Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Tag Archive for 'Zastal Zielona Góra'

Uśpieni…

W dniach 5-6 października we wrocławskiej Hali Ludowej (Stulecia) odbył się turniej Tauron CUP z udziałem Śląska Wrocław, Turowa Zgorzelec, Stelmetu Zielona Góra i Armani Mediolan (oryginalnie ponoć Olimpia – kolejny dowód, że sponsorzy szmacą nazwę). Głównym zamiarem było przypomnienie/uczczenie polskich Gwiazd koszykówki, które 50. lat temu zdobyły srebrny medal Mistrzostw Europy. Końcowa kolejność to 1. Armani 2. Turów 3. Stelmet 4. Śląsk.

Więcej nie ma potrzeby pisać.

Wczorajszy nastrój i atmosferę w moich oczach najlepiej oddaje poniższy majstersztyk i nie chodzi tu tylko o szarość barw i ponure dźwięki dobiegające z głośników. Jak ulał pasuje tu cała rozmowa (dosłownie). Szczególnie pointa.

The YouTube ID of lY0V65YWEIA#t=84 is invalid.

Pointa odnosząca się przede wszystkim do nas, do gry, do frekwencji.

Tak nie powinno być. Teraz trzeba zapomnieć, bo w sobotę ruszamy na nowo… ale jeszcze chwilę pomilczmy.

Nagroda za wytrwałość

mistrz2Degradacja do II ligi, blisko rozwiązania klubu. Potem plan odbudowy i trzykrotne otarcie się o awans do ekstraklasy. W końcu sam awans, w drugim sezonie brąz, a teraz złoto. W Zielonej Górze mają powody do dumy.

Problem: dla kogo medal?

Zastal… czy Stelmet? Jeżeli dodanie sponsora do nazwy to jej szmacenie, to jak nazwać zastąpienie samej nazwy? Nie mówiąc o herbie… Wielka szkoda, że zielonogórzan tak skrzywdzono. Ktoś mógłby powiedzieć: ale co nas to obchodzi? Otóż obchodzi, bo jeżeli coś może się wydarzyć u kogoś innego, to może i u nas. Problem z herbem już się nam zresztą w historii wydarzył i odbija się czkawką do dziś. Do “ratlerka” nie przyznają się również we Włocławku, ale takowym klub się oficjalnie firmuje.

Niestety, nie każdy umie się uczyć na błędach innych.

Zazdrość

Trzy lata temu, egzystując w bylejakości, zazdrościłem Zastalowi awansu. Tego szału radości, smaku awansu, szaleńczego amoku. Udało nam się to przeżyć teraz dwukrotnie i chyba nikt z nas się nie obrazi, jeśli sportowo będziemy kontynuować “naśladowanie” Zastalu.

Tylko sportowo.

Pytanie o herb

Wiele osób wyczekuje nad klawiaturami ingerencji w herb Śląska, żeby nam dokopać przez kabel. Tymczasem wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że takiej ingerencji nie będzie. Logo spółki swoją drogą, a herb klubu swoją. I bardzo dobrze.

Nudy

Powtórka w tym sezonie?

Po intensywnym listopadzie (dwa wyjazdy, przygotowania do derbów) nastąpił dziwnie luźny grudzień. Śląsk wszystkie swoje mecze gra poza Wrocławiem, w miejscach nieszczególnie ciekawych dla wycieczkowiczów. Pozostaje zająć się pracą, rodziną i bożonarodzeniowym szaleństwem…

… albo spojrzeć na Śląsk w szerszej perspektywie. Obrońcy tytułu Mistrza Polski do lat 20 są na półmetku rozgrywek na szczeblu wojewódzkim. Kilka dni temu rozgromili rówieśników z Jeleniej Góry i z bilansem 9-1 prowadzą w tabeli. Do awansu jednak jeszcze daleka droga. Kolejny szczebel rozgrywek będzie otwarty dla dwóch najlepszych drużyn w regionie, a w tym sezonie aż trzy ekipy ubiegają się o ten tytuł. Oprócz wojskowych są to: WKK Wrocław oraz Zastal Zielona Góra. Każde ze spotkań pomiędzy zainteresowanymi miało dramatyczny przebieg, kończąc się różnicą maksymalnie pięciu punktów. Śląsk wygrał z Zastalem, Zastal z WKK, a WKK pokonał Śląsk. Rewanże wrocławianie grają u siebie, teoretycznie więc są w lepszej sytuacji.

Derby Wrocławia planowane były na 21. grudnia, trudno jednak dziś podać w jakim terminie ten mecz się odbędzie – wg strony DZKosz  Śląsk gra tego dnia z Gimbasketem… swoją drogą, też derby :) i też można obejrzeć. Warto też zainteresować się rozgrywkami o wejście do II ligi oraz rozgrywkami młodszych roczników, którzy – mamy nadzieję – już za parę lat zagrają na parkietach pierwszo-, bądź ekstraligowych.

Podsumowanie intensywnego tygodnia

Otwieram okno, witam kolejny dzień

Śląsk Wrocław jest dla mnie jak tlen

W mijającym tygodniu niemal codziennie Śląsk dostarczał nam sporo wrażeń. Skrajnie różnych dodajmy. Poniżej skromne podsumowanie tego co działo się przez ostatnich kilka dni.

Poniedziałek

7 listopada zmarł Władysław Kasiński. Działacz, trener oraz zawodnik Śląska Wrocław. Człowiek, który ze Śląskiem awansował do ekstraklasy, by w sumie spędzić dziesięć sezonów w barwach trójkolorowych kończąc karierę z pierwszym złotym medalem w historii 17-krotnych Mistrzów Polski.

Niech pamięć o takich postaciach pozostanie żywa wśród nas.

Rodzinie składamy najszczersze kondolencje.

Wtorek

Puchar PZKosz tłumów do Kosynierki nie zaciągnął, a szkoda. Trener Kalwasiński tak jakby czytał moje marudzenie tutaj, i tym razem dał pograć wszystkim zawodnikom… oprócz Mirka Łopatki. Pograli sobie za to młodzi, co od razu znalazło odzwierciedlenie w ich dokonaniach na boisku – nawet pomimo kilku szkolnych błędów. I co najważniejsze, Śląsk pewnie wygrał. Już po pierwszej kwarcie nikt chyba nie miał wątpliwości, kto zejdzie z parkietu zwycięski.

Środa

W środę, tak jak i w później w piątek, Śląsk nie grał.

Czwartek

W derbach Wrocławia górą WKK Wrocław. Pierwsza drużyna juniorów WKK dosłownie zmiotła naszą drugą drużynę 42:82.

Znacznie lepiej poszło wrocławianom w derbach Dolnego Śląska. Najpierw pierwsza drużyna juniorów nie dała najmniejszych szans Górnikowi Wałbrzych wygrywając 100:52. Następnie, z największą dawką emocji, wrocławianie zwyciężyli w Zielonej Górze. Broniący tytułu Mistrza Polski juniorzy starsi pokonali Zastal po prawdziwym horrorze. Zawodnicy WKS-u pokazali serce mistrzów, wyciągając wynik ze stanu 30:18 dla gospodarzy po pierwszej kwarcie, by ostatecznie wygrać 67:70.

Warto dodać, że w tym sezonie Śląsk nie jest zaliczany do grona faworytów rozgrywek. Wśród nich są nasi wrocławscy rywale, w składzie z Niedźwieckim, Koelnerem, Grzelińskim, czy Zyskowskim. Pierwsze starcie zakończyło się minimalnym zwycięstwem WKK. Zapowiada się jednak ciekawa walka o pierwsze miejsce w kraju, już teraz zachęcam, by śledzić te rozgrywki i pomóc naszym chłopakom w obronie tytułu.

Sobota

Sobotnim rankiem, na cmentarzu Grabiszyńskim, pochowano Władysława Kasińskiego. Wieczorem Śląsk po raz kolejny zdemolował rywala, a trener Kalwasiński dał pograć wszystkim… tym razem oprócz Radka. Wbrew czarnym scenariuszom, w Kosynierce zagościło sporo kibiców, ciekawych jak Śląsk zagra na tle najsłabszego zespołu naszej ligi. I chyba nikt nie mógł czuć się zawiedziony – do 15 min zawodnicy Piotrcovii zgromadzili na swoim koncie zaledwie 5 oczek, a wrocławianie popisywali się kolejnymi przechwytami, kontrami i celnością zza łuku. Wisienką na torcie była dwójkowa akcja Kulon – Leszczyński, a na sam koniec Kowalski rzutem za 3 ustalił wynik na setce, uzbieranej po raz pierwszy w tym sezonie.

Na sam koniec przypomnieliśmy zawodnikom o zbliżających się derbach Wrocławia, odśpiewując “każdy z graczy niech pamięta, wynik derbów to rzecz święta!

Niedziela

Druga drużyna juniorów Śląska w odstępie zaledwie kilku dni zalicza po raz drugi derby, z tą różnicą, że tym razem przyszło zmierzyć się z WKK II Wrocław. Niestety, ale i tym razem górą byli rywale, po których widać było znacznie większe umiejętności. Nie wiem, czy to kwestia lepszych talentów, lepszego szkolenia, czy jednego i drugiego, ale gdyby nie olbrzymie serce do walki wśród zawodników WKS-u, to zostalibyśmy zmieceni z parkietu.

Co gorsza, WKS I przeciwko WKK I również przegrało, i to wyraźnie. Jest to mocny sygnał dla trenerów i działaczy Śląska, że być może coś w naszym programie szkoleniowym należałoby poprawić. Rewanż pierwszych ekip… dzień po derbach w II lidze.

Półfinał już jest

Prawie pełna hala i dwa pewne zwycięstwa – 85:63 z Zastalem oraz 87:60 z Polonią – to bilans pierwszych dwóch dni Finałów MP Juniorów Starszych. Dzisiaj Pruszków i walka o zajęcie pierwszego miejsca w grupie B. Gdyby tak się udało, to półfinał zagramy o 16:00 w sobotę. Rywalem będą zawodnicy z Lublina, albo Znicza Jarosław.

Starzy znajomi

Hala co prawda wypełniona do ostatniego miejsca nie jest, ale nie brakuje wśród widzów starych znajomych… od “agentów” zaczynając, poprzez eks-prezesów, na byłych szeregowych pracownikach klubu kończąc. Obecność wielu z nich nie tyle dziwi co… zastanawia.

Z drugiej strony obecność osób takich jak Jarek Szandrocho zaskakuje pozytywnie. Miło widzieć, że tacy ludzie o koszykówce nie zapomnieli. Pozdrawiamy!