Zielona Hala

Od początku istnienia klubu kibica, praktycznie każdy kto do niego należał, jako szanujący się kibic przychodził na sektor przyodziany w klubowy szalik lub też koszulkę. Jednakże w pierwszym okresie działalności brak było jednoznacznych decyzji jak powinien wyglądać nasz sektor. W tym temacie panowała pełna swoboda i dowolność, toteż jak sięgamy pamięcią wstecz i spoglądamy na zdjęcia przedstawiające nas w roku np. 2003 obserwujemy prawdziwą rewię mody.
Do czasu. Korzystając z najlepszych znanych nam wzorców, zdecydowaliśmy ujednolicić kolorystycznie nasz sektor. Postanowiono zazielenić sektor po raz pierwszy, wydając serię koszulek które nosić mieli jedynie członkowie klubu kibica. Prosty wzór – herb klubu z napisem „Kosynierzy” nad nim, wersja zielona oraz czerwona dla przywódców klubu kibica. W sumie koszulki tego wzoru udało się wydać trzykrotnie odchodząc jednak od czerwonego koloru na rzecz tylko i wyłącznie zielonego. Różne odcienie tej zieleni są obecne na meczach, a to akurat zależne było od tego, co udało się zdobyć w hurtowni. Tym sposobem koszulka ta stałą się naszym znakiem rozpoznawczym.

Tak naprawdę, duży nacisk by nasz sektor wyglądał zielono położyliśmy dopiero w sezonie 2006/2007. Jako, że koszulki „kosynierki” posiadała już większość, a nie wszyscy byli usatysfakcjonowani posiadaniem tylko jednej sztuki tego elementu garderoby postanowiono dodać sobie szyku i elegancji. Tym samym zrealizowano pomysł stworzenia koszulek polo. Zielone (kolejny z odcieni ) z haftowanym na piersi herbem. Najbardziej zadowolony był kolega Q., na którego w końcu znalazł się odpowiednio duży rozmiar :D

Generalnie dzięki tym zabiegom nasz sektor zaczął wyglądać o niebo lepiej niż 2, czy 3 lata temu. Kolor zielony stał się dominującym, czyli to, co sobie założyliśmy we własnym gronie osiągnęliśmy. Jednakże widząc dalsze możliwości niektórzy nie przestali działać. Tym bardziej, że znalazły się osoby nie do końca zadowolone. Otóż nasze Kosynierki poczuły się poszkodowane. Tym razem postaraliśmy się o koszulki z damskim krojem. Co prawda kolor w jednym przypadku (podobnie jak w przypadku polówek) nie do końca spełnił nasze oczekiwania, ale dzięki temu mamy nauczkę na przyszłość. Te same wzory z koszulek dla pań znalazły się na tych dla panów. Ale to nie koniec. Postanowiono również w ukochane barwy przyodziać najmłodszych kibiców Śląska ;)

Dość nieoczekiwanie zimą 2007 r. okazało się, że jeden z naszych kolegów może wykonać coś wcześniej niedostępnego w takim wydaniu. Szybka zbiórka pieniędzy, jeszcze szybsza realizacja pomysłu i przed którymś z zimowych spotkań udało się degustować napoje chłodzące lub rozgrzewające :D, jak kto woli, z nowych porcelanowych kubków, na których nadrukowany jest herb Śląska. W ten sposób sami sprezentowaliśmy sobie oryginalne pamiątki.
Osobny akapit musimy poświęcić komuś wyjątkowemu. W mistrzowskich czasach, kiedy rozgrywaliśmy swoje mecze w Hali Ludowej, można było zaopatrzyć się w koszulki – repliki tych, w których grali koszykarze. Białe, czarne, czerwone... Te koloru zielonego pojawiły się dopiero w sezonie 2004/2005. Niestety. Sporo osób nosiło koszulki Raimondsa Miglinieksa, Joe McNaulla, Adama Wójcika, jednakże najwięcej, nawet do tej pory widocznych na hali było na trybunach „Zielińskich”. Popularne stało się wówczas hasło Zieliński to Śląsk – Śląsk to Zieliński. Maciej Zieliński zawsze był kimś wyjątkowym dla kibiców Śląska i tak już pozostanie. Stał się symbolem największych sukcesów, ogromnych emocji, wspaniałych spotkań i chyba najważniejsze - przywiązania i waleczności.

Mając świadomość tego wszystkiego postanowiono zrobić coś, czego nikt inny jeszcze nie zrobił, aby uhonorować Kapitana w sposób wyjątkowy. Udało się stworzyć mały projekt, zebrać paru chętnych oraz skromne środki i wysłano zamówienie do producenta. Czas naglił, gdyż trwały play offy. W trakcie ostatniego występu Macieja Zielińskiego w karierze (przeciwko Czarnym Słupsk w roku 2006) dowieziono nam na sektor nowe szaliki, o których pisać wiele nie trzeba, wystarczy się przyjrzeć. Autor pomysłu zastrzegł sobie, że z jego realizacji do końca zadowolony nie jest, gdyż szaliki mogły być „nieco lepsze”. Jednakże efekt końcowy, zdziwienie innych kibiców, dalsze zainteresowanie oraz jego symboliczne znaczenie sprawiło, że pojawiła się odrobina zadowolenia. Jako, że chętnych na szalik znalazło się więcej postanowiono wysłać kolejne zamówienia i w sumie szalików powstało około 100. Każdy z nich znalazł od razu nabywcę, a większość z nich miała już przyszłych właścicieli w momencie produkcji.

Jeden z szalików bezpośrednio po przegranym meczu z Czarnymi Słupsk, postanowiono oddać „Zielonemu” i tak, w asyście paru osób, został on przekazany pod szatnią przez T. i M. Wówczas nie wiedzieliśmy, iż był to ostatni występ Macieja Zielińskiego. W sezonie 2006/2007 podczas meczu wyjazdowego, Prokom Trefl Sopot – Śląsk Wrocław, szalik ten uchwycił obiektywem swojego aparatu fotoreporter, a zdjęcie znalazło się później na stronie głównej plk.pl zatytułowane „Maciej Zieliński – żywa legenda”, z czym zgadzamy się w 100 %.

Dość spore i prawdę mówiąc nieoczekiwane zainteresowanie szalikami „Maciek Zieliński” sprawiło, że zaczęły one przeważać na naszym sektorze. Niektórym nie do końca się to podobało. Jednym słowem - niektórzy uznali, że jest ich za dużo. Może gdyby więcej osób na hali nosiło szaliki to właśnie te nie rzucałyby się tak w oczy. Nie mniej jednak postanowiono urozmaicić nieco wyposażenie każdego Kosyniera. Jeszcze w zimie, zrealizowaliśmy dwa osobne zamówienia na nowe szaliki – pasiaki.



