Mistrzostwa WKS Śląsk Wrocław

Archive

100 lat Zimny!

1940866Okrągłą 30-tkę kończy dziś Paweł Kikowski, w pewnych kręgach znany jako “Zimny”. Zawodnik, z którym żyło nam się… trudno. Każda odpalona głupio trójka, każde pudło, praktycznie każdy błąd był powodem do wyśmiewania. Nie była to jednak bezpośrednio wina obiektu drwin, ale wykreowanego obrazu wokół niego – “gwiazdy” z Euroligi, którego powinniśmy całować po stopach.

Trochę nam zajęło, by zrozumieć, że to nie wina Pawła, że ktoś mu zrobił niedźwiedzią przysługę.

Popularny “Kiko” to jeden z zaledwie dwóch (!!) zawodników, którzy po meczu we Wrocławiu przychodzą pod nasz sektor przywitać się i podziękować za mecz. Za szacunek, za awans, za MVP 1. ligi, za szkocję – jeszcze raz wielkie dziękujemy!

A z okazji rozpoczęcia serii Play Off życzymy Tobie Pawle – oprócz standardowego zdrowia – samych “30-tek” na koncie, a po sezonie zaproszenia na zgrupowanie kadry. 100 lat!

Zgorzelec, 20.03.2016

Kiedy po meczu ze Stalą Ostrów Z. zapytał towarzystwo czy pamiętamy oficjalny opuszczony przez Nas mecz w Zgorzelcu stara gwardia bez zastanowienia znacząco pokręciła głowami. Czasami bardziej, a czasami mniej licznie, ale zawsze podczas oficjalnego meczu Śląska zgorzelecki sektor gości był zajęty. Tyle razy podróżowaliśmy do przygranicznego miasta, że zdążyliśmy się już pogubić w tym, która to nasza wizyta.

12595967_1222586271102672_170414106_nKiedy wydawało się iż wszelkie formalności związane z transportem mamy dopięte na ostatni guzik okazało się, że wynajęty przez nas bus został “wcześniej zajęty”. Koniec końców wyszło nam to na dobre bo komfort jazdy mieliśmy chyba lepszy niż nasi koszykarze.

Droga mijała tradycyjnie w wesołych nastrojach. Kiedy młodzież integrowała się we własnym gronie, starsi wyjazdowicze z rozrzewnieniem wspominali halę przy ul. Maratońskiej. Próbowano obstawiać nawet czy sektor gości “zabezpieczał” będzie ten sam “stróż”, który robi to od naszego pierwszego wyjazdu do Zgorzelca. Dobre humory popsuł na moment jadący przed nami kierowca tira, który próbując ominąć inną stojącą na poboczu ciężarówkę zwyczajnie o nią zahaczył co omal nie skończyło się tragedią dla tego pierwszego. Przy okazji warto dodać iż po raz kolejny mamy szczęście do przytomnego drajwera, który umiejętnie nie dopuścił do kolizji wspomnianego tira z naszym autokarem.

12894347_1222586867769279_685587830_oW Zgorzelcu meldujemy się na krótko przed meczem w liczbie 27 sztuk. Na sektorze wieszamy jedną fanę “Mieszczańska 11”. Obok wieszamy też flagę “KKN-u”, który dopinguje zza kosza. Nasz doping bez fajerwerków. Oceny sobie wystawiać nie będziemy. Były zrywy aczkolwiek stać nas na więcej.

Wśród miejscowej widowni ostatnimi laty pojawiły się zmiany. Przeprowadzka z małej, klimatycznej hali przy ulicy Maratońskiej do nowego, dużo większego obiektu od strony kibicowskiej na pewno działa na minus. Krótko mówiąc hala bez klimatu. Doping jak w większości polskich hal szedł głównie z młyna.

Kibiców Turowa zawsze traktowaliśmy z lekkim przymrużeniem oka. Młyn złożony z wąsatych biesiadników, dla których mecz jest zwykle okazją do ucieczki od marudzącej żony i spotkania się z innymi wąsatymi koneserami kiełbasy i piwa. Ot taka kultura. Każdy lubi coś innego. Ostatnimi laty pojawiła się też lansująca na młodych gniewnych ekipa o budzącej respekt nazwie “Balkoniarze”. Chłopaki, wszystko fajnie tylko ustalcie w końcu kolejność swoich barw bo śpiewacie “czarno-zielone” rozwijając w tym czasie sektorówkę z odwrotną kolejnością.

Mecz na boisku rozpoczął się dla nas katastrofalnie. Z czasem nasi waleczni chłopcy odżyli niemal wyrównując w trzeciej kwarcie. Cieszy walka i minuty dla kolejnych wicemistrzów MP U20. Po zeszłotygodniowym, udanym występie Filipa Pruefera tym razem sporo minut (dodajmy wykorzystanych ) spędził na boisku inny młodzieżowiec, Maciek Krakowczyk. Panowie, gratulujemy i trzymamy za Was kciuki. Oby tak dalej.

12896210_1222586411102658_1923100401_oNajlepszy strzelec tego pojedynku, Michał Jankowski po każdej celnej trójce wygląda jakby wygrał w totka. I o to chodzi. Doskonale rozumiemy to, że w obecnym składzie ciężko Wam wygrywać z mocniejszymi, ale za walkę i radość z gry, którą widać gołym okiem należą wam się wielkie brawa.

Dziękujemy także trenerowi Rajkoviciowi, który nie po raz pierwszy docenia wkład kibiców w funkcjonowanie klubu.

Po meczu dziękujemy zawodnikom za doping i pomimo przegranej na boisku w pozytywnych nastrojach opuszczamy Zgorzelec. Dzielne zuchy, tym razem w nieoznakowanym dyliżansie dotrzymują nam towarzystwa aż po sam Wrocław do którego docieramy ok 23. “Dziękujemy” za troskę, ale radzimy sobie.

WKS Śląsk Wrocław – Stal Ostrów Wlkp 79-73

Mecze z ostrowską Stalą to jedne z niewielu, kiedy możemy liczyć na rywalizacje na trybunach. Nie inaczej było tym razem.
Z naszej strony przed tym pojedynkiem nie dało się zauważyć jakiejś specjalnej mobilizacji. Oprawa nie doszła do skutku. Nasza liczba na sektorze również nie powalała, ale można powiedzieć że zrobiliśmy swoje.
Tego dnia na płocie wieszamy trzy flagi “Mieszczańska 11”, “Kosynierzy” oraz “Maciek Zieliński”.Do tego tradycyjnie w sektorze kilka machajek.W pierwszej części meczu doping po naszej stronie słaby. W drugiej głównie za sprawą przeniesionej ze stadionu nowej wersji klasyka pamiętającego jeszcze lata 90-te doping z każdą minutą się rozkręca. Nie po raz pierwszy okazuje się, że odpowiednie nakręcenie się powoduje zwiększenie decybeli.
Goście w liczbie ok. 120 w sektorze + ok. 80 osób rozrzuconych po hali. Jak na warunki PLK jest to wynik bardzo dobry, mówiąc obiektywnie wręcz mało spotykany jednak nie był to ich najliczniejszy wyjazd.
Goście wywiesili dwie flagi płotowe, prezentują dwie oprawy. Jedną złożoną z machajek, drugą z sektorówki w formie folii. W końcówce meczu z nieznanych powodów Orbita trochę się zadymiła.
Doping? Jeszcze w pierwszej odsłonie goście krzyczeli do nas coś w stylu “Co Was tak mało?”. Otrzymali odpowiedź “Na was wystarczy”. I wystarczyło.
Tak jak w naszym wypadku pierwsza połowa wokalnie znacznie gorsza od drugiej tak u gości pojawił się efekt odwrotny. Obiektywnie przyznajemy iż po tym jak imponowali wokalnie tak z czasem zaczęli gasnąć.
Tradycyjnie przy okazji meczów z Pyrami standardem była spora porcja wymiany uprzejmości. Ponownie nie omieszkaliśmy wypomnieć Ostrowianom smrodu po dzikiej karcie jaki będzie się za nimi ciągnął latami. Nie wiemy o co chodziło z okrzykiem w naszym kierunku “Oprawa roku”. Oprawy nie było i nie kryjemy się z tym iż w obecnym sezonie ten temat u nas kuleje. Znani z efektownej ultraski goście po zaprezentowaniu drugiej z opraw otrzymali ripostę “Całkiem niezłe te oprawy, ale gdzie macie zasady?”.
Niektórzy z Ostrowian nie wzięli sobie do serca tego że po Wrocławiu w barwach się nie paraduje co jeszcze przed meczem skutkowało wymianą tych że barw… Dodajmy iż była to wymiana jednostronna.
Po meczu pozdrawiamy Naszego kolegę, który w ubiegłym tygodniu otrzymał zakaz.
KOSZYKÓWKA DLA KIBICÓW !!!
Koszykarzom dziękujemy za walkę. Taki Śląsk chcemy oglądać.
Już w najbliższą niedzielę czeka nas wyjazd do Zgorzelca.
Zapisów tradycyjnie można dokonywać poprzez fb jak i pod adresem mailowym kontakt@kosynierzy.info
Przybliżona cena wyjazdu to 40 zł + bilet.
Z kibicowskim pozdrowieniem.
ŚLĄSK TO MY !!!

Oświadczenie

W związku z oskarżeniami jakie pojawiły się pod naszym adresem po niedzielnym meczu z Anwilem Włocławek Stowarzyszenie kibiców “Kosynierzy” postanowiło przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.

Mecze z Anwilem zawsze dostarczały dodatkowych emocji. Pojedynkom obu drużyn zawsze towarzyszyła dodatkowa adrenalina na trybunach,zwłaszcza kiedy na którejś z hal pojawiali się kibice gości.

Ku naszemu ubolewaniu niedzielny mecz odbył się bez udziału zorganizowanej grupy włocławskich fanów. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę z tego iż pojedyńcze osoby z Włocławka pojawią się w Orbicie. Absolutną głupotą przy okazji takiego meczu jest jednak przywdziewanie barw zasiadając wśród miejscowych kibiców. A już szczytem głupoty jest narażanie w ten sposób na przykre sytuacje własnego dziecka. Podczas niedzielnego meczu taką głupotą i bezmyślnością wykazał się jeden z sympatyków Anwilu. Dostrzeżony przez kilku miejscowych fanatyków otrzymał reprymendę. Górę wzięły także emocje efektem czego rzeczony sympatyk drużyny z Kujaw zmuszony był wraz z rodziną opuścić halę w eskorcie ochrony.

Jako grupa odpowiadająca za wizerunek kibiców koszykówki we Wrocławiu nie opowiadamy się za tym by tego typu sytuacje były wizytówką meczów Naszego Śląska. Pozbawianie barw niepokornego piknika chluby też nie przynosi.

Inna rzecz iż sami nie wyobrażamy sobie paradować w najlepsze ubrani w swoje barwy po Hali Mistrzów we Włocławku. Aby podobnym sytuacjom zapobiec w przyszłości będą czynione starania by kibice przyjezdni zawsze mieli do dyspozycji osobny sektor a przypadkowi sympatycy rywali kierowani właśnie w jego stronę.

Krążące w sieci komentarze wylewają również na nas falę niezadowolenia względem tego w jaki sposób pozdrowiono byłego zawodnika WKS-u Roberta Skibniewskiego. Za “słowa uznania” zainteresowany może sam sobie podziękować. Tylko nieliczni wiedzą jakim “szacunkiem” były rozgrywający darzył nasze święte barwy a oliwy do ognia dolał w listopadzie ubiegłego roku zachwycając się dopingiem przeciwko Śląskowi w Hali Mistrzów. Porównania do Kamila Chanasa są tu zupełnie nie na miejscu bo grać tam skąd aktualnie przychodzi oferta a wchodzić w tyłek dotychczasowemu wrogowi to dwie różne sprawy.

Idealni nie jesteśmy. Zdarza nam się popełniać błędy ale kiedy przychodzi stanąć na wysokości zadania by wesprzeć zespół bądź zadziałać dla dobra klubu zawsze staramy się wywiązać ze swojego obowiązku gdyż jest to dla nas zaszczyt. Gafy popełniamy jak wszyscy ale potrafimy się też do nich przyznać. Życzylibyśmy sobie również tego aby ci wszyscy, którzy w ostatnim czasie wylewają na nas krytykę (nie tylko po ostatniej sytuacji) odpowiedzieli na pytanie ile sami dobrego zrobili dla Śląska poza przyjściem do hali.

Naszym celem w dalszym ciągu jest tworzenie gorącej sportowej atmosfery podczas meczów oraz promocja Naszego ukochanego klubu, jakim jest siedemnastokrotny Mistrz Polski WKS Śląsk Wrocław.

Zielona Góra, 23.01.2016

56a3dffb69d012_31075605Weekendowy wyjazd do Zielonej Góry rozpoczęliśmy od opóźnienia. Kierowca, pan Staszek… zapomniał o wycieczce. Kwitnąc na mrozie mogliśmy wspominać podobne przypadki, na czele z rekordowym wyjazdem do Prudnika, kiedy kierowca zaliczył bodaj półtorej godziny obsuwy. Wówczas zdążyliśmy obejrzeć z pół meczu juniorów w Kosynierce, tym razem drobne opóźnienie pozwoliło jedynie uciąć sobie pogawędkę z nieśmiertelnym panem Antonim, patronem kotów i wszelakiej zwierzyny.

Kiedy w końcu bus zajechał, dziarsko driftując na śniegu, mogliśmy przystąpić do ataku na Mistrza Polski. Początkowo przód pomylił się z tyłem pojazdu, ale szybko dokonana korekta nacisku osi wpłynęła na tyle pozytywnie na jazdę, że zaczęto się obawiać długiego wegetowania pod halą. “Szczęśliwie” na finiszu kierowca pomylił drogę, policja zmieniła strategię obstawy więc – już poprawiona – droga się nieco wydłużyła, a na koniec ochrona, również wyjątkowo, postanowiła dokonać kontroli antydopingowej.

Ostatecznie solidarnie witamy na hali w 19-to osobowym składzie na drugą kwartę, nieco niespodziewanie wygraną przez Śląsk. Nieco, bo już w trakcie podróży wiedzieliśmy, że będzie dobrze – co odważniejsi postanowili nawet zainwestować u buka licząc na jedenastokrotny zysk.

Ostatecznie inwestycja się nie zwróciła, ale nikt z nas nie wychodził z hali niezadowolony. Co prawda powtórzył się scenariusz, kiedy gramy w roli Dawida i jesteśmy bliscy sprawienia niespodzianki, ale czegoś na końcu brakuje. Tak walczący Śląsk chcielibyśmy jednak oglądać od początku sezonu i tylko gdybać można, co by było gdyby zamiast trzech miłośników streetballa mielibyśmy w składzie Ikovleva. Na przykładzie Norberta widać też co dają minuty na parkiecie i zbierane doświadczenie i tylko szkoda, że okazji do powąchania parkietu nie dostał jubilat, Maksym Kulon.

56a3decb3a3a06_08358450Nie dostał też życzeń, bo po meczu ochronie pomyliły się obowiązki i ewakuację trzeba było nieco przyspieszyć. Powrót, pełen wspomnień, szczególnie osób dawno zapomnianych, należy uczciwie ocenić na 3.0.

We Wrocławiu meldujemy się ok 23, podobnie jak zawodnicy.

Kolejny pojedynek we Wrocławiu, w niedzielę o 20. Zapraszamy do Hali Orbita oraz na sektor K.