Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Turów Zgorzelec'

Zgorzelec, 20.03.2016

Kiedy po meczu ze Stalą Ostrów Z. zapytał towarzystwo czy pamiętamy oficjalny opuszczony przez Nas mecz w Zgorzelcu stara gwardia bez zastanowienia znacząco pokręciła głowami. Czasami bardziej, a czasami mniej licznie, ale zawsze podczas oficjalnego meczu Śląska zgorzelecki sektor gości był zajęty. Tyle razy podróżowaliśmy do przygranicznego miasta, że zdążyliśmy się już pogubić w tym, która to nasza wizyta.

12595967_1222586271102672_170414106_nKiedy wydawało się iż wszelkie formalności związane z transportem mamy dopięte na ostatni guzik okazało się, że wynajęty przez nas bus został “wcześniej zajęty”. Koniec końców wyszło nam to na dobre bo komfort jazdy mieliśmy chyba lepszy niż nasi koszykarze.

Droga mijała tradycyjnie w wesołych nastrojach. Kiedy młodzież integrowała się we własnym gronie, starsi wyjazdowicze z rozrzewnieniem wspominali halę przy ul. Maratońskiej. Próbowano obstawiać nawet czy sektor gości “zabezpieczał” będzie ten sam “stróż”, który robi to od naszego pierwszego wyjazdu do Zgorzelca. Dobre humory popsuł na moment jadący przed nami kierowca tira, który próbując ominąć inną stojącą na poboczu ciężarówkę zwyczajnie o nią zahaczył co omal nie skończyło się tragedią dla tego pierwszego. Przy okazji warto dodać iż po raz kolejny mamy szczęście do przytomnego drajwera, który umiejętnie nie dopuścił do kolizji wspomnianego tira z naszym autokarem.

12894347_1222586867769279_685587830_oW Zgorzelcu meldujemy się na krótko przed meczem w liczbie 27 sztuk. Na sektorze wieszamy jedną fanę “Mieszczańska 11”. Obok wieszamy też flagę “KKN-u”, który dopinguje zza kosza. Nasz doping bez fajerwerków. Oceny sobie wystawiać nie będziemy. Były zrywy aczkolwiek stać nas na więcej.

Wśród miejscowej widowni ostatnimi laty pojawiły się zmiany. Przeprowadzka z małej, klimatycznej hali przy ulicy Maratońskiej do nowego, dużo większego obiektu od strony kibicowskiej na pewno działa na minus. Krótko mówiąc hala bez klimatu. Doping jak w większości polskich hal szedł głównie z młyna.

Kibiców Turowa zawsze traktowaliśmy z lekkim przymrużeniem oka. Młyn złożony z wąsatych biesiadników, dla których mecz jest zwykle okazją do ucieczki od marudzącej żony i spotkania się z innymi wąsatymi koneserami kiełbasy i piwa. Ot taka kultura. Każdy lubi coś innego. Ostatnimi laty pojawiła się też lansująca na młodych gniewnych ekipa o budzącej respekt nazwie “Balkoniarze”. Chłopaki, wszystko fajnie tylko ustalcie w końcu kolejność swoich barw bo śpiewacie “czarno-zielone” rozwijając w tym czasie sektorówkę z odwrotną kolejnością.

Mecz na boisku rozpoczął się dla nas katastrofalnie. Z czasem nasi waleczni chłopcy odżyli niemal wyrównując w trzeciej kwarcie. Cieszy walka i minuty dla kolejnych wicemistrzów MP U20. Po zeszłotygodniowym, udanym występie Filipa Pruefera tym razem sporo minut (dodajmy wykorzystanych ) spędził na boisku inny młodzieżowiec, Maciek Krakowczyk. Panowie, gratulujemy i trzymamy za Was kciuki. Oby tak dalej.

12896210_1222586411102658_1923100401_oNajlepszy strzelec tego pojedynku, Michał Jankowski po każdej celnej trójce wygląda jakby wygrał w totka. I o to chodzi. Doskonale rozumiemy to, że w obecnym składzie ciężko Wam wygrywać z mocniejszymi, ale za walkę i radość z gry, którą widać gołym okiem należą wam się wielkie brawa.

Dziękujemy także trenerowi Rajkoviciowi, który nie po raz pierwszy docenia wkład kibiców w funkcjonowanie klubu.

Po meczu dziękujemy zawodnikom za doping i pomimo przegranej na boisku w pozytywnych nastrojach opuszczamy Zgorzelec. Dzielne zuchy, tym razem w nieoznakowanym dyliżansie dotrzymują nam towarzystwa aż po sam Wrocław do którego docieramy ok 23. “Dziękujemy” za troskę, ale radzimy sobie.

Zgorzelec, 8. grudnia 2014

10700705_918637031482549_8945146435848792230_oNie mamy szczęścia do Zgorzelca. To już szósty z kolei wyjazd do przygranicznego miasta, który odbywa się w tygodniu. Żeby jeszcze bardziej utrudnić życie mecz ustawiono na dość wczesną godzinę, więc aby dotrzeć na czas większość musiała liczyć na wyrozumiałość szefostwa przy wczesnej ewakuacji, ewentualnie brać wolne. Jeszcze w poniedziałek rano kilkoro osób walczyło (często z pozytywnym skutkiem) o możliwość wyjazdu i w trasę wybraliśmy się w sumie w 46-osobowym składzie.

W Zgorzelcu dołączyła do nas jeszcze 9-cio osobowa grupa miejscowych fanów Nysy Zgorzelec, co ostatecznie zamknęło naszą liczbę na sektorze na 55-ciu gardłach.

Oprócz naszej grupy na meczu była grupa bodaj 10-ciu osób z KKN-u za jednym z koszy.

Jaka ładna Biedronka

20141208_002Hala przy ulicy Maratońskiej przeszła do historii – w Zgorzelcu po latach oczekiwań (i teorii spiskowych) udało się w końcu zbudować obiekt, który pozwoli miejscowym grać puchary u siebie. Czy warto było czekać?

Zacznijmy od plusów. Niedobór kamer przemysłowych, idealna do oflagowania barierka na balkonie gości (na marginesie – zauważyliście brak oflagowania u gospodarzy?) oraz słaba słyszalność spazmów spikera. Serio – na naszym sektorze mogliśmy zapomnieć, że on w ogóle istnieje. Ten plus wynika jednak z największej słabości nowej hali, czyli fatalnej akustyki. W naszym narożniku młyn gospodarzy, jeśli już było słychać, to jakby śpiewał zza hali. Podejrzewam, że ich odczucia co do naszego dopingu były podobne – chociaż głośne Cała Polska W Cieniu Śląska! wyraźnie doszło do ich uszu.

Poza tym – wielkoformatowa powierzchnia reklamowa za jednym z koszy, wykorzystanie telebimów w roli tablic wyników, bo architekt nie pomyślał, że potrzebne będzie miejsce na takową (a takich baboli ponoć więcej), kilometr przerwy między parkietem, a trybunami, a z zewnątrz kształt dyskontowej bryły. Tylko zamiast uroczego owada mamy logo z turem i wielki neon PGE Turów Arena.

Nie ten poziom

10859891_836634426387611_1362074021_nNie będziemy się znęcać indywidualnie nad zawodnikami, bo trzeba by wymienić większość składu. Jednym należałyby się lekcje korekcyjne, inni wyraźnie zaprezentowali poziom niżej niż nałożone przez gospodarzy wymagania. Najsmutniejsze było jednak widzieć, jak część składu, sfrustrowana nieporadnością reszty zespołu, przestała zauważać kolegów na parkiecie. Efekt mógł być tylko jeden.

Oczywiście nie ma nad czym panikować – osiągnięty wynik póki co i tak przekracza nasze przedsezonowe wyobrażenia i pomimo zebrania w ryj w Radomiu i Zgorzelcu, ciągle możemy wierzyć w półfinał Mistrzostw Polski. Dwa wymienione spotkania pokazały jednak na jakim poziomie mamy sufit i że wcale nie jest tak wysoko, jak to się jeszcze parę tygodni temu wydawało.

Powrót

Po meczu nasz autokar okazał się ofiarą sabotażu i potrzebował małej reanimacji. Droga powrotna to już początek kampanii prezydenckiej przed wyborami samorządowymi za kolejne cztery lata, zacieśnianie nowych i starych przyjaźni, a wszystko w rytmach reaktywowanego greckiego hitu.

Wrocław powitał nas przymrozkiem ok godziny 23.

Co teraz?

Już dziś (tj. 14. grudnia) o godzinie 19 podejmiemy Start Lublin. Za tydzień ostatni wyjazd w tym roku kalendarzowym – do Dąbrowy Górniczej. 28. grudnia rewanż za ubiegłoroczne upokorzenie na parkiecie – do Wrocławia przyjeżdża Anwil Włocławek.

Zainteresowanych wspólnym dopingiem zapraszamy na nasz sektor oraz wyjazdy – zapisy pod adresem kontakt@kosynierzy.info

Zgorzelec, 01.10.2014

W końcu! Po niesłychanie długim okresie przerwy nareszcie ruszyła liga, tradycyjnie spotkaniem o prestiż i kawałek blachy, zwany Superpucharem Polski. Śląsk niestety przegrał, ale po kolei.

10620702_724967024218402_3513317131898836995_n

Jazda

Jak nigdy spokojna. Szczęśliwie autokar był tym razem na czas, z normalnym kierowcą, więc wycieczka upływała na spokojnym witaniu sezonu. Obserwujące nas na każdym kroku służby mundurowe musiały się cholernie wynudzić. Jedyne co martwiło to liczba wycieczkowiczów – powinno być nas więcej.

Do Zgorzelca – o dziwo – przybywamy przed czasem, na sektorze meldujemy się jeszcze przed prezentacją. Ostatecznie pożegnanie hali przy Maratońskiej (bo więcej tutaj chyba grać nie będziemy) urządziło 45 kibiców Śląska, z czego 15 z Nysy Zgorzelec. Za wsparcie serdecznie dziękujemy!

Mecz

Pierwsza połowa zaskakująco na plus. Minus był tam, gdzie się go chyba najmniej spodziewaliśmy, bo Mladenović niemal każdą akcję ofensywną kończył zablokowany. Specjaliści twierdzą – używając przy tym trudnych słów – że to kwestia braku umiejętności odpowiedniego wykorzystania Serba. Później duży minus dołożył wyższy z Amerykanów, który oprócz zbiórek (to akurat pozytywne) w obronie dostarczył dużo cegieł z dystansu.

W drugiej połowie gra Wojskowych sypała się coraz bardziej i ostatecznie Śląsk przegrał 85:70.

1926703_724973020884469_6184711606653732939_n

Zgorzelec

Na osobny akapit zasługują miejscowi. Chyba jeszcze nigdy w naszej historii wyjazdów do przygranicznego miasta nie widzieliśmy takich pustek na trybunach. Nie wiem, czy to kwestia terminu rozgrywania meczu, Ligi Mistrzów w telewizji, efektu zdobycia mistrzowskiego tytułu, czy zmęczenia starą halą, ale było po prostu pustawo – i chyba wszystkich to zaskoczyło.

Za to w szczytowej formie jest nasz ulubiony inaczej spiker, człowiek który spolszcza imiona obcokrajowców, a swoich czyta z angielska. Mamy dziwne podejrzenia, że po meczach jego krzesełko jest bardziej brązowe.

Po gwizdku

Pozytywnie zaskoczył Ukrainiec Ikovlev – nie dość że grał całkiem nieźle, to jeszcze pierwszy wyrwał do podziękowań za doping i był wyraźnie niepocieszony wynikiem. Mogą być z niego ludzie. Pod halą udało się jeszcze chwilę porozmawiać z Radkiem (który cały mecz przesiedział na medytacjach Zen) oraz Norbertem (który przez chwilę parkiet liznął), by ruszyć do domu – we Wrocławiu meldujemy się nieco po godzinie 01:00. Niektórzy prosto z parkingu udali się do pracy.

Wtorek

Już we wtorek (07.10) do Wrocławia przyjedżają King Wilki Morskie Szczecin. Zapraszamy oczywiście do zdzierania gardła na naszym sektorze – bilety po 10 zł, do zamówienia pod adresem kontakt@kosynierzy.info.

Dementi

51add74b3bcac_k2Turniej imienia Mieczysława Łopatki wymaga z naszej strony małego “dementi”. Tak więc dementujemy:

Nie, nie prowadzimy żadnego bojkotu.

Nie, nie planujemy samorozwiązania, ani rezygnować z prowadzenia dopingu.

Turniej towarzyski – niezależnie od atrakcyjności rywala – jest tylko turniejem towarzyskim. A to dla nas jedyna okazja, by z czystym sumieniem spędzić mecz na zwyczajnym pooglądaniu koszykówki.

Tymczasem już za parę dni ruszamy na poważnie – w środę, 1. października, jedziemy do Zgorzelca na Superpuchar Polski. Koszt wyjazdu powinien oscylować wokół 50 zł (przejazd + bilet na mecz), ewentualną chęć wyjazdu prosimy zgłaszać na nasz stały adres mailowy: kontakt@kosynierzy.info, tak samo jak chęć dołączenia do stowarzyszenia oraz zapotrzebowanie na pierwszy mecz Śląska we Wrocławiu – 7. października z rywalem ze Szczecina.

 

Ważna pietruszka

czy-szczepienia-to-totolotek1Przed nami trzy ostatnie ligowe kolejki – wszystkie we wrocławskiej Hali Orbita. Podejmiemy kolejno: Trefl Sopot (8. marca, 19:00), Turów Zgorzelec (13. marca, 20:00) oraz AZS Koszalin (19. marca, 20:00).

Szóstki nie będzie

To co wiemy na dziś, to że nie mamy już szans na górną szóstkę. A jeśli mamy, to jak w tym dowcipie o wyjściu z grupy pod warunkiem, że San Marino pokona Hiszpanię, a reszta rywali zginie. Brak awansu do grupy “lepszych” wcale jednak nie oznacza, że sezon się skończył, a kolejne mecze będą o nic.

Do Play Off zakwalifikuje się w sumie osiem najlepszych zespołów – wszystkie 6, które znajdą się w górnej szóstce i dwa najlepsze z dolnej. Śląsk obecnie plasuje się na 9. miejscu w tabeli, a co gorsza przyjdzie nam grać bez motoru napędowego do końca sezonu. O ile jeszcze w domu gra wrocławian jakoś wygląda i można po cichu liczyć na komplet punktów, to na wyjazdach, mówiąc delikatnie, nie błyszczymy.

Wrocław Kocha Koszykówkę

150346_10151901391711314_1117922084_nPewien wąsaty jegomość, swego czasu przejechał się na swoim haśle reklamowym. I hala w meczach z dolną połówką świeciła mu pustkami. W przypadku wojskowych mamy nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy i będzie komu ponieść naszych zawodników do decydującej fazy rozgrywek. AZS Koszalin rok temu z 7. miejsca wywalczył brąz, więc przykładów do naśladowania nie brakuje.

Jak zawsze zapraszamy na nasz sektor. Wielokrotnie spotkaliśmy się z szokującym dla nas pytaniem “czy mogę?”. Odpowiedź może być tylko jedna: możesz. Jedynym warunkiem jest, by każdy na sektorze przez całe spotkanie dopingował z całego serca WKS Śląsk Wrocław.