Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Archive for the 'zawodnicy' Category

Najlepszy z najlepszych

zelig Każdy zagorzały fan swojego klubu najbardziej żałuje legend, których nie mógł podziwiać. Łopatka, Świątek, Frelkiewicz… najmłodszą z takich legend, której większość z nas nie mogło podziwiać jest Dariusz Zelig. Profesor. Niezwykle inteligenty człowiek, którego podziwiano na parkiecie i poza nim.

Wielka szkoda dla polskiej i wrocławskiej koszykówki, że nie został przy tym sporcie.

To jest przedziwne miasto. Jeśli dzisiaj ktokolwiek chciałby coś robić w koszykówce to zawsze jest przeciwko komuś.

Słowa pana Dariusza, wypowiedziane pięć lat temu, nie tracą na aktualności. Dlatego w dniu Jego urodzin, poza zwyczajowymi życzeniami zdrowia i pomyślności, życzymy sobie i Panu Dariuszowi, by do Wrocławia kiedyś zawitała normalność. I byśmy wszyscy razem ponownie mogli się cieszyć Śląskiem równie silnym jak z czasów gry Profesora.

100 lat!

100 lat Zimny!

1940866Okrągłą 30-tkę kończy dziś Paweł Kikowski, w pewnych kręgach znany jako “Zimny”. Zawodnik, z którym żyło nam się… trudno. Każda odpalona głupio trójka, każde pudło, praktycznie każdy błąd był powodem do wyśmiewania. Nie była to jednak bezpośrednio wina obiektu drwin, ale wykreowanego obrazu wokół niego – “gwiazdy” z Euroligi, którego powinniśmy całować po stopach.

Trochę nam zajęło, by zrozumieć, że to nie wina Pawła, że ktoś mu zrobił niedźwiedzią przysługę.

Popularny “Kiko” to jeden z zaledwie dwóch (!!) zawodników, którzy po meczu we Wrocławiu przychodzą pod nasz sektor przywitać się i podziękować za mecz. Za szacunek, za awans, za MVP 1. ligi, za szkocję – jeszcze raz wielkie dziękujemy!

A z okazji rozpoczęcia serii Play Off życzymy Tobie Pawle – oprócz standardowego zdrowia – samych “30-tek” na koncie, a po sezonie zaproszenia na zgrupowanie kadry. 100 lat!

Życzeniowo

2014-02-15-stelmet-zielona-gora-slask-wroclaw-kibice-42_20140216_1105564432Tych panów przedstawiać nie trzeba – Maciej Zieliński oraz Krzysztof Sulima, obaj obchodzą dziś swoje urodziny, kolejno 45 i 26.

Obu życzymy przede wszystkim stu lat zdrowia, świętowania 18-tki ze Śląskiem (a potem 19-tki i 20-tki…), pomyślności i udanej pogoni za marzeniami.

Wszystkiego najlepszego!

Krok do normalności

srdjan-lalic-era-slask-wroclawOd początku naszej działalności wyczekujemy i wspieramy każdego wychowanka Śląska, który ma szansę przebić się do składu i zagościć w nim na dłużej. Nie chodzi tu nawet o wymiatacza, ligową gwiazdę rzucającą kilkanaście punktów na mecz. Zadowolimy się “zwykłym” rzemieślnikiem, gościem od czarnej roboty, którą będzie wypełniał z pełnym oddaniem dla klubu, który ma w sercu, a nie w czterech literach.

Zupełny brak takich postaci – przy w miarę niezłych wynikach w grupach młodzieżowych – najlepiej podkreśla beznadzieję naszego szkolenia, brak jakiegokolwiek planu i strategii. I jeśli się ktoś pojawia, to najczęściej przez przypadek – jak Kamil Chanas, który pierwsze minuty w ekstraklasie dostał, bo trenerem był Jankowski, w klubie brakowało pieniędzy, a na pozycji obrońcy konkurencji. Kamil szansę wykorzystał i to jego własna zasługa, wątpliwe jednak by ją w ogóle dostał, gdyby w ówczesnym Śląsku wiodło się lepiej.

Właśnie dlatego zawsze nas telepie, kiedy w składzie oglądamy “pana opaskę”, Burnatowskich albo inne Buble, których na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat było całe zatrzęsienie. Nie mówiąc o gościach, których obecność ograniczała się do pierdnięcia dwa razy w krzesełko za równowartość kosztu utrzymania trenera juniorów przez jakieś pół sezonu. I właśnie dlatego cieszymy się, że skład nam się skurczył o debili, którzy nie rozumieją, że kiedy mówi im się, że mają walczyć, to na parkiecie, a nie ze swoimi kibicami.

40 minut Norberta i 18 Maksyma w pucharowym starciu to najlepsze co nam się przytrafiło od awansu. I jeśli nawet mamy oglądać porażki, to jesteśmy pewni, że będą po walce, którą można nagrodzić brawami.

Dzięki tej “inwestycji” w przyszłym sezonie być może będziemy cieszyć się z własnego Filipa Matczaka (z którym biliśmy się w I lidze!), który wykręca dziś fantastyczne cyferki i jest liderem obecnie piątego zespołu ekstraklasy.

W poniedziałek podejmujemy Asseco Gdynia o 20:35 w Orbicie. Pewnie dostaniemy niezłe baty, ale to nie jest ważne. Ważne, że w końcu będzie komu kibicować, a jak dobrze pójdzie – to za kilka miesięcy będziemy wspominać te mecze jako początek czegoś dobrego. Dlatego zapraszamy do Orbity i na sektor K.

Bo jeszcze będzie pięknie.

Michael Wright, 07.01.1980 – 10.11.2015

kibice-i-michael-wright-idea-slask-wroclawNie przepadamy za czarnoskórymi zawodnikami. Nie dlatego, że są czarnoskórzy, ale ze względu na ich – w większości – wybujałe ego, niechęć do gry zespołowej i lenistwo na treningach. Są jednak wyjątki, które swoją postawą zasłużyły na szacunek. I do nich bez wątpienia należał Michael Wright, Mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław w 2002 roku.

Jego nagła śmierć (mówi się o morderstwie), jest zarówno dla nas, jak i całego koszykarskiego środowiska we Wrocławiu, jak nie w całej Polsce dużym szokiem. Łączymy się w bólu z rodziną i przyjaciółmi zmarłego. Niech spoczywa w pokoju.