej Stali, która z takiego przywileju skorzystała już trzykrotnie. Czytając jednak takie rewelacje zupełnie mi nie jest do śmiechu.

Podobnie, kiedy czytam o pomysłach znalezienia chętnego do naturalizacji amerykańskiego rozgrywającego. Albo rezygnacjach z gry w kadrze ze względów finansowych. Zawsze mi się wydawało, że reprezentacja to zaszczyt… reprezentowania swojego narodu, ale okazuje się, że to po prostu kolejny klub, który gra w osobnych rozgrywkach, na własnych zasadach.

Sami sobie zgotowaliśmy ten los, pozwalając na kolejne precedensy. Zaczynało się zawsze niewinnie, od drobnych odstępstw od normy w imię zapewnienia lepszej jakości lidze, czy kadrze. Efekt jest taki, że i kadra i liga są dziś marne, a wszyscy dookoła zapewniają kolejne powody do śmiechu, bądź płaczu. Aż dziw, że powszechne zbulwersowanie wywołała swego czasu taryfa ulgowa dla Prokomu, który do rozgrywek ligowych przystąpił od kolejnego etapu, by mógł wziąć udział w dodatkowym pucharze – i pomysł ucięto po jednym sezonie.

Tak o to, w połowie sezonu ogórkowo-wakacyjnego, życzymy sobie i wam by było normalniej, lepiej sportowo i kibicowsko, żeby było więcej wychowanków, a mniej zagranicznych szrotów. Żeby kadra osiągnęła sukces, który przyciągnie na ligowe mecze do hal i przed telewizory więcej widzów.

I żeby wszystkie kretyńskie pomysły ginęły w zarodku.