kosynierzy.info

Urodzeni, żeby kibicować

kosynierzy.info

Zapomniał wół...

admin

Trwają właśnie decydujące mecze o awansie do ligi zwanej pierwszą. Jedną z par tworzą Doral Zetkama Nysa Kłodzko z Focus Mall Sudety Jelenia Góra, drugą Open Basket Pleszew wraz z BM Węgiel Stal Ostrów Wielkopolski. W obu półfinałach jest remis 1:1.

Ciekawe rzeczy dzieją się w parze ostrowskiej. Istne oblężenie przeżyła malutka sala w Pleszewie przyjmując nadkomplet gości. Jakoś sobie z nadprogramową liczbą trzeba było poradzić i posadzono pięć osób na jedno balkonowe krzesełko.

Jak łatwo przewidzieć - parę krzesełek nadmiaru kilogramów nie wytrzymało, co oczywiście wzbudziło słowa oburzenia ze strony gospodarzy i prześmiewcze riposty z Ostrowa, że Pleszew sam sobie winny.

Generalnie, nic w tej historii nie byłoby na tyle ciekawego, by tu opisywać, gdyby nie jeden szczegół - sezon 2007/08, ćwierćfinał Mistrzostw Polski i przyjęcie na sektor ~50 osobowy delegacji ponad stu osób. Dodatkowo podburzonych agresywnym zachowaniem RamboImpeli.

Efekt był podobny - parę krzesełek nadmiaru kilogramów nie wytrzymało, a Stal wzburzona, wyzywała nas od hordy bezmyślnych dzikusów.

Pamięć ludzka, to jednak rzecz bardzo nietrwała.

Bez wąsa i w pierwszej lidze!

admin

Jesteśmy właśnie po prywatnych rozmowach z Przemysławem Koelnerem, który zadzwonił do nas z - jego zdaniem - smutną wiadomością. Ustawa o dofinansowaniu wrocławskiej koszykówki została wstrzymana, a co za tym idzie - WKS Śląsk w ekstraklasie w przyszłym sezonie nie zagra!!

Pan Koelner nie zamierza jednak tracić czasu i przerywać inwestycji - w tej sytuacji, ze środkami które zgromadził do tej pory na własną rękę, postanawia wystartować od 1. ligi (czyli de facto drugiej) z celem awansu do ekstraklasy na sezon 2012/13. Założyciel WKK był mocno zaskoczony naszą spontaniczną reakcją - taka sytuacja podoba nam się znacznie bardziej niż kupowanie miejsca w PLK!

Wynikła z tego zresztą zabawna historia. Wojciech Majeran, spec od marketingu w spółce WKK, który poznał już dwulicowość polityki, rzucił kiedyś żartem do pewnego siebie prezesa, żeby ten zgolił wąsy jeśli mu się powinie noga w staraniach o dofinansowanie. Nie trzeba chyba dodawać, że P. Koelner zakład przyjął… i jeszcze dziś obiecuje się z niego wywiązać. Status incognito zapewniony!

Pytanie teraz jak będzie wyglądał skład bijący się o ekstraklasę? W kuluarach słychać zapewnienia eks-wojskowych, że chętnie wspomogą klub w szlachetnym celu. Stawkę uzupełniać mieliby Mistrzowie Polski Juniorów Starszych oraz jeden, dwóch zawodników WKK.

Szczegóły wkrótce.

No i wszystko

admin

3 godziny

Tyle czasu minęło od momentu odpalenia zielonego światła do samego wyjazdu. O 9:30 naczelny dostał telefon, że będzie czym wrócić z Pleszewa, o 12:30 byliśmy już w drodze do… Kluczborka.

W trakcie tych ekspresowych minut ściągaliśmy śpiochów z łóżek, szprycowaliśmy proszkami (na grypę), albo… decydowaliśmy dołączyć do wesołej gromadki - ostatnia sztuka dała znać na godzinę przed odjazdem.

W sumie na stacji Wrocław Główny zameldowało się 14 osób, które 127 km do Pleszewa rozciągnęły do… 211. Wrocław -> Kluczbork -> Ostrów Wlkp. -> Pleszew. Każdy z pociągów okazał się punktualny (!!), dzięki czemu mieliśmy spokojnie zdążyć na mecz. Na ostatniej stacji meldujemy się parę minut po 17.

Motywem przewodnim rozmów w trakcie podróży było kiedy i czy w ogóle, przyjdzie nam się znów spotkać na wyjazdowej ścieżce.

800 metrów

Na miejscu okazuje się, że stacja Pleszew, to nie Pleszew właściwy, ale Pleszew Kowalew. I zamiast 800 metrów na halę, które wskazywały ze stacji PKP mapy google, mieliśmy do pokonania kawałek drogi… technika idzie do przodu, GPS-y są już w komórkach, więc 4.4 km marszu obyło się bez kluczenia między nieznanymi uliczkami. Na meczu meldujemy się na jakąś minutę przed końcem pierwszej kwarty.

Meldujemy, co warto odnotować, powitani przez spikera w towarzystwie braw miejscowej publiczności.

Mecz

Skuteczniejsi, pewniejsi siebie, silniejsi fizycznie. Tak można by w skrócie podsumować drużynę Open Basket. Na tle rywala nasza drużyna naprawdę wyglądała jak zespół złożony z juniorów. Na szczęście zamiast trzęsących się kolan zobaczyliśmy walkę na całego i podjęcie rękawicy, szczególnie w trzeciej kwarcie. Zyziu chyba wziął sobie ostatnią uwagę do serca - na dziewięć prób spudłował tylko jeden osobisty!

Nie obyło się bez zatrzęsienia dziwnych gwizdków. Szczęście, w nieszczęściu - w obie strony. Faule widoczne tylko dla “sprawiedliwych”, martwy przepis o trzech sekundach, kroki jak w koszykarskim przedszkolu… Żółte rury Panowie nigdy się nie nauczą.

Doping z naszej strony na tyle, na ile można sobie pozwolić w tak skromnej liczbie osób. Po przeciwnej stronie niewiele liczniejszy młyn gospodarzy, wspomagany głośnym bębnem i… kicającym lwem.

Po meczu miła niespodzianka - zawodnicy odwiedzili nasz sektor i podziękowali każdemu z osobna za doping. W historii naszego zdzierania gardeł - pierwszy taki przypadek!

Powrót

Była skromna kolacja, był symboliczny postój na symbolicznej stacji, były śpiewy i dalsze rozmowy, a przede wszystkim powrót ciepłym busem w doborowym towarzystwie. I pytanie “który to napisał, że walczymy o playoff?” Człowiek się jeszcze nie przyzwyczaił, że do decydującej fazy wchodzi tutaj mniej niż osiem zespołów :)

Mamy więc bardzo wcześnie zaczynające się i bardzo długie wakacje… Czekamy na rozwiązanie wielu niewiadomych, na odpowiedzi do wielu nurtujących nas pytań. Chcielibyśmy spotkać się ponownie w przyszłym sezonie, na wyjeździe np. do Ostrowa, walcząc o pierwszą ligę. Niemożliwe?

p.s.

P. nie ma jaj ;)

Działajcie panie działaczu, lepszej okazji nie będzie

admin

Adam Małysz, król przestworzy, skończył karierę. Robert Kubica, król ciasnych zakrętów, w jednym się nie zmieścił i ma co najmniej rok przerwy od jazdy za kółkiem. Siatkówka się przejada, a ręczna… sorry Drughi, jest po prostu nudna i się ogląda tylko dla reprezentacji.

Czyli od wielkiego dzwonu.

Tymczasem za Wielką Wodą niejaki Marcin Gortat zalicza regularne double-double, w towarzystwie takich osób jak Steve Nash, Grant Hill, czy Vince Carter. Na polskim podwórku ktoś chce wprowadzić (a nawet czyni ku temu kroki) nazwę Śląsk do ekstraklasy.

Nawet Ludwiczuka udało się wyrzucić z głównego stołka.

Jeśli ktoś oczekuje lepszych, tzw. sprzyjających okoliczności, by wyprowadzić koszykówkę na salony popularności, to się może nie doczekać.

Panie Bachański - do roboty!

O tym co było a nie jest i być może będzie

admin

Relacja z Pleszewa najwcześniej dzisiaj późnym wieczorem. Teraz w telegraficznym skrócie:

  • Pleszew to nie Pleszew

  • Open to jednak rosłe chłopaki, ale nasi zawodnicy dali radę

  • my też daliśmy radę. zamienić 127 km w 215

  • za rok chcemy walki o 1 lige!!

Skończył się fajny sezon i… prawdopodobnie kolejna epoka w trakcie naszego niespełna 8-letniego bytu.