O reaktywacji słów kilka
admin
W komentarzach pojawił się zarzut do mojego wpisu o chęci awansu na parkiecie i pytanie, czy to stanowisko całego KK. W ramach wyjaśnienia postanowiłem napisać jeszcze parę słów w tym temacie.
Jesteśmy wszyscy zgodni, że dzika karta “nam się należy”. Nie spadliśmy, tak naprawdę nawet nie zostaliśmy wycofani z powodu problemów z brakiem pieniędzy, a z powodu ograniczenia umysłowego właściciela, który najwyraźniej chciał się tak odpłacić kibicom, za ich “niewdzięczność”.
Pomimo tego, nie chcemy tej dzikiej karty. Nie chcemy jej, bo:
-
wrocławianie na nią nie zasłużyli swoją postawą; kiedy walczyliśmy o byt klubu, na manifestacje przychodziło niewiele osób. Kiedy seniorski klub upadł, do Kosynierki chodziła jedynie garstka zapaleńców. Ludzie uważają, że PLK, że walka o medale, Euroliga im się należy. Nie ma przywiązania do klubu, ale do sukcesów i dobrej gry.
-
awans na parkiecie to niesamowite emocje i budowanie więzi z klubem. Można to było zobaczyć w każdej hali, która w tym roku wywalczyła awans do PLK. Ludzie siedzący na schodach, wokół parkietu, gdzie się tylko dało, byle być uczestnikiem tej chwili. Podobnie jest z tymi, którzy towarzyszyli piłkarzom w drodze z 3 ligi do ekstraklasy.
Chcielibyśmy przeżyć to samo. Zbudować wśród ludzi silniejszą więź z klubem.
I uniknąć dajśmana, ceptera, idei, czy innej ery w nazwie.